Naprawdę była wściekła. Kate jest zbyt rzutka i impulsywna, by móc spokojnie przetrawić porażkę. Bo jak inaczej ocenić to, co zrobił jej Pete Doherty? Wcześniej działali według dobrze znanego schematu. On grał rolę niepokornego muzyka, lidera Babyshambles, który nie może uwolnić się od narkotyków, ale za to jest nieprzytomnie w niej zakochany i gotowy na każde poświęcenie. Ona dla odmiany była jedną z najlepiej opłacanych na świecie modelek, twarzą niezliczonej ilości kampanii reklamowych ze słabością do muzyków (i może czasem narkotyków), ale jej jednak udawało się jakoś zachowywać stosowne proporcje i nie wpaść w żaden nałóg. Ich układ polegał na tym, że to ona raz na jakiś czas groziła odejściem (lub nawet odchodziła). On wtedy pokorniał i błagał o odrobinę uwagi. Kiedy więc Kate dowiedziała się, że po kolejnym rozstaniu Pete, zamiast zamknąć się w jakiejś spelunie, pisać smutne piosenki i wysyłać jej dziesiątki miłosnych SMS-ów, widywany jest z inną modelką, wpadła w szał. A kiedy doszło do niej, że jedna z jej najbliższych koleżanek, również modelka, Irina Lazareanu (którą zresztą dzięki swoim kontaktom wciągnęła do świata mody) opowiada wszem wobec, że Pete się jej oświadczył (demonstrując przy tym pokaźnych rozmiarów pierścionek), gotowa była go rozszarpać. W końcu nie tak miało być.

Stan "głębokiej rozpaczy" nie jest jednak tym, w którym Kate może trwać długo. Nawet jeśli chodzi o mężczyznę, którego kochała, a który w jej mniemaniu ją zdradził. Na wszystko znajdzie się jakiś sposób i rada. "Klin klinem - radziła Kate najwierniejsza przyjaciółka, Sadie Frost. - Żaden mężczyzna, a już tym bardziej ten żałosny narkoman (Sadie nigdy nie przepadała za Pete'em) nie jest wart tego, żeby po nim płakać. Mało mamy znajomych?" - dodawała z uśmiechem i już grzebała w szafie Kate, żeby odpowiednio wystroić ją na koncert. Doskonale wiedziała, jaki typ mężczyzn kręci Kate najbardziej.

Po pierwsze (i najważniejsze) - musi to być muzyk. Najlepiej z alternatywnego, rockandrollowego zespołu. Basista, gitarzysta, perkusista. Wszystko jedno. Szczupły, żaden tam dobrze zbudowany misio. Nonszalancki w podejściu do mody (żeby jednak nie chodził w dzwonach, kiedy wszyscy wokół noszą skinny dżinsy). Niechętny korporacjom i wielkim firmom fonograficznym. Nie musi mieć pieniędzy (w końcu Kate je ma), ale stanowczo powinien mieć talent. I jeszcze jedno - lepiej, żeby lubił trochę zbyt chude dziewczyny z małym biustem. Szanse na to, żeby Kate zgodziła się dla kogoś przytyć albo zafundować sobie biust w rozmiarze D, są niewielkie. Sadie doskonale zdawała sobie z tego sprawę. Wiedziała też, gdzie trzeba zabrać Kate, żeby takiego mężczyznę poznać. Jamie Hince, którego przedstawił Kate były narzeczony i ojciec jej dziecka, Jefferson Hack,  wydawał się mężczyzną idealnym. Spokojny, otwarty, bez nałogów. Oddany muzyce i zespołowi The Kills, który współtworzył z Amerykanką Alison Mosshart. Wystawne życie postaci kojarzonych z show-biznesem mu nie imponowało. Narkotyki go nie pociągały, bo odmiennych stanów świadomości doznawał w czasie koncertów na scenie. Nawet Kate nie chciała uwierzyć w to, że Jamie jest "czysty", kiedy zobaczyła go z gitarą w tej ekstazie w jednym z londyńskich klubów. Jedyną używką, do której miał słabość, były papierosy. Hince nikogo nie udawał i nie marzył o karierze, w której mogłaby mu pomóc znajomość z top modelką. To, co do tej pory osiągnął, w zupełności mu wystarczało. Właściwie nie powinien zakochać się w Kate - była z innego świata. Tego, za którym nie przepadał. Twierdził, że nienawidzi mody i wszystkiego, co ta generuje. Drogich ubrań, szaleństwa na egzotyczne skóry i futra (jest weganinem), pustych dziewczyn skupionych tylko na swoim wyglądzie. A jednak Kate potrafiła zauroczyć go na tyle, by zaledwie po miesiącu znajomości przyjął oświadczyny.

 

To ona zadała mu pytanie, które większość kobiet wolałaby usłyszeć w romantycznej scenerii, koniecznie z ust mężczyzny. Kiedy na jednej z imprez zniknęli w sypialni na ponad dwanaście godzin, Sadie wiedziała, że coś się święci. "Jeśli Jamie wytrzyma tempo Kate, coś z tego będzie" - śmiała się do koleżanek. Rano potargana, ale szczęśliwa Kate oświadczyła wszystkim, że ona i Hince się zaręczyli. Czy to oznacza ślub, którego modelka nigdy nie miała? Skądże znowu. To po prostu dowód na to, że Kate naprawdę na tym chłopaku zależy. Trzeba przyznać, że wiedziała, w który punkt uderzyć, żeby zyskać sobie jego przychylność. Pewna, że śledzący ich na każdym kroku londyńscy paparazzi szybko go do niej zniechęcą, wywiozła Jamiego na swoją ukochaną wieś. Kilka lat temu Kate kupiła w Cotswolds w Oxfordshire stary angielski dom (za 2 mln funtów), gdzie uciekała przed zgiełkiem wielkiego miasta. To była jej oaza, zabierała tam tylko najbliższych przyjaciół. Tam pracowała z Pete'em nad wspólnymi piosenkami, tam ćwiczyła wieczorami na perkusji (do czego nie mogli przywyknąć sąsiedzi). Wszyscy w okolicy wiedzieli, kim jest ta szczupła pani w ciemnych okularach, ale nikt nie śmiał jej nagabywać. Miejscowi przywykli do znanych twarzy. Zielone łąki i pola, stare kamienne domki jakby żywcem wyjęte z filmów o XIX-wiecznej Anglii przyciągały do Cotswolds wiele gwiazd. Dom w okolicy miała Kate Winslet i Liz Hurley. Również Jamie zakochał się w tym krajobrazie. Odkrył też zupełnie nowe oblicze Kate. Tylko tam miała szanse być spokojną, prawie zwyczajną dziewczyną, która uwielbia długie spacery, a rano najzwyczajniej w świecie idzie do pobliskiego sklepu po mleko i bułki. I ma czas i dla swojej córki Lila Grace i na to, żeby przez płot pogadać z sąsiadem. I stało się. Wpadł po uszy.

Czy ta znajomość okaże się dla Kate czymś trwałym? Ci, którzy mieli szansę bliżej poznać Hince'a, mają taką nadzieję. "Wreszcie trafiła na kogoś, kto ją szanuje i nie chce wykorzystać jej pozycji" - twierdzą koleżanki. Niepokój przyjaciół budzi tylko fakt, że w czasie swojego niedawnego odwyku Pete próbował popełnić samobójstwo. Ponoć uzmysłowił sobie, co, a właściwie kogo stracił. A Sadie twierdzi, że uczucia Kate w stosunku do niego jeszcze nie wygasły...