Babcie często bywają nieznośne. Marudzą, zmuszają do jedzenia tłustych potraw i każą wnuczkom zakładać ciepłe majtki na zimę. Na szczęście nie wszystkie staruszki są takie uciążliwe. „Moja była po prostu cudowna. Zamiast z kumplami ze szkoły to właśnie z nią spędzałem każdą wolną chwilę. Akceptowała mnie takiego, jakim byłem. Nie zdziwiła się nawet wtedy, gdy jako 13-latek zaprojektowałem stanik dla pluszowego misia” – zdradził Jean-Paul Gaultier. Projektant nigdy nie ukrywał, że to właśnie ekscentryczna babcia, z zawodu kosmetyczka, z zamiłowania wróżka, miała największy wpływ na jego życie. „Całymi dniami przesiadywałem w jej mieszkaniu i oglądałem odważne ubrania, które kupowała. Miała w szafie imponującą kolekcję gorsetów. Przed założeniem każdego z nich wypijała kilka łyków octu, aby wywołać biegunkę. Dzięki temu była o kilka centymetrów szczuplejsza i mogła jeszcze bardziej ścisnąć się w talii” – powiedział. Jednak mały Jean-Paul najbardziej lubił podglądać staruszkę podczas pracy. Przyglądał się, jak w ciągu niespełna godziny zamieniała zaniedbane i zmęczone życiem kobiety w seksowne damy. A gdy oczyściła im cerę z dokuczliwych zaskórników i przypudrowała policzki pachnącym pudrem, zapraszała je do swojej kuchni. To właśnie tam przy filiżance herbaty stawiała im tarota. „Karty nigdy nie kłamią. Nie wolno się ich bać” – przekonywała nieco przestraszone kobiety, a także swojego wnuka, który sceptycznie podchodził do wszelkich form jasnowidzenia. Pewnego dnia postanowił jednak zaufać babci i poprosił, by mu powróżyła. Nie pożałował. Kobieta przepowiedziała, że Jean-Paul będzie kiedyś bardzo szczęśliwym, spełnionym i zamożnym człowiekiem. I miała rację.

KONIEC Z MODĄ?

Od najmłodszych lat Gaultier wiedział, że kiedyś zostanie projektantem. Jako nastolatek pomagał ubierać się koleżankom i swojej mamie. Bez opamiętania wysyłał swoje szkice ubrań do znanych domów mody. Liczył na to, że ktoś odkryje jego talent i zaprosi do współpracy. „Codziennie czekałem na upragniony list z Paryża, ale nikt nie odpisywał”. Pewnie dlatego, że zachwycony jego kreatywnością Pierre Cardin, który również otrzymał rysunki utalentowanego 18-latka, po prostu do niego zadzwonił. Zatrudnił go od razu i dał szansę, o jakiej marzy każdy młody projektant. Swoją pierwszą autorską kolekcję Jean-Paul pokazał w 1976 roku w Palais de la Découverte. Pomógł mu ją sfinansować jego przyjaciel i kochanek Francis Menuge, który zmarł na AIDS pod koniec lat 80. „To był najgorszy okres w moim życiu. Nie mogłem się pozbierać po stracie Francisa. Myślałem nawet o tym, by raz na zawsze skończyć z modą” – powiedział Gaultier. Na szczęście tego nie zrobił. A wszystko przez pewną znaną piosenkarkę...

GRUBI I GARBACI

Na początku lat 90. do Jeana-Paula zgłosiła się Madonna. Poprosiła go, aby specjalnie dla niej stworzył kostiumy na światowe tournée „Blonde Ambition”. Projektant stanął na wysokości zadania. Dzień i noc wymyślał stroje dla artystki. Dzięki ciężkiej pracy udało mu się zapomnieć o przykrościach, jakie spotkały go w życiu prywatnym. A gorsetami ze spiczastymi stanikami, w których Madonna pokazywała się na scenie artystyczne. Od tamtej pory Jean-Paul zaczął być zaliczany do grona pierwszoligowych kreatorów. Z jego zdaniem zaczęli się liczyć najważniejsi w tym biznesie. W luksusowych magazynach dla kobiet pisano o nim, że przewrócił świat mody do góry nogami. Nic dziwnego. Gaultier od zawsze uwielbiał bawić się konwencjami. „Ale nigdy nie bezcześcił tradycji. Igrał za to ze schematami myślowymi i kliszami. Próbował poruszyć modowy beton” – powiedział o nim jego bliski współpracownik Lionel Vermeil, który zanim zaczął pracę w atelier projektanta, obsługiwał windę w wieży Eiffla. Na pokazach Jeana-Paula nie zawsze można było zobaczyć długonogie wychudzone dziewczyny i wysportowanych przystojniaków. Po wybiegach często chodziły puszyste modelki w rozmiarze XL, wytatuowani i garbaci mężczyźni. „Dla mnie piękno nigdy nie było jednoznaczne. Podoba mi się to, co nie jest proste i zbyt oczywiste” – podkreślał w wielu wywiadach.

EKSKLUZYWNA MINERALNA

Oprócz własnej marki Jean-Paul Gaultier tworzy także ubrania dla francuskiego domu mody Hermès. W 2003 roku zastąpił na stanowisku głównego projektanta Martina Margielę. „Moje małżeństwo z Hermèsem przebiega bardzo zgodnie” – zażartował. Jego świat to jednak nie tylko ubrania. Gaultier wypuścił na rynek kilka linii zapachowych, nagrał płytę „How To Do That” i wylansował kolorowe kosmetyki dla mężczyzn. Według niego odrobina różu na męskim policzku jeszcze nikomu nie zaszkodziła. Ostatnio zaprojektował także szklaną butelkę wody mineralnej dla firmy Evian. Limitowaną serię modnych butelek będzie można kupować od listopada aż do świąt Bożego Narodzenia. Chętnych do ich nabycia na pewno nie zabraknie. Gaultier ma w końcu oddanych fanów na całym świecie. Mimo to woda sodowa nie uderzyła mu do głowy. Ciągle jest nieśmiały i ma obsesję, że ludzie przyjaźnią się z nim tylko ze względu na jego popularność.