W październiku ubiegłego roku, mówili o tym wszyscy - Kim Kardashian podczas paryskiego Tygodnia Mody została napadnięta w swoim pokoju hotelowym, związana, zakneblowana i okradziona z biżuterii wartej 7 milionów dolarów! Po tym traumatycznym zdarzeniu, postanowiła na jakiś czas wycofać się z show biznesu i social mediów. Dopiero wczoraj, w programie Ellen DeGeneres udzieliła pierwszego wywiadu opisującego traumatyczne zdarzenia. Nie obyło się bez łez...

ZOBACZ TEŻ: KIM KARDASHIAN okradziona w Paryżu! Straciła biżuterię wartą miliony, grożono jej pistoletem

Kim Kardashian wyznała, że incydent w Paryżu diametralnie zmienił jej życie. Celebrytka zapewniła, że od tamtej pory, ma całkowicie inne podejście do świata i dóbr materialnych - nie przywiązuje do nich już tak dużej uwagi i skupia się na rzeczach naprawdę istotnych. I rzeczywiście, pierwsze co rzucało się w oczy, to bardzo skromna stylizacja Kim. Ubrała prostą czarną sukienkę, a po jakiejkolwiek biżuterii nie było śladu! Ze łzami w oczach, wyznała, że wydarzenia w Paryżu sprawiły, iż nie zamierza już obnosić się swoim bogactwem na co dzień, ani w social mediach. 

"Wiem, że to brzmi dziwnie, ale w głębi duszy zawsze wiedziałam, że czeka mnie coś takiego. To wydarzenie naprawdę zmieniło moje życie, jestem dziś inną osobą. Przed napadem zdecydowanie byłam materialistką - i chociaż nie ma nic złego w chwaleniu się rzeczami, na które się ciężko zapracowało, to teraz w ogóle mnie one nie obchodzą. Co do biżuterii, to nie wiem czy jeszcze kiedykolwiek będę ją nosić..." 

Kiedy Ellen DeGeneres poprosiła Kim o zrelacjonowanie przebiegu owej nocy, Kardashianka wyznała, że napastnicy śledzili jej życie przez blisko dwa lata!

"Najbardziej szokujące jest to, że podczas spotkania z moimi prawnikami, dowiedziałam się, że napastnicy śledzili moje życie od dwóch lat! Analizowali wszystkie wywiady, śledzili moje social media. Do napadu byli świetnie przygotowani.  Kiedy weszli do mojego hotelowego pokoju, byłam pewna że umrę - modliłam się, żeby trafić do nieba. Wszystko działo się tak szybko... To było siedem minut prawdziwych tortur, ale kiedy patrzę na to z perspektywy czasu, jestem naprawdę bardzo wdzięczna, bo to wszystko mogło się skończyć o wiele gorzej..."

Teraz Kim ma kilku ochroniarzu, którzy stoją pod jej drzwiami 24 godziny na dobę! Wszystko po to, żeby celebrytka mogła spokojnie spać w nocy.

Jak widać życie w bogactwie nie zawsze usłane jest różami...