Powiedzieć o nich, że mogą same poszczycić się urodą, to za mało. Trzy hollywoodzkie aktorki znane również z błyskotliwej kariery i ciętych języków zjednoczyły się, żeby powiedzieć „nie” rozpowszechnianiu się chirurgii estetycznej. „Nigdy bym tego nie zrobiła. To wynika z moich przekonań i wychowania, z mojego pojęcia naturalnego piękna” wyznała Kate Winslet dziennikowi Telegraph. Aktorka dumna z pełnych kształtów, uczyniła z nich swój, zupełnie nic sobie nie robiąc z dyktatu chudości panującego w show biznesie.

Ażeby jeszcze podkreślić swój brak akceptacji wobec wymogów X Muzy made in U.S., dołączyła do swoich przyjaciółek Emmy Thompson i Rachel Weisz tworząc tym samym Brytyjską Ligę przeciwko chirurgii estetycznej walczącą z presją z Hollywood. „Jestem aktorką, nie chcę mieć unieruchomionej twarzy” dodała uzupełniając Emmę Thompson, z którą występowała w filmie „Rozważna i romantyczna” w 1995 roku. „Nie będę manipulować sobą samą. Żyjemy w czasach dyktatu młodości, gdzie każdy sześćdziesięciolatek powinien wyglądać na 30 lat mniej”.

Po okresie powszechnego panowania botoksu, wydaje się, że gwiazdy zwracają się w stronę radykalnej zmiany polegającej na preferowaniu naturalnej urody nad piękno pochodzące spod ręki chirurga. Ostatnio, w magazynie „Allure” znalazła się między innymi wypowiedź Salmy Hayek, która zauważyła, że trudno na to poradzić, ale osiągnęliśmy już niemal stan „jednolicie wyglądającego pokolenia”.  

W pełni popieramy inicjatywę trzech aktorek, tym bardziej że nie wątpimy w to, że niebawem dołączą do nich inne gwiazdy.