William nie zdążył powiedzieć nawet słowa. Jego babcia była bardzo przekonująca. Oznajmiła wnukowi, że z oświadczynami powinien poczekać, aż Kate znajdzie stałą pracę, i odłożyła słuchawkę. Później do młodego księcia zadzwonił jeszcze ojciec. „Książę Karol próbował wytłumaczyć synowi decyzję królowej Elżbiety. Prosił go, żeby zrozumiał, że nie jest im potrzebny kolejny atak prasy. Zwłaszcza że tym razem dziennikarze za cel wybrali sobie jego dziewczynę” – opowiadał przyjaciel Williama. Nagonka na partnerkę księcia zaczęła się kilka tygodni wcześniej. Najpierw jeden z brukowców opublikował fotoreportaż opisujący zwykły dzień Kate. Wyraźnie wynikało z niego, że nie ma zbyt wielu obowiązków. Z Clarence House, gdzie mieszka razem z Williamem, wyjeżdżała przed 10 na zajęcia fitnessu i na siłownię. Około 12 miała pierwsze spotkanie z przyjaciółkami przy kawie. Później wpadała z wizytą do salonu kosmetycznego – na manikiur, pedikiur, maseczki na twarz i ciało. Po lunchu „zwiedzała” galerie handlowe. Często też umawiała się z Richardem Wardem, stylistą fryzur, który ma swój gabinet przy Sloane Street. Wieczorami wychodziła z koleżankami do modnego klubu Boujis. „Było to tak regularne, że paparazzi mogli dzięki niej ustawiać zegarki. Rzadko kiedy rezygnowała z jakiegoś punktu swojego planu dnia” – opowiadał redaktor brukowca „The Sun”. Gazety nadały jej nawet przydomek „Waity Katie” (Czekająca Katie). „Kiedy zostanie żoną księcia, nie będzie musiała już nic robić. Przejdzie na utrzymanie podatników” – pisał magazyn „Hello”.

 

NAGONKA

 

Zmęczona kolejnymi publikacjami Kate wyjechała z Williamem na urlop. Zakochani wybrali prywatną luksusową wyspę Mustique na Morzu Karaibskim. To jeszcze bardziej zdenerwowało Anglików. „Kate »Middleclass« (klasa średnia) Middleton to wstyd dla kraju. Jak można tak bezczelnie korzystać z luksusów, które należą się członkom rodziny królewskiej? To niedopuszczalne. Słowo »praca« nie istnieje w jej słowniku” – pisała na internetowym forum „The Sun” Tracy z miejscowości Paisley. Sara Ruiz z Brighton miała podobną opinię: „Siłownia, fryzjer, zakupy, wakacje czy imprezy to zbyt mało jak na kogoś, kto skończył studia i mówi o sobie, że ma ambicje. Co ty sobie myślisz, dziewczyno? Czy liczysz jeszcze na szacunek ludzi? Mogłaś być kimś, ale na razie pokazujesz, że jesteś tylko zwykłym leniem. Znajdź sobie pracę”. Właśnie to ostatnie zdanie pojawiało się w większości wypowiedzi. „Ludzie zaczęli głośno wyrażać swoje oburzenie. W końcu to oni »utrzymują« rodzinę królewską. Kiedy po raz kolejny obejrzeli zdjęcia, na których widać, jak lekko wstawiona Kate wychodzi z pubu i wsiada do opancerzonej limuzyny czy wyleguje się z Williamem na egzotycznych plażach zareagowali"-pisała Nicoll z „Daily Mail”. Ich głosy dotarły aż do królowej matki. Już wcześniej z niepokojem obserwowała związek wnuka. Znosiła kolejne artykuły o życiu pary na kocią łapę. Nie przejęła się nawet, kiedy „The Sun” doniósł, że samochód Kate ma przepustkę na strzeżony parking wewnątrz rezydencji. „Rozumiała, że William dba o ukochaną” – donosił jeden z pracowników pałacu Buckingham. „Jednak nawet królowa ma granice wytrzymałości”. Najpierw odbyła rozmowę z księciem Karolem. Przypomniała mu sytuację, jaka miała miejsce na dworze kilkanaście lat temu. „Porównała Kate do Diany. Prosiła Karola, żeby tym razem nie dopuścili do takiego skandalu. Żona księcia musi mieć »silne zaplecze«. Pracę, pasję i chęć do działania” – komentował anonimowy informator. Później zadzwoniła do Williama.

ZASŁONA DYMNA?

Na efekty reprymendy nie trzeba było długo czekać. W prasie od razu pojawiły się artykuły lekko „podrasowane” przez królewskich specjalistów PR. „Kate Middleton na poważnie zajęła się pracą. Od ponad trzech miesięcy pomaga rodzicom w prowadzeniu firmy organizującej przyjęcia” – krzyczały nagłówki gazet. Jednak po przeprowadzeniu dziennikarskiego śledztwa kolejne tytuły wycofywały się z opublikowanych rewelacji. „Kate robi zdjęcia zabawek, które firma Party Pieces ma w swojej ofercie. Organizowane przyjęcia to tak naprawdę zabawy dla dzieciaków, na które Middletonowie dostarczają gadżety– balony, kolorowe czapeczki czy konfetti. Nie można tego nazwać prawdziwą pracą” – kpił „The Sun”. Natomiast „Daily Mail” próbował trochę ją wytłumaczyć. „Fotografowanie to wielka pasja Kate. Najważniejsze, że zaczęła próbować. Może niedługo przyniesie to jakieś efekty?”.

MARZENIA WYBRANKI KSIĘCIA

 

W 2004 roku, po skończonych z wyróżnieniem studiach na Wydziale Sztuki Uniwersytetu Świętego Andrzeja, Kate wysłała CV do jednej z londyńskich galerii. Brawurowo przeszła kolejne etapy rekrutacji, przyszli pracodawcy wystraszyli się jednak śledzących ją na każdym kroku paparazzich. „Taki rozgłos raczej nie był im potrzebny” – komentował jej znajomy. Później zaczęła projektować ubrania dla dzieci. Ten pomysł również nie wypalił. „Nie mogła znaleźć nikogo, kto chciałby zainwestować w linię produkcyjną” – pisał „Daily Mail”. Przez moment wydawało się, że szczęście znajdzie w Nowym Jorku. William załatwił jej „staż” u jednego z najlepszych fotografów na świecie, Maria Testina. Swojego idola poznała podczas sesji, które „nadworny artysta” regularnie wykonuje dla królowej. Tutaj jednak górę wzięły uczucia. Kate nie wyobrażała sobie długiej rozłąki z ukochanym. Kolejnym przystankiem w jej zawodowej karierze była praca dla marki odzieżowej Jigsaw. W końcu mogła poczuć się jak w domu. Współwłaścicielka Belle Robinson jest bliską przyjaciółką państwa Middleton. Kate pracowała dla niej prawie rok. „Zrobiłyśmy razem kilka eventów. Oprócz tego zajmowała się kupowaniem nowych akcesoriów. Świetnie sobie radziła. Narzekała tylko na wszędobylskich paparazzich. Kiedy zadzwoniła do mnie i spytała, czy możemy pogadać, już wiedziałam, że będzie chciała odejść” – wspominała Belle. – „Martwiliśmy się i wciąż się martwimy, czy kiedykolwiek poradzi sobie z presją, którą wszyscy na nią wywierają”.

ODLEGŁE PLANY

Zajęcie w Party Pieces to dla niej bezpieczna przystań. Kiedy William, który odbywa służbę w Marynarce Wojennej Jej Królewskiej Mości, patroluje wody Morza Karaibskiego, Kate może spędzić czas z najbliższymi. Maleńkie studio fotograficzne, gdzie pracuje od godz. 9 do 17, znajduje się w rodzinnej posiadłości Middletonów w Berkshire. Ostatnio do familijnego biznesu dołączył jej rodzony brat James. Otworzył firmę internetową The Cake Kit, a siostra zajęła się stroną wizualną również i tego portalu. To jednak tylko tymczasowe zajęcie. Kate zdaje sobie sprawę, że kiedy w końcu zostanie żoną księcia Williama, będzie musiała przewartościować swoje życie. Jeżeli chce, żeby ludzie kochali ją tak mocno jak księżną Dianę, musi sprawić, że uwierzą w jej szczere chęci do pracy. Najpierw jednak będzie musiała przekonać do tego samą królową Elżbietę. A to wydaje się już dużo trudniejszym zadaniem.