Początek jest mizerny. Pierwsze sceny są jakby żywcem wyjęte ze szkolnego przedstawienia. Na dodatek w tle słychać fatalnie zaaranżowaną wersję piosenki „Uptown Girl” Billy’ego Joela. Jednak im dalej, tym lepiej. Bardzo efektownie prezentuje się zwłaszcza choreografia – widać duże pieniądze, jakie wydano na film. Sceny taneczne imponują rozmachem, są dynamiczne, dobrze zmontowane. Ale broni się też sama historia, prosta, ale nie przesłodzona (no, może miejscami) – opowiedziano ją w dużej mierze za pomocą tańca, co nadaje filmowi tempo. Słynny tancerz Jan Kettler (Jacek Koman) przyjeżdża do Polski zorganizować casting. Los sprawia, że Hanka (niezła Iza Miko) – dziennikarka mająca napisać o nim reportaż – okazuje się jego córką, którą przed laty zostawił w kraju. Hania ma wziąć ślub z fajtłapowatym Sławkiem (rewelacyjny Wojciech Mecwaldowski), a na castingu poznaje Wojtka (świetny Mateusz Damięcki). Dziewczyna musi podjąć decyzję, który z nich jest mężczyzną jej życia. Nie tylko dla 12-latków.

„KOCHAJ I TAŃCZ”, reż. Bruce Parramore, wyst.: Iza Miko, Mateusz Damięcki, w kinach od 6 marca