Do tej pory mogła być wzorem dla feministek. Ambitna, samodzielna, zawodowo pięła się na szczyt, a jednocześnie wychowywała syna. Na początku tego roku Jolanta Pieńkowska rozstała się z „Twoim Stylem” i funkcją redaktor naczelnej, którą sprawowała od dwóch lat. Twierdzi, że zmęczyła ją praca na dwóch etatach, bo równolegle była gospodynią programu „Dzień Dobry TVN”. Wyznała, że potrzebuje odpoczynku i czasu dla siebie. Skąd ta zmiana? Nie jest tajemnicą, że Jolanta Pieńkowska spotkała miłość: Leszka Czarneckiego, 46- letniego wrocławskiego biznesmena i miliardera, wcześniej związanego z Martyną Wojciechowską, dziennikarką TVN, teraz naczelną „National Geographic”. Z majątkiem wycenianym na 2 mld dolarów zajmuje 488. miejsce na liście najbogatszych ludzi świata „Forbesa”, jest po Michale Sołowowie najzamożniejszym Polakiem. W biznesie uchodzi za wizjonera. Prywatnie uwielbia nurkować w jaskiniach i marzy, by polecieć w kosmos. Przy takim człowieku nie można się nudzić. Jolanta Pieńkowska spędziła z nim wakacje na Kubie. I paradoksalnie odkryła, że największym luksusem nie są pieniądze, a prywatność. Dziś nadrabia zaległości, więcej chwil spędzając z synem. Jeździ po świecie (na zakupy wyprawia się do Nowego Jorku), dba o siebie, chodzi na jogę. Jest szczęśliwa, ale uwaga! Dostała propozycję udziału w „Tańcu z gwiazdami”. Jeśli ją przyjmie, znowu zabraknie jej czasu.