GALA: Zapytam cię wprost, Jennifer, więc się nie obraź. Czy zdarzyło ci się kiedykolwiek, żeby facet, z którym poszłaś do łóżka, poczekał, aż zaśniesz, a potem uciekł i już go na oczy nie widziałaś?

JENNIFER GARNER: Coś ty, nigdy! Ale wierz mi, wiem, co czuje dziewczyna w takiej sytuacji. Moja bohaterka Jenny spędziła noc z ukochanym chłopakiem. Była przekonana, że to ktoś wyjątkowy. Niestety, rozczarowała się.

GALA: Connor wymknął się z jej mieszkania nad ranem, a potem nie odezwał.

MATTHEW MCCONAUGHEY: Bo nie wiedział, jak się zachować. Bał się zaangażować w poważny związek.

JENNIFER GARNER: Nie tłumacz go. Connor i Jenny znali się od wielu lat i byli sobie bliscy. Mógł z nią chociaż porozmawiać, wyjaśnić...

MATTHEW MCCONAUGHEY: Nie tłumaczę. Ale poznałem wielu niedojrzałych emocjonalnie facetów, zupełnie takich jak on.

GALA: Główną wadą Connora jest nieumiejętność zbudowania trwałej relacji z kobietą. Wszystkie jego związki szybko się kończyły.

MATTHEW MCCONAUGHEY: Tak, wciąż umawiał się na randki. A potem zrywał z dziewczynami przez telefon lub podczas wideokonferencji.

GALA: Nie miał odwagi powiedzieć im prawdy w cztery oczy. Tobie też zdarzyło się rozstać z partnerką, nie mówiąc jej wprost, że uczucie się wypaliło?

MATTHEW MCCONAUGHEY: Oczywiście. Kiedyś wysłałem do mojej eks 29 e-maili o treści „To już koniec. Nie dzwoń i nie pisz do mnie”.

JENNIFER GARNER: Słucham?

MATTHEW MCCONAUGHEY: Żartowałem! Jestem przecież normalnym facetem. Za każdym razem, gdy dochodziłem do wniosku, że związek, w którym jestem, nie ma sensu, umawiałem się z dziewczyną i szczerze jej to tłumaczyłem.

GALA: Jesteś nieśmiały?

MATTHEW MCCONAUGHEY: Kiedyś byłem. W szkole strasznie wstydziłem się podrywać dziewczyny. Zamiast działać, gadałem o nich kumplom. Prosiłem ich nawet, by w moim imieniu wręczali im miłosne listy. Do czasu. Zmęczeni moim zachowaniem, zmusili mnie w końcu, bym wreszcie z jakąś się umówił.

GALA: Pamiętacie swoje pierwsze poważne miłości?

JENNIFER GARNER: Oczywiście. Byłam wtedy w 9 klasie i zakochałam się w koledze ze szkoły. Kiedy zaczęliśmy się spotykać, wyglądał jak dziecko i był niższy ode mnie o 10 centymetrów. Ale gdy ze mną zerwał po ośmiu miesiącach znajomości, no cóż, to ja sięgałam mu do brody.

MATTHEW MCCONAUGHEY: Moja ukochana nazywała się Julie. Skakaliśmy razem na trampolinie w szkolnej sali gimnastycznej. A potem bawiliśmy się w doktora na tylnym siedzeniu autobusu.

GALA: Długo się spotykaliście?

MATTHEW MCCONAUGHEY: Żartujesz? Nie wiedziałem wtedy zbyt dużo o kobiecej naturze.

GALA: Koledzy cię nie uświadamiali?

MATTHEW MCCONAUGHEY: Sam szukałem informacji. Kupowałem nawet pismo dla kobiet, by zobaczyć, czym się interesujecie, co lubicie.

JENNIFER GARNER: Niech zgadnę. Zamówiłeś prenumeratę katalogu z bielizną Victoria’s Secret?

MATTHEW MCCONAUGHEY: Nie, to był poważny magazyn w stylu „Vogue’a”. Jeśli dobrze pamiętam, zaczytywałem się artykułami z „Mademoiselle”.

GALA: Dowiedziałeś się czegoś dzięki tej lekturze?

MATTHEW MCCONAUGHEY: Tego, że nie można zrozumieć kobiet, ale zawsze warto próbować.

GALA: Filmowy Connor jest playboyem, ale do czasu. Tuż przed ślubem brata zaczynają go nawiedzać duchy byłych dziewczyn...

MATTHEW MCCONAUGHEY: To one mu uświadomiły, ile kobiet tak naprawdę zranił. Zabrały go w podróż po jego przeszłości. Dzięki nim zrozumiał także, jak bardzo cierpiała przez niego Jenny, którą kiedyś zostawił.

GALA: Wierzycie w zjawiska paranormalne?

JENNIFER GARNER: Gdy byłam dzieckiem, raz zdarzyło mi się spotkać ducha. Zamieszkał na łodzi mojego taty. Nazwałam go „Capitan Strange Love”.

MATTHEW MCCONAUGHEY: Rozmawiał z tobą?

JENNIFER GARNER: Nie, ale przestawiał rzeczy na statku i ruszał linami, gdy nie było wiatru.

MATTHEW MCCONAUGHEY: Mój duch często mnie odwiedzał. To była kobieta i nazywała się Madame Blue. Chodziła po całym domu, ale najlepiej czuła się w pokoju gościnnym.

JENNIFER GARNER: Nie bałeś się jej?

MATTHEW MCCONAUGHEY: Nie. Pogadaliśmy i ustaliliśmy, że musimy się nauczyć żyć pod jednym dachem.

GALA: Jennifer, w styczniu po raz drugi zostałaś mamą. Jak udaje ci się pogodzić pracę i macierzyństwo?

JENNIFER GARNER: Czasami bywa ciężko. Zwłaszcza wtedy, gdy zaczynają się zdjęcia. Na szczęście mój mąż Ben bardzo mi pomaga. Gdy jestem w pracy, zajmuje się Violet i Seraphiną. Staram się jednak spędzać z córkami jak najwięcej czasu. Gotuję im obiady, prowadzę do przedszkola, chodzę na spacery. Prowadzimy normalne życie. Wiem jednak, że nie mogłabym zrezygnować z aktorstwa. Nie sprawdziłabym się w roli kury domowej. Na razie udaje mi się godzić obowiązki zawodowe i domowe. Mam nadzieję, że nigdy nie stanę przed wyborem: rodzina albo praca.

GALA: Chciałabyś zagrać z Benem w jednym filmie?

JENNIFER GARNER: Co? Nigdy!

MATTHEW MCCONAUGHEY: Żartujesz?

JENNIFER GARNER: Nie, mówię całkowicie poważnie.

GALA: Słyszałam, że na początku rolę Connora zaproponowano twojemu mężowi.

JENNIFER GARNER: Ale na szczęście dostał ją w końcu Matthew. Uważam, że nie można mieszać spraw zawodowych i prywatnych. Czułabym się przedziwnie, gdybym musiała udawać z Benem jakieś emocje przed kamerą.

GALA: Słyszałam, że marzysz o spotkaniu z Woodym Allenem.

JENNIFER GARNER: Bardzo chciałabym znowu zagrać w jakimś jego filmie.

MATTHEW MCCONAUGHEY: Jak to znowu? Nie wiedziałem, że z nim pracowałaś.

 

JENNIFER GARNER: Woody powierzył mi kiedyś niewielką rolę. Zagrałam dziewczynę w windzie w filmie „Przejrzeć Harry’ego”. Miałam 22 lata i dopiero zaczynałam poznawać show-biznes. Spędziłam na planie dwa tygodnie. Wątpię jednak, by Woody mnie zapamiętał, bo w trakcie montażu wyciął większość scen z moim udziałem.

GALA: Matthew, twoje życie ostatnio bardzo się zmieniło.

MATTHEW MCCONAUGHEY: O 180 stopni. Podczas zdjęć do filmu „Duchy moich byłych” urodził mi się syn. Nie mam teraz czasu na spontaniczne wyjścia z kumplami. Nie mogę marnować energii na głupoty. Muszę ją zachować dla małego. Poza tym rzadziej mówię „ja”, a częściej „my”. Gdy gdzieś wyjeżdżam z rodziną, zastanawiam się, czy będzie to dobre miejsce dla Leviego i mojej partnerki.

GALA: Dość późno zostałeś ojcem.

MATTHEW MCCONAUGHEY: Bo późno spotkałem właściwą kobietę. Dzięki Camili wreszcie nie boję się o przyszłość. Na świat patrzę przez różowe okulary. Przy niej wszystko wydaje mi się łatwiejsze.

JENNIFER GARNER: Nie dziwię ci się. Camila jest wspaniała. Mogę o niej opowiedzieć?

MATTHEW MCCONAUGHEY: Proszę bardzo.

JENNIFER GARNER: To najseksowniejsza kobieta, jaką kiedykolwiek spotkałam. I nie chodzi tu tylko o jej wyjątkową urodę. Camila ma w sobie dużo ciepła, empatii i wewnętrznego spokoju. Jest też bardzo pewna siebie. Nigdy nikogo nie udaje. Zawsze jest sobą.

GALA: Matthew, pomimo obowiązków rodzicielskich udaje wam się z Camilą spędzać czas tylko we dwoje?

MATTHEW MCCONAUGHEY: Tak, choć rzadko wychodzimy z domu. Uwielbiamy rodzinne wieczory na kanapie. Często razem gotujemy. Kuchnia jest miejscem, gdzie najchętniej spędzamy czas.

JENNIFER GARNER: Matthew ma ogromny apetyt!

MATTHEW MCCONAUGHEY: To prawda. Lubię dobrą kuchnię. I cieszę się, że Camila nie stosuje żadnych diet. Niestety, najbardziej głodni robimy się zazwyczaj w nocy. Często schodzimy do kuchni po 23 i robimy sobie kanapki.

GALA: Jesteście świetną parą. Może pora pomyśleć o ślubie.

MATTHEW MCCONAUGHEY: Małżeństwo to wspaniała instytucja. Decyduje się na nią wiele osób. Ale, jak widzisz, nie ja.

GALA: Tak jak filmowy Connor masz wstręt do legalizowania związków?

MATTHEW MCCONAUGHEY: Nie czuję się gotowy do składania jakichkolwiek deklaracji przed ołtarzem.

GALA: Dlaczego?

MATTHEW MCCONAUGHEY: Następne pytanie proszę.