Tego dnia pogoda była kapryśna. Wpierw piękne słońce, a potem, po małżeńskiej przysiędze, deszcz. „To dlatego, że wszystkie kobiety w Polsce płaczą, że pan Jan się żeni” – powiedziała jedna z wielbicielek aktora. Pierwszy w życiu ślub Jana Nowickiego z Małgorzatą Potocką, właścicielką warszawskiego Teatru Sabat, ściągnął do jego posesji Sajana w Kowalu pod Włocławkiem tłumy gości. „Z naszym ślubem jest jak z każdym faktem. On bywa doniosły, pełen wdzięku, często ma historyczny wymiar, ale ośmiesza go bądź nadaje mu rangę wszystko, co jest potem. My podskakujemy, śmiejemy się, jesteśmy ubrani, jak trzeba, ale tak naprawdę wybieramy się w podróż bardzo poważną. Jesteśmy dorośli i tym większa odpowiedzialność na nas spoczywa, bo nie sądzę, żeby Małgorzata wychodziła za mąż jeszcze kiedyś po raz piąty, a ja żebym żenił się po raz drugi” – powiedział pan Jan. A pani Małgorzata dodała: „Nawet jeżeli się pokłócimy, to zrobię dwa piruety, rozśmieszę Jana i znów będzie dobrze”.

„Zrobię wszystko, maleńka, żebyś była szczęśliwa” – obiecał publicznie pan Jan swojej żonie. A specjalnie dla „Gali” dodał: „Bardzo bym chciał, żeby nam się udało. Nie ze względu na ludzi, tylko ze względu na nas. Żebyśmy byli dobrzy, zabawni i ciepli. Żebyśmy tak długo, jak się da, pamiętali. Ona o mnie, a ja o niej. Ja zdobędę się na ogrom tolerancji i o to samo proszę pannę młodą. Jeśli nie obieca... odetnę jej głowę!”.

Wśród zaproszonych gości byli m.in. Anna Seniuk, Jerzy Fedorowicz – aktor i senator z ramienia Platformy Obywatelskiej, oraz reżyser Filip Bajon. Wszyscy życzyli młodej parze cierpliwości i tolerancji. Ale przy okazji ślubu powstawał także film. „Ja mam w kieszeni mikrofon, Małgosia także” – zdradził nam Jan Nowicki. „Jacek Bławut, który ma w sobie jajo i żart, kręci film. Może zrobi z tego jakąś dokumentalną, sentymentalną nieco historyjkę. A może będzie to początek »Wielkiego Szu 2«?”. Pani Małgorzata wyznała, że marzyła o tej chwili od trzydziestu lat, ale cieszy się, że doszło do niej dopiero teraz. Dzięki temu ma pewność, że się nie myli.