GALA: Przed panią ,,Miasto kobiet” w TVN 24 prowadziły m.in. Marzena Rogalska, Anna Maruszeczko i Weronika Pazura. Nie boi się pani współpracy z Pauliną Młynarską, której partnerki tak często się zmieniają?

JOLANTA PIEŃKOWSKA: Przed każdym początkiem współpracy jest cień obawy. Na razie do naszego wspólnego prowadzenia podchodzę z dużym spokojem i optymizmem.

GALA: Ma pani pomysł, co zrobić, żeby ,,Miasto kobiet” było jeszcze ciekawsze?

JOLANTA PIEŃKOWSKA: Bardzo bym chciała, aby gwiazdy pojawiały się w nim rzadziej. W zamian za to – by znacznie więcej zwykłych ludzi mówiło o swoich sprawach – problemach, które mogą dotknąć każdego z nas bez względu na wiek.

GALA: Są tematy, które szczególnie leżą pani na sercu?

JOLANTA PIEŃKOWSKA: Chciałabym, aby kobiety, którym coś się w życiu rozsypało, ale potrafiły się pozbierać, mogły o tym opowiedzieć. Ale żeby nie było tylko żalów i narzekań, podobnie jak i happy endu na siłę. Optymistyczny kontekst, zwłaszcza w czasie kryzysu, jest bardzo pożądany.

GALA: Dlaczego, odkąd została pani żoną milionera, pracuje coraz więcej?

JOLANTA PIEŃKOWSKA: To nieprawda! Wcześniej prowadziłam program w TVN, poranne wywiady w radiowej Trójce i jeszcze byłam naczelną „Twojego Stylu”. Przyzna pani, że teraz pracy mam zdecydowanie mniej.