Anna Dereszowska uważa, że polskie aktorki zarabiają na planie filmowym mniej tylko dlatego, że są kobietami. Coraz więcej gwiazd zaczyna coraz głośniej narzekać na dyskryminację ze względu na płeć w branży filmowej. Renata Dancewicz uważa, że to oburzające, że takie rzeczy w ogóle mają miejsce. Znana feministka podkreśla też, że aktorki nie są wyjątkiem, bo na ogół kobiety pracujące w różnych branżach zarabiają statystycznie nawet 20 proc. mniej niż mężczyźni.

- Aktorek nie ma kto reprezentować w walce o równouprawnienie. Każdy jest skupiony na samym sobie. Duże nazwiska, które mogłyby lobbować na rzecz kobiet, nie mają czasu się tym zająć. A młodzi, których najbardziej to dotyczy, nie mają siły przebicia - zdradza Anna Dereszowska w rozmowie z "Wprost".

Gwiazdy polskiego kina zwracają tez uwagę na to, że kobiety są też znacznie rzadziej głównymi bohaterkami największych produkcji. Ilona Łepkowska, czyli scenarzystka takich seriali jak "M jak miłość", "Na dobre i na złe" i "Barwy szczęścia" zaznacza, że w polskim kinie przede wszystkim mało jest ról kobiecych.

ZOBACZ: FORBES najlepiej zarabiające aktorki 2017 roku. Kto na 1. miejscu?

Zarobki polskich aktorów i aktorek

Jak podaje tygodnik "Wprost", dniówki aktorów i aktorek w Polsce są wyrównane tylko w przypadku młodych artystów zaraz po szkole lub aktorów nierozpoznawalnych, ale z doświadczeniem. Zarobki kobiet i mężczyzn kształtują się wtedy w okolicach odpowiednio 850 i 1500 zł. I tu według czasopisma kończy się już równouprawnienie. Dojrzały aktor z doświadczeniem może dla przykładu liczyć na dniówkę rzędu 6500 zł, a aktorka z taką samą pozycją już na zaledwie 5500 zł. Bardzo znaczna dysproporcja widoczna jest także w przypadku stawek największych gwiazd - najbardziej znani aktorzy za dzień pracy na planie filmowym otrzymują średnio 15 tys. zł, podczas gdy ich koleżanki średnio aż o 2 tys. mniej.

Czy aktorki w Polsce mają szansę zarabiać tyle samo co mężczyźni?