Zawsze masz perfekcyjny makijaż, jak opisałabyś swój styl?

Kocham czerwone usta, to symbol kobiecości. Historycznie, czerwona szminka była jedną z pierwszych form makijażu, sięga czasu Kleopatry, może nawet wcześniej. Zawsze ja uwielbiałam i to dobrze, że jestem z nią identyfikowana. Wydaje mi się, że trudno jednoznacznie opisać mój styl, bo w tej kwestii uwielbiam być kameleonem– ciągle się zmieniam. To właśnie najbardziej lubię w makijażu: codziennie możesz wyglądać inaczej. Potem po prostu wszystko zmywasz, w przeciwieństwie do tatuaży...

O jakich kobietach myślałaś, tworząc własną makijażową markę?

Mogłabym napisać książkę o marce Kat Von D. Jednak jako całość powstała po to, by inspirować kobiety do wyrażania siebie poprzez makijaż. Jest przeznaczona dla każdej z nas. Wydaje mi się, że ludzie są aż mile zaskoczeni tym, że nawet jeśli sami są dużo bardziej zachowawczy i mniej ekscentryczni niż ja, nadal mogą znaleźć odpowiednie dla siebie produkty. Jeśli chodzi o formuły preparatów, tworzymy rzeczy, których nie ma na rynku, których żadna inna marka nie produkuje i to też przemawia do wielu ludzi.

Jaki produkt lubisz najbardziej?

Wszyscy mnie o to pytają. Sama nie mogę się zdecydować: waham się miedzy Tattoo Linerem, którego używam codziennie, a... czerwona szminka oczywiście. Zaprojektowałam mnóstwo odcieni czerwieni. Najczęściej wybieram klasyczne czerwienie, ale na przykład odcień Nosferatu, który jest ciepły, prawie na granicy barwy czerwonego wina, wygląda pięknie przy każdym odcieniu skóry. Dziś mam go właśnie na sobie.

Kosmetyki Kat Von D są wegańskie, dlaczego?

Tak, wszystkie moje produkty są wegańskie. Zostałam weganka mniej więcej siedem lat temu, gdy zdałam sobie sprawę z nieskończonej ilości powodów, dla których wykorzystujemy zwierzęta. Im więcej o tym się dowiaduje, tym bardziej mnie to przeraża. Na co dzień nie myślimy o tym, ile składników pochodzenia zwierzęcego zawierają kosmetyki. A przecież żyjemy w czasach, w których wcale nie musimy tego robić, bo jest mnóstwo genialnych substytutów, co najmniej równie dobrych. Uważam, że wszystko, co w życiu robię, niezależnie od tego, czy jest to make-up czy tatuaże, muzyka czy produkcja czegokolwiek, powinno być zgodne z moim sumieniem i moralnością.

Porzuciłaś tatuowanie dla makijażu?

Nadal zajmuje się tatuażem. Dla mnie to bardzo ważne, żeby nie ograniczać się do jednego kierunku. Tkwimy często w przekonaniu, że możemy w życiu robić wyłącznie jedno, a moim zdaniem to przestępstwo – jesteśmy w stanie opanować całą masę rzeczy, wszystko zależy tylko od tego, ile czasu chcemy na to poświecić. Posiadanie artystycznego doświadczenia bardzo pomogło mi w tworzeniu naszej linii. Pomimo, że nie jestem wizażystką, znam techniki makijażu lepiej od kogoś, kto takich podstaw nigdy nie miał.

Czy masz jakieś uniwersalne urodowe motto?

Moim zdaniem makijażu powinno się używać do wyrażania siebie, a nie do zmieniania. Mam nadzieję, że linia kosmetyków, której jestem autorką będzie inspirować kobiety do kreatywności i otwartego wyrażania siebie.