Niespodziankę szykowała kilka tygodni. Kiedy w końcu nadszedł ten wyjątkowy dzień, Jennifer Aniston od rana nerwowo zerkała na telefon. Nie dzwonił. Z godziny na godzinę frustrowała się coraz bardziej. Na szczęście John nie zauważył jej dziwnego zachowania. Nie nabrał podejrzeń nawet wtedy, gdy nagle zaproponowała mu wycieczkę do pobliskiego marketu. Kilka minut wcześniej Jennifer odebrała telefon od ekipy przewozowej. „Niedługo dostarczymy prezent” – oznajmił kierowca ciężarówki. John dostał od ukochanej fortepian. „To hebanowy Hamburg Steinway” – chwalił się później znajomym. Aktorka zapłaciła za niego 80 tysięcy dolarów. Wszystko po to, żeby spędzał więcej czasu w jej domu w Beverly Hills. A może nawet żeby zamieszkał tam razem z nią?

CHŁOPAK Z SĄSIEDZTWA

John Mayer od początku swojej kariery mógł liczyć na przychylność damskiej części publiczności. Fanki na forach internetowych wprost rozpływały się w zachwytach. „Jest nieziemsko przystojny i ma niesamowite oczy” – takie wpisy pojawiały się najczęściej. Fanki doceniają też, że ich idol wciąż jest skromnym chłopakiem z sąsiedztwa. „To taki typ szkolnego buntownika. Ale nie łobuz. Raczej rockowy romantyk, który pisze wiersze. Każdy ojciec chciałby, żeby jego córka miała takiego faceta” – scharakteryzował go psycholog w programie Larry’ego Kinga. „Młody, utalentowany, już doceniony, a jeszcze nie zepsuty. Myślałem, że to wymarły gatunek. Ten chłopak ma duży szacunek do innych” – chwalił piosenkarza Morgan Freeman. Panowie spotkali się podczas promocji filmu „Choć goni nas czas”, do którego John nagrał utwór „Say”. „Wszystkie panie z planu nuciły tę piosenkę. A kiedy zjawił się na wywiadach, my z Jackiem Nicholsonem przestaliśmy istnieć” – żartował aktor. Spokojne, nastrojowe ballady to znak rozpoznawczy muzyka. W zeszłym roku piosenka „Dreaming with a Broken Heart” zwyciężyła nawet w głosowaniu na idealny utwór do... uprawiania seksu.

KRÓL ROMANSÓW

Kiedy w 2002 roku Mayer nagrał swój pierwszy hit „Your Body Is a Wonderland”, z miejsca stał się symbolem seksu. „Zdarzało się, że widywałem na koncertach te same dziewczyny. Jeździły za mną po całej Ameryce” – wspominał. John jednak żadnej z nich nawet nie dotknął. Już wtedy interesowały go kobiety z zupełnie innej ligi. Zaczął się obracać w świecie show-biznesu. Kolejne koncerty i bankiety sprawiały, że poznawał coraz więcej ludzi z branży. Gdy jego singiel docierał do czołówki list przebojów, Johna uwiodła Jennifer Love Hewitt. To był krótki związek. Nawet nie burzliwy. Po prostu gwiazdy żyły obok siebie. „Jen chciała się podpromować. John promował się mimo woli. Taka transakcja wiązana” – wspominała tamte czasy przyjaciółka muzyka. W 2006 roku John pozwolił sobie nawet na niewybredny żart o związku z aktorką. „Nawet go nie skonsumowaliśmy” – śmiał się w jednym z telewizyjnych show. Później publicznie przeprosił byłą partnerkę za te słowa. W 2003 roku prasa donosiła o kolejnym romansie piosenkarza. Tym razem jego wdziękom nie mogła się ponoć oprzeć sama Heidi Klum. Przez kilka tygodni trwał medialny zapis ich związku. „To było nawet śmieszne czytać te wszystkie wymyślone historie przy śniadaniu. Nie było chyba na świecie faceta, który by mi nie zazdrościł. Naprawdę czułem się jak macho. Gorzej było, kiedy w końcu musiałem zdementować wyssane z palca plotki. Sprawy zupełnie wymknęły się spod kontroli. A nie chciałem być odbierany przez pryzmat moich łóżkowych podbojów. Nawet tych nieprawdziwych” – mówił John. I rzeczywiście. Na prawie trzy lata zniknął z kolumn towarzyskich. Znajomi mówili tylko, że John zaszył się w studiu i pracował nad kolejnym albumem. Na stronach kolorowych czasopism pojawił się znowu w 2006 roku.

IDEALNY KOCHANEK

Zaraz po premierze płyty „Continuum” zaczął się spotykać z Jessicą Simpson. Gwiazda właśnie rozstała się z mężem Nickiem Lacheyem i, jak sama mówiła, John spadł jej z nieba. „Pokazał mi, że życie trwa nadal. Za to jestem mu najbardziej wdzięczna” – opowiadała. Jednak w Hollywood coraz częściej plotkowano o innych zaletach muzyka. „Naprawdę ma nieziemskie ciało” – mówiła jedna z byłych kochanek Johna, parafrazując tytuł jego piosenki „Your Body Is a Wonderland”. Jessica przez dziewięć miesięcy, bo tyle trwał ich związek, zachowywała dyskrecję. Kiedy się jednak rozstali, zaczęła zdradzać znajomym pikantne szczegóły. „John jest niesamowitym kochankiem. Wie, jak sprawić, że drży ziemia” – mówiła. Niedawno podobnych słów użyła nowa partnerka muzyka Jennifer Aniston. Ona jednak porównała go ze swoimi byłymi kochankami, Bradem Pittem i Vince’em Vaughnem. „Nie dorastają mu do pięt” – skwitowała.

USIDLONY?

 

Poznali się w kwietniu przez przyjaciółkę Jennifer. Chwilę porozmawiali po jego koncercie i wymienili się wizytówkami. Jednak aktorka długo nie chciała się z nim umówić. „Zasypywał ją kwiatami, ale nie był nachalny. Nie wydzwaniał, tylko zaskakiwał telefonami lub miłymi wiadomościami” – opowiadała o początku ich znajomości koleżanka aktorki. W końcu Jennifer przyjęła zaproszenie na randkę. Zjedli kolację w jednej z restauracji przy Sunset Boulevard w Los Angeles. Potem wszystko potoczyło się błyskawicznie. Już w następnym tygodniu John odwiedził Jen na planie filmu „Marley i ja” w Miami. Potem wyjechali razem na wakacje do Meksyku. Muzyk poznał nawet Courteney Cox, najbliższą przyjaciółkę Jen. „To jak wizyta u rodziców. Związek wchodzi na wyższy poziom” – pisały wtedy brukowce. I rzeczywiście. John zabrał ukochaną w trasę koncertową po Europie. Po powrocie do USA zaczęli coraz częściej mówić o wspólnych planach na przyszłość. Pojawiły się plotki, że Jennifer znowu myśli o małżeństwie i dzieciach. Szczególnie teraz, kiedy jej były mąż Brad Pitt po raz kolejny został ojcem. Również John, który do tej pory deklarował, że dla niego liczy się tylko muzyka i wolność, coraz częściej wspomina o założeniu rodziny. „Są takie chwile w życiu, że człowiek zaczyna myśleć o drugiej osobie. Ja chyba też już dorosłem do tego” – zdradził ostatnio w wywiadzie. Teraz para planuje zamieszkać razem. Chcą zobaczyć, jak poradzą sobie z codziennością. Ich znajomi mówią, że to małżeństwo na próbę. Trening przed poważniejszym zobowiązaniem?