Redakcja francuskiego dziennika „Le Monde” wybrała australijskiego aktywistę, który zatrząsł Pentagonem „Człowiekiem roku”. Gazeta zamieściła obszerny materiał na temat mrocznego neo-punka oraz poświęciła mu okładkę specjalnego piątkowego dodatku.

Tego samego wyboru dokonali również internauci portalu dziennika oddając na niego 56, 2% głosów. Dalej znaleźli się laureat Pokojowej Nagrody Nobla Chińczyk Liu Xiaobo (22,3%) oraz wieczny nastolatek Mark Zuckerberg (6,9%).

Błyskotliwy, ironiczny, ale czasami również arogancki, tajemniczy i nieprzewidywalny Julian Assange, ze zmierzwionymi włosami i o niepokojącym głosie, tak samo fascynuje, jak irytuje. Celem jego projektu rozpoczętego w 2006 roku, było „zmienić świat, odkrywając oficjalne tajemnice, uwolnić prasę, ujawnić nadużycia i zabezpieczyć historyczne dokumenty”. Od tego czasu, WikiLeaks stał się szczególnym miejscem w sieci. Ten „serwis informacyjny dla narodu” opublikował ponad milion poufnych dokumentów: wojskowe informacje na temat wojny w Afganistanie, niewygodne dla Waszyngtonu tajemnice, ale również wiele anegdot na temat Sarkozy`ego, Berlusconiego, Ahmadinejada czy Putina.

Koleje życiowe platynowego blondyna, symbolu pokolenia 2.0 i wyznawcy pełnej jawności ciągle nie do końca są znane. Urodzony w 1971 roku w okolicach Melbourne, buntownik niemogący zagrzać nigdzie miejsca, uczęszczał podobno do 37 szkół. Jako nastolatek pasjonował się informatyką… oraz piractwem internetowym. Dzięki swojemu młodemu wiekowi uniknął poważnej kary za hackerstwo. Skończyło się na grzywie oraz obietnicy poprawy. „Byłem doradcą w sprawach bezpieczeństwa w sieci, założyłem jedną z pierwszych firm z usługami informatycznymi, byłem również konsultantem, reasercherem dla dziennikarzy i współautorem książki” wyjaśnił kontrowersyjny geniusz podczas pobytu w Sztokholmie.

Julian Assange, który spędził dziewięć dni w więzieniu, przebywa aktualnie w areszcie domowym w Wielkiej Brytanii i grozi mu ekstradycja do Szwecji, gdzie jest ścigany z powodu zarzutu popełnienia przestępstw na tle seksualnym…