GALA: Która którą znalazła pierwsza – Majka Ciebie czy Ty Majkę?

JOANNA OSYDA: W szkole filmowej jest tyle pracy, że nie szukałam dodatkowej... Tym bardziej w Krakowie. Casting przyjechał do Łódzkiej Filmówki, żeby zrobić tzw. przesłuchania.

GALA: Stanęłaś przed kamera z nadzieją, że wygrasz?

JOANNA OSYDA: Podeszłam do tego bez większych emocji. Pierwszy casting nie dotyczył tylko ,,Majki”. TVN zaczynała wtedy pracę nad wieloma projektami – również fabularnymi.

GALA: Zaczęło się niewinnie, a skończyło sie na głównej roli.

JOANNA OSYDA: Nie myślałam o niej wtedy. Nie wiedziałam przecież, ile osób było przymierzanych do postaci Majki. Postanowiłam, że dopóki nie wiem nic na pewno, nie będę myśleć: ,,Ojej, a co ja zrobię, jak to wykorzystam?”. Od castingu minęło sześć miesięcy, zanim zdecydowano, że zagram Majkę.

GALA: 22-letnia studentka wchodzi do paszczy lwa. I?...

JOANNA OSYDA: To, co teraz robię, jest też swego rodzaju próbą. Opiekun naszego roku, profesor Wojciech Malajkat, zawsze powtarza: ,,Jesteście w stajni, która ma wypuścić jak najwięcej dobrych koni”. I mnie właśnie moi profesorowie na taki przedbieg puścili. Staram się to zadanie jak najlepiej wykonać – jak najlepiej biec. Tylko proszę tego nie kojarzyć z wyścigiem szczurów. Dostałam pozwolenie na indywidualny tok nauczania. Tylko dzięki niemu mogę wciąż studiować.

GALA: ,,Mam zdrowe podejście do tego, co się stało” – mówisz. Co to znaczy?

JOANNA OSYDA: Nie ekscytuję się. I liczę się z trudnościami, które mnie spotkają.

GALA: Jak na przykład konfrontacja z kilkumilionową widownią.

JOANNA OSYDA: Tego się nie obawiam. Taka jest moja praca. I nie boję się również zaszufl adkowania. Trzeba się tylko starać, aby nigdy nie obniżać poziomu.

GALA: Kiedy po raz pierwszy usłyszałaś, że masz ładne oczy?

JOANNA OSYDA: Faktycznie, jako dziecko często słyszałam od sąsiadek czy ciotek, że ,,są duże jak pięć złotych”. Później już się tak nimi nie zachwycali, bo przez kilka lat nosiłam okulary. Ale nie będę więcej mówiła o własnych oczach. Wystarczy tego narcyzmu!

GALA: U aktora? Nigdy. Piękne oczy to połowa sukcesu.

JOANNA OSYDA: Byleby nie były puste.

GALA: Czyje masz oczy: mamy, taty?

JOANNA OSYDA: Swoje. Jestem ,,mieszańcem”.

GALA: W jednym z odcinków ,,Majki” rozpaczałaś i płakałaś. Uwierzyłem w ten szloch, bo nie był serialowy, filmowy. Był Twój.

JOANNA OSYDA: Dziękuję. Nawet mojej mamie zrobiło się mnie żal. Takie sceny sprawiają mi dużo trudności. Tym bardziej się cieszę, że nie okazały się porażką.

GALA: Łzy były prawdziwe?

JOANNA OSYDA: Tak.

GALA: ,,Maja nie zastąpi Uli. Zawsze trudno byc drugim” – to komentarz jednego z widzów.

JOANNA OSYDA: Majka to inna postać, inna jest jej historia. Według mnie porównywanie ich nie ma sensu.

GALA: Ta rola może być dla Ciebie niczym dziurawa trampolina. Możesz zostać Majką na całe życie: dla widzów, reżyserów, producentów.

JOANNA OSYDA: Może to zabrzmi butnie, ale nie boję się tego. W szkole filmowej pracuję teraz nad zupełnie ,,niemajkowymi’’ postaciami. Od zaszufladkowania można uciec. Jest tyle innych możliwości. Mogę grać w teatrze, przygotować recital. Właściwie wszystko, na co pozwoli mi wyobraźnia.

GALA: Pierwszy krok do zaszufladkowania został zrobiony. Zamiast Joanna, mówią już do Ciebie Majka Osyda.

JOANNA OSYDA: Najczęściej w centrach handlowych albo na dworcach. I rozumiem to. Siła oddziaływania telewizji jest ogromna. Czy Majka to Ty? Mam do niej dystans. To aż i tylko bohaterka telewizyjna. Ona nie istnieje. Nie zapominam o tym. Byłoby amatorskie, gdybym mówiła, że jestem do niej podobna, że myślę tak jak ona. Pada ostatni klaps i Majka zostaje w studio, ja natomiast wracam do domu.

GALA: Twoje pierwsze słowa na planie serialu?

JOANNA OSYDA: Padły w scenie z Magdą Grąziowską grającą Lilkę. Powiedziałam wtedy do niej: ,,Jestem w ciąży. Rozumiesz to, bo ja nie?”

GALA: Dobre na początek kariery. Zdałaś do szkoły aktorskiej za pierwszym razem, z najlepszym wynikiem. Prymuska. Od dziecka?

JOANNA OSYDA: Nie wiem, jak to się mogło stać (śmiech). Byłam raczej bezproblemowym dzieckiem. Uzdolnionym humanistycznie. Ale nie nazwałabym siebie prymuską.

GALA: Jeśli nie aktorstwo, to co? Miałaś alternatywę?

JOANNA OSYDA: Nie. Cel był jeden: Filmówka w Łodzi. Koniec. Kropka. Chociaż zwykle przyjmuje się 20 osób z około 600. To i tak nic, w porównaniu z egzaminami na wydział aktorski w moskiewskiej szkole. Tam na zbliżoną liczbę miejsc są tysiące chętnych.

GALA: Na egzaminie zaśpiewałaś ,,Ucisz serce”. Co dla Ciebie znaczy ta piosenka?

JOANNA OSYDA: Kojarzy mi się z niezwykłymi wykonaniami Anny Szałapak oraz Magdy Umer. Jest piękna. Jak wszystkie, które napisała Agnieszka Osiecka.

GALA: Dlatego ją wybrałaś.

JOANNA OSYDA: Ujęła mnie. Jej treść mnie poniosła i chyba pomogła mi – tak myślę – w dostaniu się do szkoły. Najpierw jednak chciałam zaśpiewać ,,Czerwone jabłuszko”, bo wymagana była piosenka ludowa. Zaryzykowałam. I opłaciło się.

GALA: Urodzona w Zduńskiej Woli, wychowana w Konopnicy, wykształcona w Wieluniu. Skąd tak naprawdę jesteś?

 

JOANNA OSYDA: Z Konopnicy. Tam mieszkają moi bliscy – rodzice, rodzina. I tylko tam mogę porządnie odpocząć. Spaceruję po lesie, który od mojego dzieciństwa właściwie się nie zmienił. No, może trochę urósł. Ten spacer po lesie to jest już taki mój rytuał. Powtarzam go za każdym razem, kiedy przyjeżdżam do rodzinnego domu.

GALA: Jesteś jedynaczką. Rodzice przeżywali rozłąkę?

JOANNA OSYDA: Już się nauczyli, że mieszkam daleko. Ale początki były trudne. Pamiętam, jak dostałam się na studia do Łodzi. Moja mama nie mogła zrozumieć, dlaczego nie będę przyjeżdżać do domu co tydzień, na weekend. ,,Przecież z Łodzi do Konopnicy jedzie się tylko dwie godziny” – słyszałam od niej. Zajęcia w Filmówce odbywają się w soboty, czasem też w niedziele. Wtedy było to dla niej nie do pomyślenia. Teraz jest łatwiej. I mamie i tacie. Rodzice widzą mnie codziennie...

GALA: ... w telewizji.

JOANNA OSYDA: ,,Wiesz co, cieszę się, że grasz w Krakowie w serialu. Bo mamy cię na te 25 minut każdego popołudnia” – usłyszałam od taty. Kiedy studiowałam w Łodzi, rodzice widywali mnie naprawdę rzadko.

GALA: Co najważniejszego od nich dostałaś?

JOANNA OSYDA: Uczciwość.

GALA: Kim jesteś? Możesz użyć jedynie czterech słów.

JOANNA OSYDA: Co za psychodrama!

GALA: Nie przesadzaj.

JOANNA OSYDA: Człowiekiem. Ze świeżym umysłem, pasją i nadzieją.

GALA: Pięć... Ale niech Ci będzie. A jak się skończy „Majka”?

JOANNA OSYDA: Nadal nie wiadomo. Scenarzyści wciąż się zastanawiają.

GALA: Ale źle czy dobrze?

JOANNA OSYDA: Zależy dla kogo.