Joanna Racewicz w wyznała w najnowszym wydaniu tygodnika „Newsweek”, że nie została zaproszona na odsłonięcie pomnika ofiar tragedii smoleńskiej na pl. Piłsudskiego, które miało miejsce 10 kwietnie 2018 roku. Dziennikarka uważa, że pominięcie jej na liście gości było gestem politycznym:

 "Nie, nie dostałam (zaproszenia - przyp. red.). Nie tylko zresztą ja. Parę dni wcześniej spotkałam się z dziewczynami z naszego smoleńskiego kręgu. Od lat organizujemy rocznicową mszę w intencji naszych bliskich, którzy zginęli w katastrofie. Potem zwykle jest chwila na rozmowę, pobycie razem. Większość z nas nie dostała zaproszenia. Bo tu nie o pamięć chodzi." – żali się Joanna Racewicz.

Joanna Racewicz o tragedii smoleńskiej

Joanna Racewicz w rozmowie z Aleksandrą Pawlicką powiedziała również, że boli ją, iż podczas rocznic katastrofy wyróżnia się parę prezydencką, a reszta ofiar wspominana jest dość zdawkowo:

„O całej reszcie mówi się „i 94 inne ofiary”. Idę o zakład, że gdyby poprosić przechodniów na ulicy o wymienienie choćby pięciu osób, które zginęły 10 kwietnia 2010 roku - nikt nie byłyby w stanie tego zrobić. Nie potrafimy dbać o pamięć naszych ofiar. Amerykanie, podczas kolejnych rocznic 11 września, gdy wyczytywane są nazwiska tych, którzy zginęli - potrafią stać w szacunku i milczeniu. Niezależnie od tego, czy głosowali na Trumpa czy na Clinton. A u nas? Kapitał jedności zgromadzony w obliczu tej tragedii został bardzo szybko roztrwoniony.”

Joanna Racewicz o zwolnieniu z TVP

Dziennikarka zajęła też stanowisko w sprawie zwolnienia jej z TVP. Racewicz rozstała się z Telewizją Polską w połowie marca. Wcześniej została odsunięta od prowadzenia „Pytania na śniadanie”. Dziennikarka nie zgadza się jednak z decyzją stacji:

„Napisałam wyjaśnienie, że w moich postach nie chodziło o działalność komercyjną, a chęć podzielenia się informacją o zmianie trybu życia. Bo tak było. A że program, który prowadziłam, ma charakter poradnikowy i skierowany jest głównie do kobiet, to inspirowanie do zmian w życiu wydawało mi się naturalne. Wiele koleżanek i kolegów pisze na profilach internetowych o dietach, aktywnościach fizycznych, o swoich wyborach. Byłam przekonana, że nie wykraczam poza standard. Mimo to skasowałam wpisy, poprosiłam o rozmowę. Nie było ani odpowiedzi, ani rozmowy. Zamiast tego – oficjalne oświadczenie telewizji o trybie zwolnienia mnie z TVP2, które poznałam z mediów. (…) Dowiedziałam się, że "mimo wielokrotnych upomnień" uparcie umieszczałam posty, czym złamałam etykę dziennikarską. Z pełną odpowiedzialnością mówię: nie było żadnych wielokrotnych upomnień. TVP kłamie." – dodała Joanna Racewicz.

Czy tak ostre słowa dziennikarki pod adresem Telewizji Polskiej mogą sugerować, że już wkrótce dziennikarka będzie chciała dowodzić swoich racji i spotka się z przedstawicielami TVP w sądzie…?

 

Ojciec, Mąż, Syn, Przyjaciel. Paweł Janeczek. Miał zielono-piwne oczy, lubił książki Fredericka Forsytha, filmy z Bondem i sernik na zimno, który robiłam zawsze, gdy wracał do domu z dalekich podróży. Był twardy, jak skala i uparty, jak przystało na kogoś, kto urodził się, gdy Słońce było w znaku Barana. Praca była pasją, rodzina - siłą, Igor - całym światem. Za 6 dni obchodziłby 45. urodziny. Tego dnia, gdy wokoło wrzawa, narodowe wzmożenie i kolejna segregacja - na lepszych i gorszych, ważnych i nieistotnych, tych, co z nami i tych, co pod prąd - proszę - pamiętajcie o Ludziach. Każdy z 96 Pasażerów TU-154 M miał imię, nazwisko, twarz, godność i bliskich, którzy na Niego czekali. Wystarczy chwila ciszy i wieczorne światełko do nieba. Jedno za wszystkich. Bo wobec śmierci wszyscy są równi. #rocznica #10kwietnia #zegnajKochany

Post udostępniony przez Joanna Racewicz (@joannaracewicz) Kwi 10, 2018 o 2:45 PDT