JUILETTE BINOCHE 100 procent Francuzki

Udostępnij

Bill Clinton powiedział o niej, że jest esencją Francji. Wielka gwiazda, mimo że konsekwentnie odrzuca propozycje grania w superprodukcjach z Hollywood. Niedługo zadebiutuje jako reżyser teatralny. Jak sama mówi, to dla niej przełomowy rok.

JUILETTE BINOCHE 100 procent Francuzki

Mija czwarta godzina prób. Juliette Binoche prawie słania się na nogach. Cały strój ma mokry. Włosy również. Zmęczenie jednak nie ma wpływu na intensywność treningu. Nawet Akram Khan, choreograf przedstawienia i taneczny partner aktorki, prosi, żeby trochę zwolniła. Wszystko na nic. Francuzka zawsze pracuje na 100 procent swoich możliwości. Zwłaszcza że premiera widowiska „In-I”, które też reżyseruje, zbliża się wielkimi krokami...

B JAK BIODRA

„To dla mnie olbrzymie wyzwanie. Przy »In-I« wiele rzeczy robię po raz pierwszy w życiu” – mówiła podczas konferencji prasowej. Jak sama przyznała, najtrudniejszym zadaniem była... nauka tańca. Intensywne zajęcia z Akramem Khanem zaczęła ponad dwa lata temu. „Nawet nie przypuszczałam, że tak ciężko zmusić ciało do rytmicznego ruchu. Olbrzymi problem miałam z biodrami” – śmiała się. Kiedy dziennikarze próbowali dowiedzieć się, o czym będzie „In-I”, debiutująca reżyserka zdradziła tylko parę szczegółów. „To muzyczna opowieść o miłości. O skomplikowanych relacjach pomiędzy kobietą i mężczyzną. Nic więcej nie powiem. Musicie być cierpliwi. Sami dopiero odkrywamy, o co w tym wszystkim chodzi”. Juliette razem z Khanem stworzyli też scenariusz. „Będę grać to, co sama napisałam. To wariactwo. Pełna odpowiedzialność. Jako aktorka mogłam pomyśleć: Cóż, w końcu to nie mój film. I zapomnieć o sprawie” – tłumaczyła. Autorem scenografi i jest uznany artysta Anish Kapoor, a za oprawę muzyczną odpowiada Philip Sheppard. Premiera w londyńskim National Theatre odbędzie się 18 września. Później widowisko będzie można oglądać w Luksemburgu, Włoszech, Kanadzie, Australii, Japonii i USA.

C JAK CIAŁO

Juliette nigdy świadomie nie epatowała seksem. Charakteryzował ją raczej zmysłowy erotyzm. Przez całe lata 80. i 90. musiała walczyć z reżyserami, którzy chcieli, by rozbierała się w każdym filmie. „Najpierw pytałam, czy ta scena jest naprawdę konieczna. Później roztaczałam wizję swojej walki z prasą po premierze filmu. Rzadko to jednak skutkowało” – opowiadała. W 1995 roku znalazła się na 48. miejscu najbardziej seksownych gwiazd kina według magazynu „Empire”. „To miłe, ale zupełnie niepotrzebne rankingi. Na pewno nie płakałabym, gdybym nie weszła do pierwszej setki” – mówiła wtedy. Ostatnio dużo się zmieniło w jej życiu. Wyczerpujące próby do „In-I” sprawiły, że zrzuciła kilka kilogramów. „I to akurat tych zbędnych. Nie pamiętam, kiedy ostatnio tak dobrze czułam się w swoim ciele”. Juliette wróciła do gry. Pojawiały się kolejne propozycje odważniejszych sesji. Zawsze konsekwentnie odmawiała. Wyjątek zrobiła tylko raz. W listopadzie 2007 roku pokazała się we francuskiej edycji „Playboya”. Miała wtedy 43 lata. „Kiedyś słyszałam, że Francuzki rozkwitają dopiero po czterdziestce. Chciałam się przekonać, czy to prawda” – kokietowała.

D JAK DZIECI

Ma dwoje. 15-letni Rafael to dziecko ze związku z nurkiem André Hallem. Zaraz po jego narodzinach aktorka przyznała, że macierzyństwo jest jak „wazon z kwiatami”. „Rośliny zawsze należą do siebie. Nigdy do naczynia”. W 1999 roku na świat przyszła Hana. Juliette była wtedy z francuskim aktorem Benoît Magimelem, z którym zagrała w filmie „Dzieci wieku” (Binoche wcieliła się w postać George Sand). Rafael i Hana, mimo że mieszkają z mamą, mają świetny kontakt ze swoimi ojcami. Aktorka jest też czynnie zaangażowana w pomoc dzieciom z najbiedniejszych rejonów świata. Po wizycie w Kambodży została „matką chrzestną” dziewięciu sierot z jednego z tamtejszych sierocińców. Sponsoruje ich wykształcenie.

G JAK GEORGE SAND

Jest ulubienicą mediów. Przy każdej okazji gazety nazywają ją wielką Francuzką. Juliette jest jednak dużo skromniejsza. „Nie zrobiłam nic specjalnego. George Sand, Marguerite Duras czy Simone de Beauvoir to były kobiety wybitne. O nich można mówić w takich kategoriach” – tłumaczyła. Ta wypowiedź niewiele jednak zmieniła. O spotkanie z aktorką zabiegali nawet politycy Kiedy nie mogła zjeść obiadu z François Mitterrandem, prezydent sam przyjechał pod jej paryski dom. „Spotkali się na bazarku. Spacerowali ponad godzinę. Rozmawiali o aktorstwie, malarstwie, miłości i poezji” – wspominał asystent Mitterranda. Podobnie było z rodziną Clintonów. W 2000 roku Juliette w USA promowała film „Czekolada”. Wśród wielu zaproszeń był także liścik z Białego Domu. Aktorka nie mogła jednak spotkać się z Billem Clintonem i jego żoną Hillary. W tym czasie miała występ na Broadwayu w sztuce „Betrayal”. „Kiedy się o tym dowiedzieli, natychmiast zarezerwowali VIP-owską lożę w teatrze. I już na drugi dzień byli w Nowym Jorku” – opowiadał twórca filmu biograficznego o Juliette. Bill Clinton przy każdej okazji podkreślał później, że Juliette jest samą esencją Francji.

H JAK HOLLYWOOD

„To dość trudny związek” – tak opisuje swoje relacje z Fabryką Snów. Na początku międzynarodowej kariery producenci zza oceanu często wysyłali aktorce scenariusze. Kusili wielomilionowymi gażami i wielką sławą. To jej jednak nie przekonywało. „Chcę robić dobre filmy. Zaangażowane politycznie i społecznie. Muszą mieć przekaz i zmuszać do myślenia. Albo zadawania pytań” – wymieniała. Nie była zainteresowana schodzącą jak z taśmociągu masówką. Śmiała się, że od razu skreśla scenariusz, w którym jest choćby jedno ujęcie na tzw. green lub blue boksie, które służą do późniejszego wstawiania sekwencji wygenerowanych komputerowo. Z tego powodu w 1993 roku odrzuciła główną rolę w kasowym hicie „Park Jurajski”.

K JAK KOLORY

 

W tym czasie pracowała już na planie filmu „Trzy kolory: Niebieski” Krzysztofa Kieślowskiego. Mimo że wystąpiła także w kolejnych częściach trylogii (epizody), właśnie ta pierwsza przeszła do historii kina. Szczególnie początkowa scena, w której dowiaduje się, że w wypadku samochodowym zginęli jej mąż i córka. „Ból, jaki odczuwa, jest prawie namacalny. Kiedy zakrywa twarz szpitalną poduszką, nam samym zaczyna brakować tchu...” – pisał krytyk z „Guardiana”. Juliette zachwyciła wszystkich. Za rolę Julie Vignon (de Courcy) dostała Cezara. Była także nominowana do Złotego Globu. Współpracę z Krzysztofem Kieślowskim wspomina bardzo dobrze. „W scenariuszu była scena, w której powinnam być naga. Przekonałam Krzysztofa, że można ją zagrać inaczej. Nie upierał się”.

L JAK LANCÔME

Współpraca z marką rozpoczęła się w 1995 roku. Juliette została twarzą perfum Poême. Gigantyczna kampania okazała się sukcesem. Po premierze „Angielskiego pacjenta” jedną z reklamówek stworzył Anthony Minghella, reżyser filmu. „To była bardzo udana współpraca. Binoche przez pięć lat wypracowała prawdziwą więź z Lancôme. Była bardzo silnie kojarzona z marką. Zawsze w bardzo pozytywny sposób. To się rzadko zdarza” – opowiadał Kevin Roberts, szef agencji reklamowej Saatchi & Saatchi. Na początku 2008 roku aktorka znowu podpisała kontrakt z firmą. „To dla nas zaszczyt znów powitać Juliette w Lancôme. Przebieg jej kariery, naturalne piękno, niezależny duch i szczodrość idealnie wpisują się w wartości naszej firmy” – mówiła w styczniu prezes Odile Roujol. Gwiazda będzie promować kosmetyki z linii Lancôme Rénergie przeciw starzeniu się skóry. Kampanię stworzył fotograf Nick Knight.

M JAK MĘŻCZYŹNI

„Nie zamierzam opowiadać o swoim życiu prywatnym. Robię wystarczająco dużo zawodowo, żeby nie brakowało wam pytań na temat mojej pracy” – zastrzegała przy każdej możliwej okazji. I jest w tym konsekwentna. Szczegóły jej kolejnych związków zawsze owiane są mgiełką tajemnicy. Wiadomo jednak, że Juliette nie miała szczęścia w miłości. „Faceci oświadczali mi się cztery razy. Nigdy nie powiedziałam im »nie«. Po prostu nie dawałam żadnej odpowiedzi” – mówiła kilka lat temu. Pierwszy poważny związek stworzyła z francuskim reżyserem Leosem Caraksem. Trwał pięć lat. Skończył się, kiedy... zaczęli razem pracować. Aktorka grała w jego filmie „Kochankowie z Pont- -Neuf”. Zdjęcia przeciągały się z powodu kłopotów finansowych. Juliette była jednak lojalna. Odrzuciła dwie intratne propozycje, żeby skończyć zdjęcia. Wszystko na nic. Rozstali się przed premierą. A film mimo budżetu w wysokości 28 milionów dolarów poniósł klęskę. Przez trzy lata była z Olivierem Martinezem, którego poznała na planie filmu „Huzar” w 1994 roku. Z Benoît Magimelem zagrała w dramacie „Dzieci wieku” (2000). Mimo że urodziła mu córkę Hanę, zostawił ją trzy lata później.

O JAK OSCAR

Była w szoku. Kiedy usłyszała swoje nazwisko, długo nie wstawała. Nie mogła uwierzyć, że to właśnie ona zdobyła nagrodę w kategorii najlepsza kobieca rola drugoplanowa za film „Angielski pacjent” w 1996 roku. Nie miała przygotowanej litanii dziękczynnej. Przyznała tylko, że Oscara zawdzięcza reżyserowi Anthony’emu Minghelli. „Chyba śnię... Ale to piękny francuski sen” – mówiła na zakończenie ceremonii.

P JAK PARYŻ

Juliette jest paryżanką od urodzenia. „Kocham to miasto jak żadne inne na świecie. Nawet tutejsze korki działają na mnie kojąco” – mówiła. Kiedy pracowała na planie „Podróży czerwonego balonika”, poznała stolicę Francji z innej strony. „Reżyser Hou Hsiao-hsien nie patrzył na Paryż ani jak turysta, ani miejscowy bywalec. To raczej spojrzenie artysty malarza. Wystarczy zwrócić uwagę na światło i kolory. Chyba nikt wcześniej nie pokazał go w ten sposób” – tłumaczyła. W najnowszej produkcji „Niebo nad Paryżem” jej rodzinne miasto w niczym nie przypomina romantycznej metropolii znanej z pocztówek. Jest dużo bardziej nostalgiczne. Dopiero pod koniec filmu zasnute chmurami niebo rozpogadza się.

S JAK SZTUKA

W filmie „Kochankowie z Pont-Neuf”, w którym Juliette grała malarkę, aktorka pokazała swoje obrazy. Krytycy wypowiedzieli się o nich bardzo ciepło. Jednak Binoche nie tylko maluje. „Piszę też wiersze. To listy do reżyserów, z którymi pracowałam. Chcę zostawić jakiś ślad po naszej współpracy”. Na pogrzebie twórcy „Angielskiego pacjenta” Anthony’ego Minghelli odczytano jej poemat. „Napisałam go, kiedy dowiedziałam się o śmierci Anthony’ego. Składam mu hołd za to, że zabrał mnie w piękną podróż” – mówiła. Niedługo ma się ukazać książka z dorobkiem Juliette – zbiór jej obrazów i wierszy.

Komentarze

Marcelina Zawadzka

Vero Moda - Sweter

Kup teraz

129.9 zł

Spódnica sp25

Kup teraz

89 zł

Carinii - Szpilki

Kup teraz

179.9 zł

Mango - Płaszcz Manuela

Kup teraz

199.9 zł