Świadkowie twierdzą, że już podczas festiwalu filmowego w Sundance Kirsten Dunst zachowywała się dziwnie. „Przyjechała mocno spóźniona. Była jakby nieobecna. Nagle zaczynała się śmiać albo całkowicie obojętniała. Nie odpowiedziała jasno na żadne zadane jej pytanie. Godzinę przed końcem spotkania z fanami uciekła” – mówił jeden z organizatorów festiwalu. Niedługo później taksówką podjechała pod bramę kliniki leczącej uzależnienia Cirque Lodge w... Sundance. Rzeczniczka Kirsten ograniczyła się tylko do zdawkowej informacji, że jej klientka ma się świetnie. Zaprzeczyła też spekulacjom, że poddała się leczeniu. To jednak nikogo nie przekonało. Od dłuższego czasu Kirsten w środowisku nazywana jest „Drunkst” (aluzja do słowa drunk – pijana). Wielokrotnie przyznawała, że życie bez używek jest nudne. „Piję od czasu do czasu. Próbowałam też narkotyków” – mówiła. Aktorka została nawet twarzą kampanii mającej na celu legalizację miękkich narkotyków. „Gdyby trawka nie była zakazana, świat byłby lepszy. Bez wojen i przemocy” – głosiła.

To właśnie przez alkohol i narkotyki w 2004 roku rozpadł się jej związek z Jakiem Gyllenhaalem. Potem aktorkę widywano z rockmanami Fabrizio Morettim i Johnnym Borrellem. „Ona wciąż tęskniła za Jakiem. Kiedy zobaczyła jego ostatnie zdjęcia z Reese Witherspoon i jej dziećmi, załamała się” – mówiła przyjaciółka gwiazdy. Kirsten w Cirque Lodge spotkała się z inną gwiazdą Hollywood, Evą Mendes. Powód jej leczenia jest jeszcze bardziej tajemniczy. Według agentki aktorki to po prostu urlop wypoczynkowy. „W ciągu minionego roku bardzo dużo pracowała. Teraz nadszedł czas, żeby trochę się wyciszyła, znalazła siebie w tej bieganinie” – tak brzmiało oświadczenie dla mediów. Do tej pory jedynym uzależnieniem, do którego się przyznawała, było... obgryzanie paznokci. Eva w przeciwieństwie do Kirsten ma ustabilizowane życie prywatne. „Nie należy do zabawowej grupy gwiazd. Regularnie pojawia się na bankietach, ale wychodzi z nich o własnych siłach. Od długiego czasu związana jest z reżyserem George’em Gargurevichem. Nie wdaje się w romanse” – analizowali dziennikarze.

Teraz całe Hollywood aż huczy od plotek, dlaczego aktorki zdecydowały się na leczenie. Najbardziej popularną teorią jest ta, która łączy te odwyki z tragiczną śmiercią Heatha Ledgera. „Umarł z przedawkowania lekarstw na depresję i uspokojenie, bo nie umiał sobie bez nich poradzić. Zresztą w Hollywood mało kto może się bez nich obejść. Odpowiedzialność za wyniki fi nansowe produkcji za kilkadziesiąt, a nierzadko kilkaset milionów dolarów, oraz brak prywatności to szara rzeczywistość show-biznesu. Kilka drinków i tabletek przed zaśnięciem to ich sposób na ten stres” – tłumaczył felietonista PageSix w „New York Post”. Jeżeli ta teza okaże się prawdziwa, możemy spodziewać się kolejnych gwiazd meldujących się w klinikach odwykowych.