W Szwecji zastrzyki odmładzające zrobią ci nawet pielęgniarki – z dostawą do domu! Wystarczy zadzwonić do szpitala i zamówić usługę. I pomyśleć, że jeszcze dwa lata temu szybki zastrzyk na mieście w porze śniadania (tzw. breakfast and botox) w gabinecie lekarza był uznawany za fanaberię. Teraz jednak zastrzyki odmładzające stały się niemal normą. Choć kiedy gwiazdy Hollywood odkryły, jakie efekty uboczne daje odmładzanie igłą, zaczęto plotkować, że obowiązuje niepisany zakaz przychodzenia na castingi po zabiegu ostrzykiwania. Dlaczego? Bo zamiast emocji, na twarzach aktorów pojawiała się nieruchoma maska. Jednak mimo kontrowersji botoks przetrwał próbę czasu i ma się świetnie. To samo dotyczy zastrzyków z kwasem hialuronowym. Lekarze wypełniają nim bruzdki, modelują twarz, a teraz także ciało. Wcześniej kobieta u dermatologa estetycznego „kończyła się” na dekolcie. Teraz specjalista może wypełnić piersi, zrobić dermatologiczny lifting ramion, a nawet mniej inwazyjną niż chirurgiczna liposukcja, odchudzającą mezoterapię

PARALIZATOR

Kilka miesięcy temu świat obiegła mrożąca wiadomość. Badania przeprowadzone na zwierzętach ujawniły, że botoks może się przemieszczać i uszkadzać ośrodki mózgowe. „Naukowcy wstrzyknęli szczurom dawkę kilkadziesiąt razy większą od tej, którą podaje się człowiekowi. To pierwsza sprawa. Poza tym podano im zastrzyk nie z samego botoksu, ale z jadu kiełbasianego, w okolice wąsów, których my nie mamy. Porównywanie tkanek ludzkich i zwierzęcych nie jest miarodajne, poza tym wiedzielibyśmy już dawno o skutkach ubocznych leku, który stosują miliony ludzi od kilkunastu lat” – komentuje dr Marcin Ambroziak, dermatolog z warszawskiej kliniki Estederm. Spytaliśmy go, gdzie jest granica, której nie wolno przekroczyć lekarzowi. „Od 10 lat stosuję botoks i wypełniacze. Dla mnie i dla pacjentek w tym czasie zmieniło się bardzo dużo. Kiedyś chodziło o to, żeby na twarzy nie było widać ani jednej zmarszczki. Kobiety chciały wyglądać dziesięć i więcej lat młodziej. Teraz już wiemy, że zmarszczki to nie wszystko” – mówi Ambroziak. Zmieniły się zasady i podejście do odmładzania. Wcześniej było tak: Masz 40 lat? Zrób coś, żeby wrócić do stanu sprzed dziesięciu. A teraz: Masz pięćdziesiąt lat? Świetnie wyglądasz! „Chodzi o to, że ekstremalne blokowanie botoksem mięśni nigdy nie będzie wyglądać ani ładnie, ani naturalnie. Teraz to nie sam lekarz podejmuje wszystkie decyzje. On i pacjentka powinni współuczestniczyć w kreowaniu wyglądu, a leczenie powinno być przygotowane jak u krawca, na miarę. Każdy ma inne potrzeby i co innego mu się podoba” – mówi dermatolog.

W ostrzykiwaniu botoksem nie zmieniła się tylko substancja (chociaż brytyjskim specjalistom udało się wyprodukować mocniejszą i trwalszą wersję, czyli Dysport). Inne są technika i dawki. Do tej pory botulina służyła tylko do rozluźniania mięśni górnej części twarzy. W ten sposób można było pozbyć się bruzdek i zmarszczek mimicznych. Teraz dawki są mniejsze, miejsca nakłuwań inne. I efekt też się zmienił. „Dzięki nowej technice ostrzykiwania botoks daje o wiele większe możliwości. Można podnosić lub obniżać brwi, wygładzić siateczkę zmarszczek charakterystycznych dla palaczy nad linią ust, łagodzić efekt odsłoniętych w uśmiechu dziąseł. Nowością jest mezobotoks, czyli rozcieńczona botulina podawana śródskórnie w okolice pokryte licznymi, drobnymi zmarszczkami” – wylicza doktor Ambroziak.
W tym roku w polskich gabinetach dermatologii estetycznej pojawił się też amerykański wynalazek: zabieg Nefretete Face. Dermatolodzy porównują go do miniliftingu. Ostrzykuje się toksyną mięsień szyi, który po zabiegu podnosi owal twarzy i podciąga za sobą opadającą z wiekiem skórę na policzkach

BRAKUJĄCA OBJĘTOŚĆ

Coraz więcej jest zastrzyków z wypełniaczami. Wszystkie mają jedną wspólną substancję: kwas hialuronowy. „Ogólna tendencja w wypełniaczach to maksymalne zagęszczanie kwasu, aby efekt był jak najtrwalszy, a możliwości wypełnień większe. W preparacie są też substancje stabilizujące, nie wszystkie w 100% bezpieczne. Dlatego najlepiej wybierać renomowanych producentów” – radzi dr Marcin Ambroziak. Im większa cząsteczka kwasu, tym lepiej można wypełnić nim głębokie bruzdy, podnieść policzki, a nawet powiększyć piersi. Jednak nie zawsze to zmarszczki sprawiają, że twarz wygląda starzej. Z wiekiem w skórze ubywa tkanki tłuszczowej oraz kolagenu. Przez to np. policzki tracą objętość, a pod oczami pojawiają się zagłębienia. Zmieniają się też proporcje twarzy. W nowoczesnym odmładzaniu wypełniaczami chodzi o przywrócenie objętości miejscom, które ją straciły. W gabinetach pojawił się właśnie nowy preparat Sculptra. „Zawiera kwas polimlekowy (to substancja naturalna dla organizmu, podobnie jak kwas hialuronowy), który wstrzykuje się głęboko do tkanki podskórnej. Wywołuje on mikroodczyn zapalny i powoduje skurczenie tkanki, a przez to podnosi skórę. To świetny sposób na wiotkie policzki i szyję, a nawet ramiona” – chwali lekarz. No właśnie, a co z ciałem? Od kilku miesięcy w ofercie zabiegów można znaleźć nową metodę o nazwie Macrolane. Polega na tym, że lekarz wprowadza maksymalnie zagęszczony kwas hialuronowy w piersi lub pośladki. Efekt powiększenia jest natychmiastowy i mniej inwazyjny od chirurgii plastycznej. Minusy tego zabiegu są dwa: bardzo wysoka cena (wypełnienie piersi kosztuje ok. 10 tys. zł) oraz ograniczona trwałość – kwas wchłania się już po dwóch latach.

PRZESADZIŁY

 

(Zdjęcie 1, 2) Meg Ryan (47 lat) przez pewien czas nie grała, bo jej twarz była sparaliżowana przez botoks. Uśmiech aktorki też podobał nam się bardziej w naturalnej wersji. Nie wspominamy nawet o ekstremalnie napompowanych ustach Donatelli Versace (53 lata).

WYPIĘKNIAŁY

(Zdjęcie 3, 4) 30-latki z Hollywood stawiają na botoks. Gwyneth Paltrow (36 lat) i Angelina Jolie (33 lata) robią go regularnie, ale z umiarem, aby przedłużyć młody wygląd. Nie widać nawet zmarszczek na czole, które pojawiają się najwcześniej.