Najpierw plotki pojawiły się na portalach internetowych. Niedługo potem gorącą wiadomość podchwyciły brukowce. „Jennifer Aniston jest w ciąży z Johnem Mayerem” – krzyczały nagłówki. Po kilku dniach wiadomość zaczęła żyć własnym życiem. Tytuły wręcz prześcigały się w kreowaniu rzeczywistości. „To będą bliźniaki. I słodka zemsta na Bradzie i Angelinie” – można było przeczytać w magazynie „Star”. Pierwsi do bohaterki doniesień zadzwonili najbliżsi przyjaciele – Courteney Cox z mężem Davidem Arquette’em. Nawet nie byli zdziwieni. Raczej rozbawieni wyssanymi z palca bzdurami. Po krótkiej rozmowie Jennifer wróciła do przerwanych zajęć jogi. Wtedy komórka zadzwoniła po raz drugi. „To był Brad. Chciał zapytać, czy to prawda, i jeżeli tak, pogratulować wspaniałej nowiny” – opowiadała bliska znajoma aktorki. „Długo rozmawiali. On wciąż troszczy się o nią”. O telefonie dowiedziała się także jego obecna partnerka. „Angelina najpierw zapytała, czy to prawda. Kiedy nie zaprzeczył, wpadła w szał. Krzyczała, że to dla niej policzek, emocjonalna zdrada. Brad próbował wytłumaczyć jej, że przecież Jen była jego żoną przez prawie pięć lat. Nic z tego. Wręcz zabroniła mu jakichkolwiek kontaktów z eks” – pisał magazyn „InTouch”.

MIĘDZY MŁOTEM A KOWADŁEM

To nie była ich pierwsza pogawędka od czasów rozstania. Brad kontaktował się z Jen już kilkakrotnie. Za każdym razem jednak musiał wyjaśniać medialne spory pomiędzy byłą żoną i obecną partnerką. „Stał między młotem a kowadłem” – śmiał się z przyjaciela George Clooney. Po wywiadzie dla „New York Timesa”, w którym Angelina opowiadała, że zakochali się w sobie z wzajemnością, kiedy Brad był jeszcze żonaty, ten zadzwonił do Jen i przeprosił ją za te niefortunne słowa. Później dementował je także na łamach magazynu „W”. „Ludzie nie zdają sobie sprawy, że »Pana i panią Smith« kręciliśmy ponad rok. To kawał czasu. Pod koniec pracy na planie nie byłem już żonaty. Dopiero wtedy zbliżyliśmy się do siebie z Angeliną. Nie było wcześniej żadnego romansu, to bzdury. Starałem się, by moje rozstanie z Jen było dla niej jak najmniej bolesne” – tłumaczył. Kolejna okazja do rozmowy nadarzyła się kilka dni później. Jennifer w odpowiedzi na słowa Angeliny publicznie przyznała, że jej „rywalka” zachowała się niewłaściwie. „Brad zadzwonił i poprosił byłą żonę o niewciąganie mediów w ich prywatne sprawy. Nie chciał, żeby brukowce znowu karmiły się ich kosztem” – opowiadał znajomy aktora. Na to było już jednak za późno.

CZY TO NA PEWNO KONIEC?

„Angelina zachowała się niewłaściwie” – tę wypowiedź odnotowały nawet opiniotwórcze serwisy. I wszystko zaczęło się od nowa. „Męczy mnie rozdrapywanie starych ran” – skarżyła się Jen na kanapie u Oprah Winfrey. „Kiedy byliśmy w separacji, odbyliśmy z Bradem bardzo długą i poważną rozmowę telefoniczną. Staraliśmy się na chłodno, bez zbędnych emocji, wytłumaczyć sobie motywy naszych działań. Od tego czasu myślimy o sobie ciepło i z szacunkiem”. Aktorka przyznała także, że w końcu znalazła mężczyznę, z którym chce budować przyszłość. „Mam wrażenie, że jestem niesamowitą szczęściarą w miłości. Może to tak nie wygląda, ale naprawdę tak czuję”. Jej znajomi również twierdzą, że związek z Johnem Mayerem w końcu postawił ją na nogi. „Żyje pełnią życia. Ale żeby pozbyć się Brada z serca, musiała przecierpieć długie cztery lata”.

Tylko czy na pewno nic już do niego nie czuje? Jeden z amerykańskich tytułów prześledził, jak aktorka zachowywała się od rozstania z Bradem do teraz. Wyniki nazwano „siedmioma stadiami smutku”. Pierwszy etap – „szok”, nadszedł zaraz po rozstaniu, kiedy magazyn „W” opublikował sesję Brada i Angeliny stylizowaną na ich wesele. „Najbardziej brakowało uczuciowości. Widocznie o niej zapomnieli” – komentowała z przekąsem Jen. Późniejsza faza – „przekonywanie siebie”, dotyczyła kulis romansu Brada. Pytana, czy stało się to, kiedy jeszcze byli małżeństwem, odpowiedziała: „Chciałabym bardziej wierzyć w to, że wtedy nie byli jeszcze razem”. Kolejne stadium – „zaprzeczenie”. Jen chciała obwieścić światu, że kryzys jest już za nią. Dlatego na planie komedii „Sztuka zrywania” zaczęła spotykać się ze swoim filmowym partnerem Vince’em Vaughnem. „Był moim defibrylatorem. Przywrócił mnie do życia” – mówiła w 2005 roku. Po rozstaniu z Vince’em wpadła w depresję (kolejne stadium). „Czy jestem samotna? Tak!” – przyznała w wywiadzie dla „Vanity Fair”. „Czy jestem nieszczęśliwa? Tak! Czy jestem zagubiona? Tak! Czy miewam dni, kiedy urządzam sobie małe żałosne przyjęcie z lodami, żeby tylko przeżyć? Absolutnie tak!”. Niedługo później w prasie pojawiły się spekulacje, że Brad zostawił Jen, bo nie chciała mieć z nim dzieci. „Ważniejsza była dla niej kariera. Mówiła mu: »za parę lat, ale jeszcze nie teraz«. To go coraz bardziej frustrowało” – pisał magazyn „Star” na początku 2006 roku. Te publikacje wzbudziły w aktorce poczucie winy. „Nigdy w swoim życiu nawet nie pomyślałam, że nie chcę mieć dzieci” – tłumaczyła. „Chciałam, chcę i będę je mieć”. Kolejna faza –„złość”, to efekt publicznej „sprzeczki z Angeliną”, po której nazwała jej zachowanie „niewłaściwym”. Dopiero ostatnie telefony Brada sprawiły, że weszła w stadium „akceptacji”.

 

W programie Oprah zdobyła się nawet na stwierdzenie, że podziwia Brada za to, co zrobił przez ostatnie kilka lat. „Jestem dumna z jego działalności charytatywnej. To niesamowite, jak wielki wpływ na życie innych mogą mieć olbrzymia pasja i zaangażowanie”. Według wielu obserwatorów w ten sposób Jen ostatecznie dokonała rozrachunku z bolesną przeszłością. „Historia zatoczyła koło. Znowu jesteś szczęśliwa w miłości” – skwitowała prowadząca talk-show. Nie wszyscy są jednak tego aż tak bardzo pewni.

BRAD CZY JOHN?

„Jen bardzo stara się, żeby jej związek z Johnem był udany. Ale wciąż porównuje go z Bradem” – postawił diagnozę jeden z telewizyjnych terapeutów. W sprawach codziennych podobno wszystko jest w porządku. Dobrze im razem, mogą na siebie liczyć. Problemy zaczynają się, kiedy muzyk zaczyna mówić o przyszłości. „Jest od niej młodszy o osiem lat. Jen trochę wątpi w to, że może już być na tyle dojrzały, by sprostać trudom życia we dwoje. Zwłaszcza że Mayera uwielbiają nastolatki i wciąż jest narażony na pokusy z ich strony”. Właśnie te różnice były powodem ich niedawnego rozstania. Aktorka dała do zrozumienia, że nie jest kolejną fanką, ale kobietą, która wie, czego chce od życia. „To był dla niego szok. Ale i dobra lekcja. Wyciągnął wnioski i przekonał Jen, żeby dała mu jeszcze jedną szansę” – pisał magazyn „People”, powołując się na znajomą muzyka. Żeby pokazać jej swoją „gotowość”, nawet oświadczył się ukochanej. A to wywołało kolejną falę spekulacji. Te o ciąży szybko zdementowali jej PR-owcy. Jednak kiedy dziennikarze dowiedzieli się, że Jen nie przyjęła pierścionka, znów zasugerowali, że aktorka wciąż myśli o byłym mężu. „John miał pretensje, że czuje się jak pionek. Chce mieć pewność, że Jen jest tylko jego” – przyznał przyjaciel muzyka. Podobno John chce się powtórnie oświadczyć w jej urodziny, 11 lutego. Dopiero kiedy aktorka je przyjmie, udowodni, że nie myśli już o Bradzie.