GALA: W tym roku obchodzisz 15-lecie pracy artystycznej. Jak według ciebie zmieniły się w tym czasie gusty słuchaczy?

KASIA KOWALSKA: O gustach nie należy dyskutować. Myślę, że nadal broni się ciekawa i przede wszystkim autorska, szczera muzyka.

GALA: A ty, jako artystka, jak się zmieniłaś?

KASIA KOWALSKA: Jestem wrażliwsza na to, co robię. Chętniej gram próby, eksperymentuję. Na pewno zmieniło mnie urodzenie drugiego dziecka. Chce mi się chcieć. Zdecydowanie większą przyjemność sprawia mi obcowanie z ludźmi.

GALA: Twój ósmy album „Antepenultimate” już po kilku dniach uzyskał status Złotej Płyty. Na czym polega jej sukces?

KASIA KOWALSKA: Chyba na zaufaniu ludzi i ich oczekiwaniu. Przez cztery lata niczego nie nagrywałam. Jestem bardzo wdzięczna wszystkim, którzy kupili moją płytę. To duży komplement dla nas, biorąc pod uwagę to, jak trudno w dzisiejszych czasach o sprzedaż. Teraz czekam na platynę (śmiech).

GALA: Luty będzie dla ciebie pracowitym miesiącem. Przed tobą trasa koncertowa promująca płytę. Czym zamierzasz zaskoczyć swoich fanów?

KASIA KOWALSKA: Oprócz piosenek z nowej płyty zagram utwory, których nikt się nie spodziewa. Będę się przebierać, rozbierać i grać na gitarze.

GALA: Półtora miesiąca po urodzeniu Oli śpiewałaś w Opolu. Tuż przed urodzeniem Ignacego powiedziałaś w wywiadzie dla „Gali”, że teraz nawet gdybyś chciała, nie miałabyś na to siły. Jednak dość szybko wróciłaś do pracy. Czyli siła się znalazła?

KASIA KOWALSKA: Tak, czułam, że muszę to zrobić, to silniejsze ode mnie. Chciałam udowodnić samej sobie, że moje życie nadal będzie normalne i nic mi nie umknie.

GALA: Co zrobisz z 7-miesięcznym Ignacym podczas trasy koncertowej? Czy jest już „wystarczająco dużym facetem”, żeby zabrać go ze sobą?

KASIA KOWALSKA: Oczywiście, jedziemy razem. Kiedy ja będę pracować, Ignacy będzie miał opiekę. Podczas trasy mijamy się z tatą, ale luty to najkrótszy miesiąc roku, szybko minie i znowu będziemy razem.