Nagle wśród przechodniów zapanowało poruszenie. Ktoś z grupki amerykańskich turystów krzyknął: „Justin”, ktoś inny rozpoznał Jessicę. Po kilku chwilach przy Schodach Hiszpańskich w Rzymie zebrał się spory tłumek gapiów. Rozgorączkowani ludzie opowiadali sobie, że przed chwilą przechodziła tędy sławna para. Pokazywali nawet zaułek, w którym zniknęli, spłoszeni przez fanów. Już nazajutrz gazety na całym świecie pokazały kupione od paparazzich zdjęcia z rzymskich wakacji Justina Timberlake’a i Jessiki Biel. Wyjazd planowali od dawna. Okazją do wizyty w Wiecznym Mieście był ślub Beverly Mitchell, koleżanki Jessiki z serialu „Siódme niebo”. „Cała ekipa jest ze sobą bardzo zżyta. Jess zrobiła największą karierę z nas wszystkich, nie mogło jej zabraknąć na przyjęciu. Zresztą to ona jeszcze kilka dni przed uroczystością pilnowała listy gości, żeby tylko nikt się nie wykruszył” – mówił jeden ze znajomych aktorek. Jednak nawet ona nie spodziewała się, że tych kilka dni spędzonych w romantycznym Rzymie tak bardzo odmieni jej życie.

SPECJALNY PODARUNEK

Justin długo szukał odpowiedniego drobiazgu dla ukochanej. W końcu w jednym ze sklepów z antyczną biżuterią przy via Condotti znalazł odpowiedni pierścionek. „Jest przepiękny. Olbrzymi, kilkunastokaratowy diament jubiler gustownie umieścił na eleganckiej złotej obrączce. Klejnot ma prawie 40 lat. Sprzedawca mówił później, że gwiazdor był bardzo zainteresowany jego historią. Do kompletu dobrał też stylową bransoletkę” – pisał „National Enquirer”, który jako pierwszy dowiedział się o zakupie piosenkarza. Później „śledztwo” wykazało coś jeszcze. Justin chce się oświadczyć Jessice. Dziennikarze dotarli do znajomych piosenkarza, którzy przyznali, że jest już gotowy na następny krok. „Dużo myślał o ich wspólnej przyszłości. Teraz jest pewny, że to właśnie jest kobieta jego życia. Chce założyć z nią rodzinę” – mówili podekscytowani.

ZWIĄZEK POD OBSTRZAŁEM

Poznali się na początku 2007 roku podczas jednego z hollywoodzkich bankietów. Justin świeżo po rozstaniu z Cameron Diaz szukał towarzystwa. Trafi ł idealnie. Jessica kilka dni wcześniej zerwała z bejsbolistą Derekiem Jeterem. Świadkowie tego spotkania twierdzą, że para szybko znalazła wspólny język. „Już po chwili odłączyli się od towarzystwa i zaśmiewali się do łez. Była pod jego dużym wrażeniem. On też nie spuszczał z niej wzroku przez resztę wieczoru”– opisywał wydarzenie magazyn „People”. Kilka dni później Justin zaprosił Jessicę i kilku przyjaciół na swój koncert do San Diego. Tam także nie odstępowali się na krok. Już wtedy media nieśmiało donosiły, że ta dwójka ma się ku sobie. Aż te informacje dotarły do byłej partnerki gwiazdora Cameron Diaz...

ZASŁONA DYMNA

Zraniona kochanka przypuściła atak. „Justin nie dorósł do prawdziwego związku. Z każdą decyzją biegnie do mamy. Tak naprawdę to jedyna kobieta, która ma wpływ na jego życie” – szeptała „życzliwym” znajomym. Doskonale wiedziała, że niedługo potem przeczyta te słowa w brukowcach. Jednak kiedy Cameron zobaczyła Justina i Jessicę razem podczas bankietu po ceremonii wręczania Złotych Globów, straciła panowanie nad sobą. Rozpłakała się i uciekła z przyjęcia. Na drugi dzień Justin za pośrednictwem swoich reprezentantów wydał oświadczenie: „Wszystkie doniesienia o moim życiu prywatnym są bzdurą. Nie spotykam się z nikim”. Komunikat o takiej treści trafi ł do większości redakcji w USA. „Czyli wizyta Jessiki na festiwalu w Sundance u Justina była czysto przyjacielska?” – ironicznie pytał później „National Enquirer”. Już wtedy było widać, że to nie jest koleżeńska znajomość. Mimo że gwiazdor promował na festiwalu film „Jęk czarnego węża”, znajdował czas na inne przyjemności. „Praktycznie się nie rozstawali. Po Salt Lake City poruszali się wynajętym przez Jessicę terenowym autem z szoferem. Ale i tak najczęściej można ich było spotkać na stoku, jak szaleli na deskach snowboardowych” – donosili paparazzi. Było tylko kwestią czasu, kiedy aktorka będzie musiała stawić czoło poważnemu wyzwaniu. Miała się spotkać z matką Justina.

KONFRONTACJA

Podczas pierwszej wizyty w domu Lynn Harless Jessica była bardzo spięta. Już wcześniej wiedziała, że to dość „trudna” kobieta. „Justin ma dwoje ochroniarzy. Jeden to »goryl« z wojskowym doświadczeniem, a drugi to... Lynn” – pisały gazety. I rzeczywiście. Kiedy aktorka dzieliła się z przyjaciółkami wrażeniami po spotkaniu z „teściową”, nie była zachwycona. „Narzekała, że czuła się jak na teście, czy jest odpowiednią dziewczyną dla idealnego chłopaka. Jego matka myśli, że Justin wciąż ma 15 lat” – śmiały się znajome aktorki. Każde kolejne spotkanie było gorsze od poprzedniego. Zwłaszcza że Lynn zaczęła wtrącać się także w prywatne sprawy pary. Kiedy Justin zaprosił ukochaną na swoją europejską trasę „FutureSex/LoveShow”, matka również zaczęła pakować walizki. Wtedy Jessica powiedziała: „dość!”. To był ich pierwszy poważny kryzys. Wszystko wskazywało na to, że doprowadzi do końca krótkiego związku. Zwłaszcza że brukowce opublikowały zdjęcia ze spotkania Justina z Cameron. Oboje uśmiechnięci, na kilku fotografiach widać było, że się przytulają. „Spotkałem byłą dziewczynę. To było zwykłe przyjacielskie powitanie i pożegnanie. Na Boga, żyliśmy razem przez prawie cztery lata. Mamy prawo wpaść na siebie na ulicy i się uściskać” – tłumaczył zdenerwowany w audycji radiowej Ryana Seacresta. Żeby przekonać Jessicę, musiał postarać się dużo bardziej.

KOLEJNE KROKI

 

Odbyli kilka poważnych rozmów. Podczas ostatniej obiecał, że „odseparuje” trochę matkę od ich życia. Co prawda na koncert do Sztokholmu polecieli we trójkę, ale wtedy po raz pierwszy Jessica i Lynn dobrze się razem bawiły. Kiedy Justin przygotowywał się do występu, panie urządziły sobie rajd po sklepach. Paparazzi sfotografowali matkę piosenkarza w T-shircie firmy William Rust zaprojektowanym przez... jej syna. To był prezent od Jessiki. „Chyba potrzebowały pobyć trochę we dwie. Poznać się lepiej bez towarzystwa faceta, za którym obie szaleją” – tłumaczył później psycholog w programie Jaya Leno. Nawet Justin był w szoku. Po powrocie do USA zaproponował Jessice, by zamieszkali razem. Przekonywał ją prawie dwa miesiące. W tym samym czasie uspokajał też matkę, dla której ten krok był „zbyt lekkomyślny”. Lynn bała się kolejnych publikacji o związku syna. Nawet nie chodziło o Jessicę. Zaczęła się przecież do niej powoli przekonywać. Przerażały ją spekulacje brukowców na temat Justina. W końcu piosenkarz we wrześniu zdołał obie przekonać do swojego pomysłu. Szybko wynajął fi rmę, która miała przewieźć rzeczy Jessiki do jego domu na wzgórzach Hollywood. To jednak nie rozwiązało wszystkich problemów.

ZŁA PRZEPOWIEDNIA

Przed wyjazdem do Rzymu mieszkali ze sobą kilka tygodni. I to był dla nich świetny czas. „Oboje trochę się tego obawiali, ale okazało się, że wszystko jest w porządku. Śmiali się nawet, że właśnie tak powinien wyglądać miodowy miesiąc” – zdradzała znajoma pary. Kiedy pojawiła się perspektywa wyjazdu do stolicy Włoch, Justin zdecydował się na kolejny krok – oświadczyny. O swoich zamierzeniach jako pierwszą poinformował matkę. Lynn nie była zachwycona tym pomysłem. Po raz kolejny powiedziała mu, że działa nierozważnie, kierując się tylko emocjami, a nie zdrowym rozsądkiem. Dopiero najbliżsi przyjaciele sprawili, że poczuł się pewniej. To właśnie oni przekonali go, że nadszedł odpowiedni moment na oświadczyny. Tuż przed kolacją w romantycznej rzymskiej knajpce, w której miał wręczyć Jessice pierścionek zaręczynowy, zadzwoniła Lynn i oznajmiła, że według... wróżki ich związek nie ma przyszłości. Justin był załamany. Zwłaszcza że te rewelacje „nieopatrznie” przedostały się do prasy. Przypadek? A może, jak twierdziła Cameron, to właśnie do Lynn zawsze należy ostatnie słowo, jeżeli chodzi o wybory syna? Teraz przed „księciem popu” stoi wielkie wyzwanie. Musi ostatecznie przekonać matkę do swojej wybranki, a Jessicę, że naprawdę jest już odpowiedzialnym i co najważniejsze, samodzielnym mężczyzną.