Na kontratak nie trzeba było czekać długo. Podczas gdy magazyn „Daily Mail” utrzymuje, że John Travolta po śmierci swojego syna, Jetta, chce opuścić kościół scjentologiczny, rodzina aktora dementuje te plotki.

„Nie ma żadnych zmian w relacjach pomiędzy kościołem a Johnem” podają źródła People.com. Na tej samej stronie, ktoś dodał informację, że John Travolta „jest członkiem kościoła tak jak był i będzie nim na zawsze”. Trzeba przyznać, że sam Travolta nadal jest mocno wstrząśnięty śmiercią syna, Jetta, podobnie jak jego 46-letnia żona Kelly Preston i 9-letnia córka Ella Bleu. Wszyscy razem wrócili ostatnio do swojej ukochanej posiadłości na wyspie Isleboro w stanie Maine, na wschodnim wybrzeżu USA, do domu, z widokiem na ocean, gdzie w 2008 roku spędzili ostatnie Święta Bożego Narodzenia wspólnie z Jeffem.

Jest to miejsce ucieczki od świata dla tej pary. Miejsce gdzie mogą odpocząć. Kelly Preston jest w trakcie kręcenia zdjęć do filmu „The Last Song”, gdzie gra mamę Miley Cyrus (znaną przede wszystkim z roli Miley Stewart w serialu Hannah Montana). Pomimo wszystko „Daily Mail” ciągle spekuluje, czy presja, jaka obecnie ciąży na aktorze, nie spowoduje jego odejścia z sekty. Travolta przecież otwarcie krytykował scjentologów, za to, że ich zasady nie pozwoliły poddać leczeniu Jeffa. Więc komu wierzyć? Magazynowi Daily Mail, który za źródła podaje notki od członków sekty czy może członkom rodziny, którzy uważają, że ten dramat nie miał wpływu na osłabienie wiary John’a Travolty? To, co jako jedyne jest pewne, to żałoba taty po stracie syna.