JOHNNY DEPP Jest tylko jeden taki facet...

Udostępnij

Chwilę po tym, jak został najlepiej zarabiającym aktorem w historii kina, zadzwonił do ukochanej Vanessy. Nie pochwalił się kontraktem, tylko spokojnie zapytał, jak się czują dzieci: Lily Rose i Jack. O 60 mln dolarów zaliczki wspomniał mimochodem pod koniec rozmowy. Takie są priorytety w życiu Johnny’ego.

JOHNNY DEPP Jest tylko jeden taki facet...

Tracey Jacobs, która od 10 lat jest agentką aktora, uwijała się jak w ukropie. To był najważniejszy kontrakt w życiu Johnny’ego Deppa. Jej także. Pracowała przecież na swoją 10-procentową prowizję, czyli, bagatela, prawie na sześć milionów dolarów! Przez kilka tygodni wykonała ponad tysiąc telefonów. Wszystkie w jedno miejsce – do wytwórni Disneya. W końcu się udało. Dzięki twardym negocjacjom agentki Johnny został najlepiej zarabiającym aktorem na świecie. Za rolę legendarnego już Jacka Sparrowa w czwartej części „Piratów z Karaibów” otrzymał prawie 60 milionów dolarów. A jest to tylko tzw. kwota up-front, która trafiła na jego konto zaraz po podpisaniu kontraktu. O ponad sześć milionów pobił dotychczasowego rekordzistę – Toma Hanksa. On za ekranizację powieści Dana Browna „Anioły i demony” zainkasował „tylko” 53 miliony 650 tysięcy dolarów. Resztę, czyli procent z wpływów (na razie ta część umowy owiana jest tajemnicą), Johnny będzie otrzymywał, kiedy film trafi do kin. „Jest tylko jeden Johnny Depp. A twórcy »Piratów…« nie mogliby zrobić kolejnej części bez Jacka Sparrowa” – mówił anonimowo jeden z negocjatorów ze strony wytwórni. „Pierwsze trzy części zarobiły na całym świecie ogółem 2,7 miliarda dolarów. Czas oddać trochę pieniędzy tym, którzy zapracowali na ten sukces. Depp mógłby zażądać i sto milionów dolarów. To też nie byłoby za wiele” – pisali fani na popularnym forum filmowym imdb.com. Głos w tej dyskusji zabrali nawet socjologowie: „To absolutny fenomen, gwiazda, która budzi tak wiele pozytywnych emocji. Nawet kiedy Johnny nie był grzecznym chłopcem, wszyscy go uwielbiali”.

ŻYCIE W MROKU

„Prawdziwy rock’n’roll, impreza trwała non stop, nie interesowało mnie nic poza zabawą. Praktycznie nie trzeźwiałem. Brałem też narkotyki. Wszystkie” – wspominał Depp podczas telewizyjnej „spowiedzi” w 2001 roku. „Już jako dzieciak byłem dość krnąbrny. Miałem na koncie kilka włamań, zdarzały się też akty wandalizmu. Kiedy zacząłem zarabiać dobre pieniądze, poczułem się jak ktoś wyjęty spod prawa. Wystarczyło wyłożyć na stół odpowiednią kwotę i po sprawie”. Na szczęście kolejne ekscesy nie przeszkadzały mu w rozwijaniu kariery. Wręcz przeciwnie. Załamania nerwowe, stany upojenia narkotykowo-alkoholowego pozwalały mu spełniać się w kolejnych abstrakcyjnych, groteskowych i mrocznych rolach. Z uroczego chłopaka, który po sukcesie serialu „21 Jump Street” otrzymywał od fanek 10 tysięcy listów tygodniowo, zamieniał się w koszmarnego Edwarda Nożycorękiego czy transwestytę Eda Wooda. „Taka właśnie była moja wizja artystycznego spełnienia – mówił. – Uwielbiałem burzyć ustalony porządek rzeczy i szokować”. Jego życie prywatne wyglądało podobnie. W 1998 roku spotykał się jeszcze z Kate Moss. Ten związek trwał cztery lata. Jednak wspólni znajomi twierdzili, że gdyby para mieszkała w jednym mieście, Kate i Johnny rozstaliby się dużo wcześniej. „Ich uczucia podsycała tęsknota. A czas, w którym się nie widywali, pozwalał im zapomnieć o karczemnych awanturach, jakie sobie urządzali”. Ostatnia kłótnia miała miejsce w luksusowym apartamencie hotelu Ritz-Carlton w Nowym Jorku. „Doszło do bójki między mężczyzną i kobietą. Oboje są podrapani i posiniaczeni. Zniszczeniu uległ pokój, który zajmowali” – lakonicznie informowała policja. Reporterzy dotarli jednak do kilku świadków. „Wrzeszczeli na siebie. Słychać było tłuczone szkło, przewracające się meble” – mówiła sąsiadka Johnny’ego. Jednak te najbardziej spektakularne ekscesy miały miejsce później – w komisariacie. Aktor musiał ponoć trzy razy w ciągu paru godzin zmieniać celę. W każdej był napastowany przez... policjantki.

SŁONECZNY PORANEK

„Nigdy nie mieliście złego dnia?” – pytał dziennikarzy kilka dni po incydencie. „Jedni faceci grają w golfa, inni demolują pokoje hotelowe” – tłumaczył w swoim stylu. Na szczęście niedługo później Johnny zmienił klimat. Wyjechał do Francji na plan filmu „Dziewiąte wrota” reżyserowanego przez Romana Polańskiego. Kiedy meldował się w paryskim hotelu, natknął się na starą znajomą Vanessę Paradis. I wtedy stało się coś, co oboje wspominają do dziś. „Spojrzeliśmy na siebie i chyba już wiedzieliśmy, że będziemy tak patrzeć na siebie do końca życia” – mówiła francuska piosenkarka. Poznali się kilka lat wcześniej, ale była to tylko bankietowa znajomość. „Wymienialiśmy zdawkowe pozdrowienia albo gratulowaliśmy kolejnych sukcesów. To wszystko”. Jednak po tym spotkaniu w hotelu zrozumieli, że muszą być razem. Johnny porównał ich związek do pięknego, słonecznego poranka po burzowej i mrocznej nocy. „Przy Vanessie odzyskałem spokój. Przegnałem demony. Dzięki niej mogłem przestać faszerować się dragami i wódką, żeby zasnąć. Narodziłem się na nowo”. Również w jego życiu zawodowym dużo się zmieniło. Johnny zatrudnił nową agentkę Tracey Jacobs i bardziej świadomie zaczął kreować swój medialny wizerunek. Inaczej też zaczął poruszać się po swojej ścieżce kariery. Ale przede wszystkim dorósł.

NA PROSTEJ

 

Razem z Vanessą postanowili, że zostaną we Francji. „Johnny nie musiał już być w USA, żeby nie stracić kontaktu z branżą. To scenarzyści i reżyserzy szukali jego, a nie na odwrót. Poza tym z dala od pokus Fabryki Snów mógł szybciej uporać się z problemami przeszłości” – tłumaczyła Tracey. Jednak nawet ona nie do końca wierzyła w jego całkowitą przemianę. „Byłam przerażona kolejnymi wyborami, których dokonywał. Kilka propozycji przyjął bez mojej wiedzy. Bo spodobał mu się tytuł filmu albo kiedyś obiecał coś reżyserowi. Wściekałam się, ale nawet taka lekkomyślność nie sprawiła, że zszedł poniżej pewnego poziomu, do którego przyzwyczaił krytyków” – opowiadała. Przez pierwsze trzy lata współpracy poznawali się nawzajem. „Obserwowałam, jak Johnny dojrzewa jako mężczyzna i aktor. Cieszę się, że mogłam być wtedy przy nim”. Później zaskoczył ją jeszcze tylko raz. W 2002 roku zgodził się wystąpić w pewnym filmie o piratach. Nie przeczytał nawet scenariusza.

DLA DZIECI

Kiedy szefowie Disneya zaproponowali aktorowi rolę Jacka Sparrowa w wielkiej produkcji „Piraci z Karaibów: Klątwa czarnej perły”, nawet nie przypuszczali, że to będzie strzał w dziesiątkę. On również. „Zrobiłem to, żeby pokazać swoim dzieciakom, czym zajmuje się tatuś” – mówił. W 1999 roku Vanessa urodziła córkę Lily Rose, a trzy lata później synka Jacka. Johnny już wcześniej skarżył się, że żaden z jego filmów nie nadaje się dla najmłodszych widzów. Podczas pierwszych zdjęć aktor zaskoczył wszystkich. „Wyglądał jak skrzyżowanie Keitha Richardsa z pensjonariuszem zakładu zamkniętego. Brakowało mu tylko papugi na ramieniu” – wspominali pracownicy planu. „Po próbach nastąpiła dość krępująca cisza. »Wszyscy święci« wyszli ze studia i dość długo nie wracali. Już wcześniej zdarzało mi się, że szefowie nie podążali za moją wizją artystyczną...” – zwierzał się Johnny. „Tym razem jednak nikt nie miał uwag. Wręcz przeciwnie. Spodobało im się”. A kiedy film miał swoją premierę w 2003 roku, cały świat oszalał na punkcie Jacka Sparrowa. Lily Rose, córka Vanessy i Johnny’ego, chwaliła się później koleżankom, że jej mama jest piosenkarką, a tata... piratem.

ŚLUB NIEPOTRZEBNY

Wszystkie pozytywne zmiany w swoim życiu Johnny zawdzięcza Vanessie Paradis. Ich związek wciąż uchodzi za idealny. Dla niektórych jest nawet za piękny, żeby był prawdziwy. „Gdybym nie występował w filmach, bez wątpienia byłbym muzykiem” – zdradził Depp. Aktor gra na gitarze w zespole P. Odkąd na świecie pojawiła się Lily Rose, para przy każdej okazji musi tłumaczyć się, dlaczego jeszcze nie wzięła ślubu. Zwłaszcza że co wakacje pojawiają się artykuły o zbliżającej się ceremonii. Ostatni donosił, że małżeństwem zostaną 16 czerwca. „To było szaleństwo. Wszyscy dzwonili zapytać, czy to prawda. Nawet członkowie najbliższej rodziny. Naprawdę lubię myśleć o pięknej sukni i ołtarzu. To bardzo romantyczne. Ale po co zmieniać coś, co funkcjonuje tak idealnie? On ma mnie, a ja jego. Ot, cała tajemnica. Jesteśmy bardziej małżeństwem niż niejedna para z obrączkami na palcach” – mówiła Vanessa w wywiadzie dla brytyjskiego wydania „Elle”. Rozgrzeszyła też kobiety, które próbują uwieść jej ukochanego. „Wcale im się nie dziwię. Sama molestuję go przy każdej okazji. Wprost nie mogę się od niego oderwać. Jest czarujący”. Tak czarujący, że cały świat wciąż znajduje się pod jego urokiem. Jednak Johnny nie zwraca uwagi na sławę i powiększający się w ekspresowym tempie stan swojego konta. Wie, co tak naprawdę liczy się w życiu...

Komentarze

Marcelina Zawadzka

Vero Moda - Sweter

Kup teraz

129.9 zł

Spódnica sp25

Kup teraz

89 zł

Carinii - Szpilki

Kup teraz

179.9 zł

Mango - Płaszcz Manuela

Kup teraz

199.9 zł