Nie zastanawiała się ani chwili. Mimo zaplanowanych zdjęć przekonała producentów filmu „Małżeństwa i ich przekleństwa 2”, żeby dali jej kilka tygodni urlopu. Bardzo ich potrzebowała. Zresztą nie tylko ona. „Chcę być blisko dzieci Michaela” – tłumaczyła Janet. „One są teraz najważniejsze. Powinniśmy być razem”. Tego chciał również jej brat. Najmłodsza z klanu Jacksonów była jedyną osobą, która miała z nim stały kontakt. Z jego dziećmi także. 12-letni Prince Michael, o rok młodsza Paris i 7-letni Prince Michael II (nazywany przez wszystkich Blanket) od zawsze traktowali ciocię jak matkę. Według ostatnich doniesień Michael wielokrotnie pytał, czy Janet mogłaby zająć się bratankami, gdyby jemu stało się coś złego. Teraz, po jego śmierci, piosenkarka chce spełnić daną bratu obietnicę. Formalnie według testamentu opiekę nad dziećmi Michaela ma przejąć jego matka Katherine. Jednak z przecieków z domu Jacksonów wynika, że to właśnie Janet przygarnie tę trójkę. „Babcia ma prawie 80 lat. Mimo że cieszy się świetnym zdrowiem, zdaje sobie sprawę, że dzieci będą potrzebowały kogoś, kto zostanie z nimi dłużej. Kogoś takiego jak jej najmłodsza córka” – pisał „People”. Dziennikarze biorą pod uwagę jeszcze jeden scenariusz. Portal Msnbc.com podał, że Katherine specjalnie chce zmienić wolę syna i przekazać prawa Janet, żeby ochronić wnuki przed mężem Josephem. Człowiekiem, który zamienił ich życie w koszmar.

DZIECIĘCY DRAMAT
Janet urodziła się w 1966 roku. Jej ukochany brat miał wtedy osiem lat i pierwsze sukcesy na koncie z zespołem The Jackson 5. Po latach przyznała, że z dzieciństwa ma tylko kilka miłych wspomnień. „Pamiętam zabawy z dziećmi sąsiadów. Ganialiśmy po naszej ulicy, wspinaliśmy się na murki. Razem z koleżanką Wendy brałyśmy patyki i udawałyśmy, że gotujemy obiad w piaskownicy. Potrawy robiłyśmy z jagód” – zwierzała się Tyrze Banks w jej programie. „Tęsknię za tym beztroskim czasem. Mam duży żal do rodziców, że odebrali nam wszystkim dzieciństwo. To przez nich musieliśmy szybko dojrzeć i zachowywać się jak dorośli”. Janet, widząc, co ojciec robił z jej braćmi, nie chciała mieć żadnych kontaktów z show-biznesem. Długo marzyła, że zostanie dżokejką. Jednak Joseph Jackson miał wobec niej zupełnie inne plany. „Nikt mnie nie pytał, czy chcę występować na scenie. To był po prostu kolejny krzyżyk odhaczony w planie mojego ojca” – mówiła. Pierwszy raz wystąpiła z braćmi w wieku siedmiu lat. Rok później Joseph zabronił jej mówić do siebie „tato”. Miała się do niego zwracać po imieniu, bo jak twierdził, w pierwszej kolejności był jej menedżerem, a dopiero potem ojcem. W tamtych czasach Janet mogła liczyć tylko na Michaela. Dorastający chłopak za punkt honoru postawił sobie, że będzie chronił ją przed Josephem oraz zgubnym wpływem sławy. I naprawdę się starał. Oboje jednak wspominali, że lęk przed ojcem czasami był silniejszy. „Pamiętam, jak Michael wymiotował na jego widok. Byliśmy zastraszeni, sponiewierani, wręcz wykończeni psychicznie” – mówiła. Kiedy krytycy zaczęli narzekać na zbyt słabe możliwości wokalne Janet, Joseph załatwiał jej role w kolejnych serialach. Każdy w rodzinie musiał mu przynieść odpowiednią dolę.

UCIECZKA Z DOMU
Będąc nastolatką, Janet znowu próbowała zaistnieć jako piosenkarka. Po raz kolejny wypełniała polecenia ojca. Po klapie drugiej płyty „Dream Street” postanowiła zwolnić Josepha z funkcji menedżera. Miała wtedy 18 lat. „Do końca życia nie zapomnę, ile kosztowała mnie rozmowa z ojcem. Długo się do niej przygotowywałam. Chciałam, żeby tę wiadomość przekazała mu w moim imieniu matka, tak byłoby dużo łatwiej. Z drugiej strony jednak miałam poczucie, że powinnam zrobić to sama” – wspominała. Podczas rozmowy Janet wykrzyczała ojcu, że wyprowadza się z rodzinnego domu. Joseph nie mógł się z tym pogodzić. Kiedy jego córka nagrywała pierwszy „wolny” od jego kontroli album, pod studio nagrań wysyłał zbirów, którzy mieli ją wystraszyć. „To było okropne. Codziennie grupa zakapiorów śledziła mnie w drodze z hotelu do studia i z powrotem. Byłam przerażona”. Właśnie wtedy zdecydowała, że jej płyta będzie nosiła tytuł... „Control”. Premiera była wielkim wydarzeniem, zwłaszcza że zbiegła się ze ślubem Janet z producentem Jamesem DeBarge’em. Po latach piosenkarka przyznała, że popełniła błąd, wychodząc za niego za mąż. „Wynikał z olbrzymiej potrzeby bliskości drugiego człowieka. Miałam 18 lat i nie potrafi łam sama radzić sobie w życiu”.

 

TRUDNE RELACJE Z MICHAELEM
Przez wiele lat Janet nie radziła sobie także z życiem w cieniu starszego brata. Jej album „Control” odniósł sukces. Tylko w USA sprzedał się w pięciu milionach egzemplarzy, ale ten wynik był prawie niezauważalny przy osiągnięciach Michaela. Ich drogi powoli się rozchodziły. Dochodziło nawet do kuriozalnych sytuacji. Przed każdym wywiadem Janet zastrzegała, że nie odpowie na żadne pytanie związane z Michaelem. Po jego kolejnych rekordach w sprzedaży płyt obrażała się i zrywała kontakt. Opamiętała się dopiero w 1993 roku. Wtedy jej brat po raz pierwszy został oskarżony o molestowanie seksualne dzieci. „Zrozumiała, że powinna być przy nim niezależnie od sytuacji. Michael był zupełnie sam. Niby miał przyjaciół, ale oni odsunęli się od niego, kiedy wybuchł skandal” – opowiadały jej znajome. Janet stanęła na wysokości zadania. Tak samo zresztą jak ich matka, która wspierała Michaela na każdej rozprawie. Mimo poprawy kontaktów nie stali się nagle nierozłączni. Piosenkarka często krytykowała brata za rozrzutny tryb życia, nietrafione wybory w miłości czy uzależnienie od leków. Nigdy jednak nie zrobiła tego publicznie. W mediach zawsze murem stała za nim. Michael to doceniał. Janet jako pierwsza dowiedziała się, że chce być ojcem. I od razu poparła ten pomysł. „Będzie świetnym rodzicem. Czułym, delikatnym i kochającym. Wie już, jaką krzywdę może zrobić dzieciom zła opieka” – mówiła w programie u Oprah Winfrey.

Janet też mogła liczyć na wsparcie brata. Kiedy w 2000 roku po dziewięciu latach rozpadło się jej drugie małżeństwo, z producentem muzycznym René Elizondo, Michael zaprosił ją do siebie do domu. „Spędziliśmy wspaniałe chwile. Zrobiliśmy wszystko, czego nie mogliśmy robić, gdy byliśmy mali. Objadaliśmy się lodami, pizzą i skrzydełkami kurczaków. To dzięki niemu przetrwałam ten ciężki czas” – opowiadała później. Teraz, gdy Michaela już nie ma, Janet znowu przeżywa ciężkie chwile. Całe dnie spędza z jego dziećmi w domu matki w Los Angeles. Nie podkreśla na każdym kroku, wzorem swojego rodzeństwa, jak bardzo była zżyta z bratem. Wie, że nie musi tego robić. I jako jedyna z jego otoczenia nie liczy pieniędzy, które po nim pozostały. „W tej chwili ważne są dla niej tylko dzieci i ich dobro” – podkreślają znajomi piosenkarki. A Prince Michael, Paris i Blanket wierzą, że to właśnie najbliższa ciocia będzie mogła sprawować nad nimi opiekę. I to byłoby jedyne szczęśliwe zakończenie tej smutnej historii.