GALA: Podobno kupujesz w Ameryce dom za milion dolarów.

IZA MIKO: Kupuję. W Los Angeles. Złożyłam trzy oferty. Jedna z nich przeszła mi koło nosa, bo ktoś mnie przebił. Z drugiej sama zrezygnowałam. Teraz licytuję trzeci dom w Hollywood Hills.

GALA: Po co ci dom?

IZA MIKO: Chcę mieć coś swojego i ekologicznego. Dom będzie zasilany energią słoneczną. Cała hydraulika zostanie zrobiona w taki sposób, żeby zużywać jak najmniej wody. W ogródku nie będzie normalnej trawy, lecz sztuczna, z recyklingu, żeby nie musieć jej podlewać, bo w Los Angeles obecnie jest straszny problem z wodą. Wszystkie kafelki, płytki będą z materiałów recyklingowych. Farby nietoksyczne, podłogi bambusowe, bo bambus rośnie szybko, jak grzyby po deszczu. Meble będą używane albo znalezione – zgodnie z filozofią recyklingu.

GALA: Kryzys, a ty kupujesz dom. Czy to rozsądne?

IZA MIKO: W Hollwood, tak jak wszędzie, kryzys też jest odczuwalny. Stawki spadły o 30 proc., nie ma też pola do negocjacji. Dobra strona medalu jest taka, że ceny domów też spadły. Powoli zaczyna się akceptować ten stan rzeczy. To, że Obama jest prezydentem, wszystkich podniosło na duchu.

GALA: Zagrasz boginię Atenę w remake’u „Zmierzchu tytanów”, u boku takich gwiazd jak Liam Neeson, Ralph Fiennes, Sam Worthington. Jak ty to robisz, że wygrywasz takie castingi?

IZA MIKO: Ciężko pracuję i dużo się uśmiecham! Mam nadzieję, że jest w tym także trochę talentu. Ale tak naprawdę to cały czas pracuję nad warsztatem.

GALA: Masz jakiś sposób na castingi?

IZA MIKO: W aktorstwie nie ma sposobów, ale godziny przygotowań. Nie boję się grać pod prąd. Ryzykować. Jak scena jest dramatyczna, wprowadzam element humoru i odwrotnie. Albo to kupią, albo nie...

GALA: Masz już uszyty kostium Ateny?

IZA MIKO: Na razie latam na przymiarki do Londynu. Mierzymy peruki, próbujemy make-up. Nie wiedziałam, że aż taki sztab ludzi musi pracować, by przeobrazić kogoś w boginię. Więcej nie powiem, bo w umowie mam zastrzeżone, że nie mogę mówić o szczegółach produkcji.

GALA: Atena jest boginią wojny. A ty jakie wojny prowadzisz, Izo?

IZA MIKO: Wypowiedziałam wojnę pesymizmowi, koncentrowaniu się na tym, co jest złe.

GALA: A wojna w show-biznesie?

IZA MIKO: Sama sobie taki zawód wybrałam i nie kojarzy mi się on z wojną. Jest dla mnie pasją, nie walką.

GALA: Atena jest boginią mądrości i sztuki. To, co robisz, to jeszcze sztuka czy już tylko rozrywka?

IZA MIKO: Czy chcemy tego, czy nie, show- -biznes jest gałęzią przemysłu. Pcha ekonomię i to jest realny pieniądz dla każdego państwa. To, co robię, może nie jest wysoką sztuką, ale jest bardzo profesjonalną rozrywką. Robiąc kolejne filmy, mam wpływ na pewne sprawy. W „Kochaj i tańcz” dopisałam do scenariusza zdanie: „Nie dziedziczymy ziemi po rodzicach, tylko pożyczamy ją od naszych dzieci”.

GALA: Atena słynęła z hartu ducha, była bardzo silna psychicznie.

IZA MIKO: Tego nie będę musiała grać. Nie spotkałam jeszcze osoby, która by mnie złamała.

GALA: Nikt ci nigdy nie złamał serca?

IZA MIKO: Serce mam bardzo miękkie, parę razy już zszywane. Może dlatego, że w sprawach miłosnych jestem trochę naiwna.

GALA: Cierpiałaś z powodu złamanego serca?

IZA MIKO: Oj, cierpiałam. Ale każde moje cierpienie było lekcją pokory. Tą najważniejszą lekcją

GALA: Atena nie myślała o małżeństwie ani o miłości.

IZA MIKO: Tu się bardzo różnimy. Nie mogę żyć bez miłości, romansu, dzielenia się wszystkim, czym mogę, z drugą osobą. Miłość mnie karmi, inspiruje.

GALA: Masz na szyi medalion z napisem: ,,Nie oglądaj się wstecz”. Założyłaś go po rozstaniu z Maćkiem Zakościelnym?

IZA MIKO: Mam kilka medalionów, m.in. z napisem: ,,Tańcz, jakby nikt cię nie oglądał” oraz ,,Prawdziwi przyjaciele są jak gwiazdy, nawet jeżeli ich nie widzisz, wiesz, że gdzieś tam są”. Moja przyjaciółka projektuje tę biżuterię.

GALA: Rozstaliście się z Maćkiem rok temu. Co dał ci ten związek?

IZA MIKO: Gdyby to było lekkie uczucie, tobym mogła o tym rozmawiać, ale to nie było ani lekkie uczucie, ani lekkie rozstanie.

GALA: Musiałaś wypełnić lukę po tej miłości. Zaczęłaś bardzo dużo pracować.

IZA MIKO: Można tak to podsumować.

GALA: Odebrałaś niedawno Nagrodę im. Poli Negri. Co, poza karierą w Stanach, cię z nią łączy?

IZA MIKO: Tak jak ona zmieniłam moje nazwisko. Taniec był bardzo ważny w karierze Poli Negri. Też zaczynałam jako baletnica. Obie jesteśmy bardzo ekspresyjne i mamy wariackie, wręcz szaleńcze podejście do życia. Uważam, że w życiu trzeba się dobrze bawić. Praca powinna być przyjemnością, dlatego do każdej roli dodaję swoją iskierkę. Negri, kiedy nie dostawała propozycji, sama pisała scenariusze, potem je produkowała i w nich grała. Też taka jestem. Kiedy nie otwierają mi drzwi, to pukam w okno. Jest jeszcze jedno, trochę dziwne podobieństwo: nadmierna gestykulacja. Szczególnie w Polsce mi się za to dostaje. W Ameryce jest większa tolerancja na bycie ekspresyjnym. Tam się cieszą, gdy ktoś jest inny. W Polsce już tyle razy słyszałam nieprzyjemne komentarze na swój temat, że dużo np. chichoczę.

 

GALA: Koniec kariery Poli Negri nie był najlepszy. Nie odnalazła się w kinie dźwiękowym, bo podobno miała za niski głos. Tobie polski akcent nie przeszkadza w Hollywood?

IZA MIKO: Po wielu latach pracy nie jest to już dla mnie żaden problem.

GALA: Jest jeszcze coś, co was łączy. Pola miała romans z Charlie Chaplinem, a ty byłaś z jego wnukiem Jamesem Thiérrée.

IZA MIKO: Poznaliśmy się na planie filmu „Na trapezie” w reżyserii Robinsona Savary’ego. Byliśmy ze sobą dwa lata. Niesamowite jest to, że James wygląda i zachowuje się dokładnie tak jak Charlie Chaplin, szczególnie na scenie. Jest kompletnym wariatem i geniuszem. We Francji dostał wszystkie możliwe nagrody teatralne za swoje przedstawienia.

GALA: Pytałaś go o dziadka?

IZA MIKO: Chaplin zmarł, gdy James był mały, ale odziedziczył po nim ten ogromny twórczy talent. Często wspólnie tworzyliśmy choreografie, które później rejestrowaliśmy na kamerze. James uważał, że to są takie ,,taneczne notatki”. Był pierwszą osobą, która powiedziała: „Powinnaś pisać piosenki”. Namawiał mnie do ciągłego rozwoju. I proszę – na przykład wczoraj byłam na siłowni, jak zwykle tańczyłam sama w studiu, wymyśliłam coś ciekawego i – kurczę – nie wzięłam kamery. Dzisiaj na pewno jej nie zapomnę zabrać.

GALA: Dlaczego nie zostałaś panią Chaplinową?

IZA MIKO: James mieszkał we Francji, a ja w Los Angeles. Żadne z nas nie chciało porzucić swojego miejsca, więc musieliśmy się rozstać. Ten związek bardzo mnie wzbogacił. Codziennie rano się budzę i nie mogę się doczekać, co nowego przyniesie mi dzień. Mam takie szczęście, że dzień w dzień coś nowego kreuję i mogę się z tego wariactwa utrzymywać!

GALA: Masz jeszcze swoje zielone projekty. Nauczyłaś np. Dodę segregowania śmieci.

IZA MIKO: Tak, w jednym z odcinków mojego wideoekobloga na stronie www.ekomiko. pl sprawiłam, że Doda będzie teraz inaczej patrzeć na ekologię. Taki jest zresztą cel fundacji EkoMiko – zamienianie nawet najbardziej różowych ludzi w zielonych.

GALA: A nie obawiasz się, że twoje sukienki, torebki i buty nie są biodegradowalne?

IZA MIKO: Na wszystko zwracam uwagę. Jak już czegoś nie używam, to daję to komuś innemu. Zawsze trzecia torba, którą biorę ze Stanów, to są rzeczy do rozdania. W Londynie w zeszłym tygodniu na lotnisku nie mogłam znaleźć kosza do segregacji śmieci. Zgniotłam więc butelkę, włożyłam do torby i przywiozłam do domu, do Chotomowa, bo babcia segreguje śmieci. Konkursy i akcje, jakie powstają na moim blogu EkoMiko, są wspierane przez coraz większe organizacje i firmy. Mój EkoGang rozrasta się w szalonym tempie.

GALA: W internecie krążą twoje erotyczne zdjęcia... Uprawiałaś seks w przyczepie kempingowej?

IZA MIKO: Chodzi ci o zwariowaną komedię pt. ,,Park”, która została wielokrotnie nagrodzona na całym świecie, łącznie z moją rolą, ale przez jeden portal internetowy została, powiedzmy, źle sklasyfikowana. Na siłę chcieli mnie pokazać w poniżającym świetle, nielegalnie pokazując ujęcia ze scen z Williamem Baldwinem, które są umyślnie przerysowane. Zapraszam wszystkich do obejrzenia filmu, świetna obsada i ubaw do bólu... Po prostu niektórym jest trudno uwierzyć, że dziewczyna z Polski mogła zagrać coś innego niż rosyjską prostytutkę. A jak już jej się udało, to na pewno musiała z kimś się przespać. Jestem bardzo zdziwiona, że ludzie w naszym kraju wciąż mnie krytykują bez powodu, zamiast, po prostu, cieszyć się z tego, że mamy polskie akcenty w Hollywood.

GALA: Jesteś niezwykle zorganizowana. To wynik bardzo silnej relacji z mamą?

IZA MIKO: Moja mama jest niesamowicie niezależną osobą. Gdy byłam mała i patrzyłam, jak sobie ze wszystkim radziła, jak nas utrzymywała, wychowywała, to zrozumiałam, że wszystko w życiu można. Mama mówiła: ,,Chcesz? Masz pomysł? Robisz! Tylko nie możesz się bać!”.

GALA: A może to rozwód rodziców sprawił, że jesteś taka niezależna, bo musisz liczyć tylko na siebie?

IZA MIKO: Na pewno ich rozwód wiele mnie nauczył o związkach. Miałam 7 lat, gdy rodzice się rozstali, ale nigdy nie kryli, że jest problem. Nie udawali idealnego małżeństwa. Jestem im wdzięczna, że nie byli hipokrytami. Nauczyło mnie to jednego – że miłość to nie wszystko.

GALA: Gdzie masz więcej przyjaciół?

IZA MIKO: Obecnie w Los Angeles, ale są to Polacy. Zwarta grupa. Muzycy, pracownik ambasady, świetny plakacista Tomek Opasiński i wielu innych wspaniałych ludzi. Pomagają mi odciąć się od rzeczywistości, kiedy chcę odpocząć i potrzebuję relaksu. Organizujemy razem wypady. Trzy dni w winiarni, wycieczki rowerowe czy moje gokartowe urodziny z pizzą i tortami upieczonymi przeze mnie. Zero alkoholu, ale zabawa genialna. Ostatnio wyciągnęli mnie na konie w niedzielę o 9 rano, a ja nie lubię wcześnie wstawać, jak nie muszę.

GALA: Jakie są reguły życia w Los Angeles?

IZA MIKO: Zależy, czy chodzi o bycie szczęśliwym, czy o to, żeby zrobić karierę? Bo to niekoniecznie idzie w parze.

GALA: Żeby zrobić karierę.

IZA MIKO: Nie można się poddawać. Trzeba mieć świetnego agenta i solidną poduszkę do wypłakania się w nią.

GALA: Ty jesteś przykładem osoby, której się udało.

IZA MIKO: Powiedzmy. Jeśli sukcesem jest to, że nie popadłam ani w obsesję, ani w depresję. Trzeba wiedzieć, że codziennie jest nowy dzień. Codziennie są też nowe filmy.

 

GALA: W nowym domu, który niebawem kupisz, ktoś z tobą zamieszka?

IZA MIKO: Chcesz wiedzieć, czy z kimś jestem? Powiedzmy, że jestem szczęśliwa, że się dobrze bawię.

GALA: To jest Polak?

IZA MIKO: Mój facet musi być odpowiedzialnym obywatelem świata i – oczywiście – mieć prawdziwego fioła na punkcie ekologii.