KAROLINA NOWAKOWSKA Mam coś z Marilyn

Udostępnij

Olga z „M jak miłość” i największa konkurentka Oli Szwed w „Jak oni śpiewają”. Przez 15 lat miała czeskie obywatelstwo. W Pradze nauczyła się stepowania. Niedawno rozstała się z chłopakiem, również aktorem, z którym... nadal się spotyka. Ale tylko na planie „dwójkowego” serialu. W jej mieszkaniu najbardziej eksponowana jest Marilyn Monroe.

KAROLINA NOWAKOWSKA Mam coś z Marilyn

GALA: Zupełne przeciwieństwo Olgi z „M jak miłość”. Radosna i uśmiechnięta. Twoi przyjaciele mówią, że masz charakter wiecznej optymistki?

KAROLINA NOWAKOWSKA: To prawda. Nie jestem smutna i stale płacząca jak serialowa Olga, która samotnie wychowywała chore dziecko, nie miała pieniędzy, a życie długo jej się nie układało. W końcu jednak spotkała Kubę, wspaniałego mężczyznę, którego pokochała. Był ślub, wszystko cudownie... Ale popełniła duży błąd. Nie powiedziała mężowi prawdy o swoich doświadczeniach z przeszłości.

GALA: A ty zawsze byłaś szczera wobec swoich partnerów?

KAROLINA NOWAKOWSKA: Brak rozmowy to podstawowy błąd. Z każdego swojego związku starałam się wyciągać jakieś wnioski na przyszłość. Wiem już, czego potrzebuję, a na co sobie nigdy nie pozwolę.

GALA: To czego potrzebujesz?

KAROLINA NOWAKOWSKA: Poczucia bezpieczeństwa, wsparcia, zrozumienia i cierpliwości. Mój zawód jest związany z dużymi emocjami, różnymi huśtawkami nastrojów. Ostatnio w jednym dniu miałam do zagrania siedem bardzo dramatycznych scen z życia Olgi i Kuby. We wszystkich musiałam płakać. Nie pozwalam sobie na puszczenie dwóch stróżek gliceryny, bo rozpacz jest w oczach, gestach, żyle, która wychodzi na szyi. Żeby to w sobie uruchomić, musiałam wygrzebać najgorsze rzeczy z mojego życia. Kiedy skończyliśmy zdjęcia, poryczałam się, ja Karolina, nie Olga. Pod koniec dnia byłam nieludzko zmęczona. I właśnie tego wymagam od partnera: musi zrozumieć i próbować mnie wtedy wspierać.

GALA: Na co nie zgadzasz się w związku?

KAROLINA NOWAKOWSKA: Nie toleruję chorej zazdrości. Ona potrafi zniszczyć nawet największą miłość. Jeden z moich partnerów mówił mi, jak mam się ubierać. Kiedy wkładałam coś za bardzo kobiecego, denerwował się, że ktoś może na mnie spojrzeć. Przestrzegam kobiety przed takimi mężczyznami. Ale dzięki tej historii wiem, że nie dam się nikomu podporządkować.

GALA: Co czułaś, kiedy czytałaś na plotkarskich portalach internetowych: „Porzucona po raz trzeci”?

KAROLINA NOWAKOWSKA: Są bardzo kiepsko poinformowani. Chętnie odpowiem na różne pytania. Dlatego nie trzeba wypisywać bzdur. Faktycznie, miałam ważne związki, ale w każdym z nich to ja podjęłam decyzję o rozstaniu. Pisali też, że pocieszam się psami, a Misia i Farih są ze mną już od roku i pojawiły się długo przed rozstaniem.

GALA: Z ostatnim narzeczonym, Maćkiem Jachowskim, gracie w „M jak miłość” parę byłych kochanków. Czy to jest trudne po waszym rozstaniu?

KAROLINA NOWAKOWSKA: Mamy ze sobą dobry kontakt. Bzdurą jest to, że unikamy się, odwracamy od siebie na imprezach. Wiele rzeczy miało wpływ na to, że nie jesteśmy już razem. Nie chcę o tym mówić, to zbyt prywatne. Ale dlaczego mamy udawać, że się nie znamy? To absolutnie nie leży w moim charakterze. Nie lubię palenia za sobą mostów.

GALA: Jesteś teraz z kimś?

KAROLINA NOWAKOWSKA: Na razie stawiam na pracę. Miłość musi przyjść sama, nie ma po co jej szukać. Im bardziej się chce, tym rzadziej się udaje. Muszę z kimś być, jeżeli kocham. Jeżeli nie, to mam przyjaciół i tak też jest dobrze.

GALA: To twój czas. Grasz w serialu, śpiewasz w show, wcześniej był program „Gwiazdy tańczą na lodzie”. Robisz to, żeby maksymalnie się wypromować?

KAROLINA NOWAKOWSKA: Nie. Nigdy nie miałam dużego parcia na szkło, potrzeby tak zwanego lansu. Zaczęłam grać 10 lat temu. Najpierw było statystowanie, potem epizody i małe rólki. Robię wszystko, żeby pokazać, że chcę się rozwijać i mogę jeszcze dużo zrobić. Decyduję się na udział w popularnych show, bo to dla mnie szansa pokazania się szerszej widowni z różnych stron. Nie jestem tylko serialową Olgą. W tych programach ludzie mogą zobaczyć mnie, Karolinę Nowakowską.

GALA: W „JOŚ” jesteś faworytką Edyty Górniak i, jak dotąd, również widzów. Zależy ci na wygranej?

KAROLINA NOWAKOWSKA: Wygrana wiąże się z nagraniem płyty. Zawsze o tym marzyłam. Cieszę się, że Edyta ma o mnie takie dobre zdanie. Absolutnie się tego nie spodziewałam. W jednym z odcinków śpiewałam bardzo przeziębiona, nerwy mnie zjadły, bałam się, że nie dam rady. Wtedy Edyta powiedziała tylko jedno zdanie: „Było zawodowo”. To była największa nagroda, moja mała wygrana.

GALA: Oglądając cię, mam wrażenie, że kochasz śpiewać. Wkładasz w piosenkę całą siebie?

KAROLINA NOWAKOWSKA: Muzyka towarzyszyła mi od dziecka. Lubiłam śpiewać, zawsze coś sobie pod nosem nuciłam, chodziłam do szkoły muzycznej i grałam na fortepianie. Piosenka, którą śpiewam, zawsze musi być moja. Najważniejsze, żeby być na scenie prawdziwym, nie bać się pokazać siebie.

GALA: Od lat chodzisz z przyjaciółmi na karaoke. Trudno jest zainteresować ludzi, sprawić, żeby na chwilę oderwali się od jedzenia i właśnie ciebie posłuchali?

KAROLINA NOWAKOWSKA: Na początku byłam potwornie zestresowana. Mnóstwo ludzi wokół, wszyscy zajęci sobą, stoję już na scenie, a pół metra ode mnie siedzi człowiek, popija piwo, głośno gada i jak tu się przebić z mikrofonem? Teraz już mam taki luz, że potrafię wyjść i zrobić show, ludzie wygłupiają się, tańczą na parkiecie razem ze mną. Raz podeszła do mnie młoda kobieta i powiedziała: „Pani Karolino, przychodzę tu dla pani. Kiedy pani śpiewa, to jest mi lepiej”.

GALA: Twój tata, Marek Nowakowski, jest aktorem i reżyserem. Pomagał ci trochę na starcie?

 

KAROLINA NOWAKOWSKA: Absolutnie nie, a bardzo często ludzie mi to zarzucają. Tata powiedział wprost, że mi nie pomoże, bo nie chce mi zrobić krzywdy: „Musisz sama zaistnieć w tej dżungli. Jeżeli będziesz dobra, to cię wezmą” – usłyszałam od niego. Długo nie mógł się pogodzić z moim wyborem. Chyba bał się, że mnie zadepczą, bo nie będę umiała walczyć o swoje. Ale nie dam się już zepchnąć, bo wiem, że to jest moje życie i robię to, co kocham.

GALA: Mówią również, że to tata załatwił ci rolę Olgi w „M jak miłość”.

KAROLINA NOWAKOWSKA: Chętnie spotkałabym się z tymi, którzy rozpuszczają te plotki. Tata nawet nie wiedział, że byłam na zdjęciach próbnych. Wygrałam w castingu z 80 dziewczynami.

GALA: Nie dostałaś się do szkoły teatralnej. To była twoja pierwsza duża życiowa porażka?

KAROLINA NOWAKOWSKA: Druga. Pierwszą było rozstanie z moim chłopakiem, tuż przed maturą. Wtedy pierwszy raz naprawdę cierpiałam, nie potrafiłam się odnaleźć. Wydawało mi się, że całe życie będziemy razem...

GALA: Może więc historia z tym chłopakiem nie jest jeszcze zakończona?

KAROLINA NOWAKOWSKA: Zawsze jest szansa. Tak się ostatnio różnie w moim życiu układało, że chyba wszystko może się zdarzyć. A wracając do szkoły teatralnej, odpadłam po drugim etapie i bardzo to przeżyłam. Na egzaminie zarzucili mi brak temperamentu. Do dziś się z tym nie zgadzam. Wszystko można mi zarzucić, tylko nie to. Miałam poczucie, że Jan Englert był bardzo za mną. To miał być jego rok i myślę, że on mnie na tym roku widział. Po latach zdecydowałam się zdawać aktorski egzamin eksternistyczny. I udało się.

GALA: Mało kto wie, że przez 15 lat byłaś Czeszką.

KAROLINA NOWAKOWSKA: Faktycznie. Miałam czeskie obywatelstwo. Moja mama jest Czeszką, przyjechała na kontrakt do teatru muzycznego w Chorzowie, kiedy tata robił w Katowicach jakiś film. Mieszkali w tym samym hotelu i zaiskrzyło między nimi. Do tego stopnia, że kontrakt się skończył, a mama została w Polsce nielegalnie. Żeby można mnie było przewieźć do Czech i pokazać dziadkom, należało mi zmienić obywatelstwo. I tak się stało. To było najlepsze wyjście. Dopiero w szkole zorientowałam się, że mam inny paszport niż koleżanki z klasy. Jednak zawsze czułam się Polką. Jak miałam cztery lata i tata mnie zapytał „Kim ty jesteś?”, odpowiedziałam: „Małą Czeszką, dużą Polką”.

GALA: Błyskotliwie jak na czteroletnią dziewczynkę. Mieszkałaś w Pradze. Masz sentyment do tego miasta?

KAROLINA NOWAKOWSKA: Ogromny. Tam mieszkała moja ukochana babcia. Cudowna, ciepła osoba, pełna dystansu do świata i siebie. Kiedy miałam osiem miesięcy, nauczyła mnie chodzić. Często do niej jeździłam. Trochę nawet mówiłam po czesku. Babcia wspaniale gotowała, a ja uwielbiam jeść. Pokochałam czeskie knedliki i piwo. Potem jeździłam do Czech na warsztaty stepowania.

GALA: W twoim mieszkaniu jest bardzo dużo zdjęć Marilyn Monroe. Zobaczyłam, że przy łóżku leży nawet najnowsza książka o niej. Co cię tak fascynuje w Marilyn?

KAROLINA NOWAKOWSKA: Niesamowita magia. Blask, coś nieuchwytnego. Bardzo podoba mi się jako kobieta. Była fantastyczną aktorką. Miała bardzo dobrą energię, która ogromnie mnie doładowuje. Stąd te zdjęcia. Uwielbiam na nią patrzeć. Wszyscy uważali, że miała cudowne życie. A tak naprawdę nie spotkała nikogo, kto by ją zrozumiał i chciał poznać. Nie Marilyn, tylko ją, która siedzi w koszuli, z papierosem w ręku, nieumalowana. Podziwiana przez cały świat, miała mnóstwo kompleksów. Fascynuje mnie ta dwoistość.

GALA: Pamiętam, że kiedy kilkanaście lat temu przygotowywałam film dokumentalny o Kasi Figurze, w jej ówczesnym mieszkaniu wisiał ogromny portret Marilyn. Każda młoda aktorka marzy o takiej karierze?

KAROLINA NOWAKOWSKA: Coś w tym jest. Ale nie chcę próbować w Hollywood, moje miejsce jest tutaj. Czasem myślę, że w pewnym sensie jesteśmy z Marilyn do siebie podobne. Ona marzyła, żeby być aktorką, bardzo o to walczyła, ciągle się rozwijała, chodziła na prywatne lekcje i nigdy nie była z siebie zadowolona. Mam to samo. Teraz marzę o poważnym filmie, charakterystycznej roli. Fenomenalna jest dla mnie Charlize Theron w „Monster”. Oglądałam ten film wiele razy. Bardzo chciałabym się zmierzyć z taką rolą. Wierzę, że ciężką pracą i determinacją mogę daleko zajść. I w to, że jak się czegoś mocno, całą sobą pragnie, to tak się dzieje. Chciałabym, żeby ktoś dał mi szansę i postawił wysoko poprzeczkę.

Komentarze

Marcelina Zawadzka

Vero Moda - Sweter

Kup teraz

129.9 zł

Spódnica sp25

Kup teraz

89 zł

Carinii - Szpilki

Kup teraz

179.9 zł

Mango - Płaszcz Manuela

Kup teraz

199.9 zł