Elżbieta II tylko raz straciła głowę: dla FILIPA.. Zaszantażowała nawet swoich rodziców, którzy nie chcieli zgodzić się na ślub. On, by się z nią ożenić, musiał zmienić obywatelstwo, nazwisko i wyznanie. Książę, pytany o sekret 70 lat ich małżeństwa, mówi: „Królowa jest bardzo tolerancyjna”.

Rodzice stanowczo oznajmiają Elżbiecie: „Mowy nie ma!”. Filip zdaniem króla Jerzego VI to „mężczyzna ubogi, pretensjonalny, z godną pożałowania garderobą”. Jego żona dodaje: „Szorstki, niewykształcony, źle usposobiony”. W dodatku z takiej rodziny... Jego ojciec rozwiódł się z matką, która z tego powodu zachorowała psychicznie. Trzy siostry poślubiły arystokratów związanych z nazistami, jeden z nich był prawą ręką Himmlera. Właśnie skończyła się wojna, co powiedzą poddani? Fakt, że jedynym majątkiem Filipa jest tytuł książęcy oraz 11 funtów tygodniowego żołdu, wydaje się przy tym drobiazgiem. Elżbieta nie słucha żadnych argumentów. Zakochała się w księciu już jako 13-latka. Wychowana z dala od rówieśników, nie ma żadnych kolegów – uczy się w pałacu.

Przystojny, wówczas 18-letni kadet Akademii Marynarki w Dartmouth jest pierwszym mężczyzną spoza dworu, z którym spędza trochę czasu. I zakochuje się bez pamięci. Poznają się w 1939 roku, gdy rodzina królewska przyjeżdża odwiedzić jego uczelnię. Już na miejscu okazuje się, że z powodu epidemii świnki plan wizyty musi ulec zmianie. Królowa prosi Filipa, żeby zajął się swoimi kuzynkami – on, Elżbieta i jej siostra Małgorzata są praprawnukami królowej Wiktorii. Filip pochodzi z grecko-duńskiej gałęzi, jego wuj był królem Grecji, skąd po rewolucji na początku lat 20. cała jego rodzina została wygnana. Kiedy wybucha wojna, książę kończy kurs Akademii Marynarki z najlepszym wynikiem. Dostaje stopień oficerski, służy na wielu okrętach, wciąż awansuje. Ma zaledwie 21 lat, gdy zostaje pierwszym oficerem na niszczycielu HMS „Wallace”. Elżbieta czeka i tęskni.

Na dworze królewskim jest jedna osoba, której bardzo zależy na ich związku: to wuj Filipa, admirał Louis Mountbatten. Ma wielkie ambicje, więc przypomina bratankowi, żeby pisał do księżniczki listy z frontu. Jej rodzice tracą nadzieję, że córka zapomni o ukochanym. Królowa wysyła więc z tajną misją do niemieckich książąt swojego „Jamesa Bonda”, zaufanego agenta MI5. Za jego pośrednictwem prosi o wydanie lub zniszczenie wszelkich dokumentów, które mogłyby skompromitować Filipa, zwłaszcza dotyczących jego relacji z nazistowskimi szwagrami. Czytając raporty służb, król łapie się za głowę. Kłopotliwe koligacje można jeszcze wytłumaczyć tym, że rodziny człowiek nie wybiera. Większym zmartwieniem okazuje się opinia o Filipie: miłośnik trunków i playboy, uwielbia spędzać czas w nocnych klubach w towarzystwie pięknych kobiet. Jednak im częściej Elżbieta słyszy od rodziców: „Nie”, tym bardziej jest zdeterminowana. W końcu krzyczy: „Teraz rozumiem wujka Edwarda, który abdykował z powodu miłości!”. (Król Edward VIII, brat Jerzego VI, zrezygnował z korony, by ożenić się z rozwódką Wallis Simpson).

Król i królowa zaczynają się obawiać, że córka może popełnić jakieś głupstwo. W 1946 roku zapraszają Filipa do zamku Balmoral. A on za ich plecami... prosi Elżbietę o rękę. Ponieważ nie stać go na pierścionek, robi go z brylantów, które jego matka wyjmuje z zabytkowej rodowej tiary. Rozzłoszczeni rodzice zabierają Elżbietę w kilkumiesięczną podróż do Afryki. Ale w końcu kapitulują: obiecują, że jeśli jej uczucia przez ten czas się nie zmienią, będzie mogła poślubić swojego księcia. Oficjalnie zaręczają się 21 kwietnia 1947 roku – Elżbieta kończy wtedy 21 lat. Wiadomość zostaje ogłoszona publicznie 10 czerwca, w dniu 26. Urodzin Filipa, a termin ceremonii jest wyznaczony na 20 listopada.

Aby poślubić Elżbietę, Filip zrzeka się tytułów greckich i duńskich, zmienia obywatelstwo, religię – z prawosławia na anglikanizm, rezygnuje też ze swoich rodowych nazwisk: Schleswig-Holstein-Sonderburg-Glücksburg i przyjmuje panieńskie matki – Mountbatten. Dodatkowo na prośbę narzeczonej odzwyczaja się od papierosów, księżniczka już wystarczająco niepokoi się o zdrowie swojego ojca, nałogowego palacza. Przed ceremonią książę musi znieść jeszcze jeden afront ze strony teściów: na dwa i pół tysiąca zaproszeń weselnych dostaje tylko dwa. Jedno wręcza najbliższemu kompanowi nocnych zabaw, drugie matce swojej przyjaciółki, paryskiej śpiewaczki. Artystka nie może pojawić się na dworze, bo jest rozwódką.

CHŁÓD W BUCKINGHAM

Pierwsze miesiące po ślubie są sielanką. Potem Filip coraz częściej ucieka do nocnych klubów. Kontynuuje karierę w marynarce i stara się trzymać jak najdalej od pałacu królewskiego – przez jakiś czas młodzi mieszkają na Malcie. Wszystko zmienia się 6 lutego 1952 r., gdy na raka płuc umiera Jerzy VI, a 26-letnia Elżbieta zostaje królową.

Podczas koronacji Filip klęka przed nią i wypowiada tradycyjną formułę przysięgi: „Wyrażam życzenie bycia ciałem i duszą twoim wiernym poddanym oraz wielbienia cię”. Niedługo po ceremonii między małżonkami wybucha ostry spór o nazwisko, jakie mają nosić ich dzieci – na świecie są już Karol i Anna. Filip upiera się przy Mountbatten. Jest to sprawa wagi państwowej, więc królowa matka, wdowa po Jerzym VI, interweniuje u premiera Winstona Churchilla, a ten wymusza na Elżbiecie pozostanie przy rodowym Windsor. „Jestem jedynym mężczyzną w kraju, który nie może dać nazwiska swoim dzieciom”, skarży się książę. Żeby udobruchać męża, królowa w 1960 r., po urodzeniu Andrzeja, postanawia, że dzieci mają nosić podwójne nazwisko Mountbatten-Windsor.

Filipa denerwuje też zasada mówiąca, że gdy pokazują się publicznie, zawsze ma znajdować się dwa kroki za żoną: „Czuję się w tej rodzinie jak jakaś cholerna ameba”. Nie znosi Pałacu Buckingham, do którego się przeprowadzili. Irytują go setki służących: „Czy ja jestem niepełnosprawny, że nie mogę sam otworzyć sobie drzwi?”, oraz... przeciągi. Zanim z kuchni przyniosą mu herbatę, już jest zimna, więc instaluje w swoim gabinecie kuchenkę. Z żoną może się łączyć tylko przez telefonistkę, w końcu każe założyć bezpośrednie linie. Ale największą frustrację budzi w nim fakt, że musi zrezygnować z kariery w marynarce. Spodziewał się, że to nastąpi, jednak nie myślał, że tak szybko. Gdy Elżbieta wstępuje na tron, Filip ma 31 lat i staje się wyłącznie cieniem żony. Ostentacyjnie każe zmienić swój gabinet w replikę kajuty okrętowej, sam projektuje wszystkie detale. Ucieka na długie zamorskie wyprawy.

Gdy któregoś razu wraca po kilku miesiącach nieobecności, jedna z gazet daje złośliwy tytuł: „Książę Filip odwiedza Anglię”. Na oficjalnych spotkaniach mruczy pod nosem, ale tak, żeby wszyscy słyszeli: „Co za strata czasu!”. Gdy zastępuje chorą królową na otwarciu stadionu Arsenalu, mówi: „Cóż, nie ma tu mojej żony, ale macie najbardziej doświadczonego odsłaniacza tablic na świecie”. Królowa stara się podbudować jego ego. W oficjalnych wystąpieniach podkreśla: „mój mąż i ja” i oddaje mu pełnię władzy, jeśli chodzi o wychowanie dzieci. Książę jest bardzo surowym ojcem, często na nie krzyczy, wymierza kary, również fizyczne. Wysyła Karola do szkoły w Szkocji, słynącej z rygorystycznej dyscypliny. Upiera się, by Edward, który ma dość delikatny charakter, wstąpił do wojska (najmłodszy syn królewskiej pary uważa ten czas za najtrudniejszy w swoim życiu).

To Filip naciska na Karola, żeby oświadczył się Dianie, a później okazuje jej wsparcie: „Wiem, co to znaczy wejść do tej rodziny”. Ma słabość do kobiet, one też czują się znakomicie w jego towarzystwie. Książę świetnie tańczy, jest dowcipny i umie prawić komplementy. Plotki o jego romansach pojawiają się wkrótce po koronacji. Czy Elżbieta w nie wierzy, nie wiadomo, ale stosuje główną zasadę rodziny królewskiej: „Grzechem nie są czyny naganne, tylko nieostrożność, która sprawia, że dowiaduje się o nich świat”. Sam książę zapytany w 1992 r. przez dziennikarza, czy jest w tych pogłoskach trochę prawdy, odparowuje: „Przez ostatnie 40 lat nigdzie nie mogłem się ruszyć bez policjanta albo agenta. W jaki sposób miałbym romansować?”.

GAFY I WYBUCHY

Elżbieta i Filip to całkowite przeciwieństwa. Ona od dziecka jest poważna, pedantyczna i dobrze ułożona. Nigdy nie traci zimnej krwi. Gdy kiedyś nocą do jej sypialni zakradł się bezrobotny Irlandczyk i ją obudził, przez dziesięć minut uprzejmie z nim konwersowała, dopóki nie zjawił się agent ochrony (akurat był na spacerze z psami). Natomiast książę jest niecierpliwy, wybuchowy i bez przerwy popełnia gafy. W Szkocji zapytał instruktora jazdy, jak udaje mu się skłonić uczniów, by trzeźwi podchodzili do egzaminów. Wizytując laboratorium biologii molekularnej Uniwersytetu Cambridge, zwrócił się do prowadzącego tam badania polskiego studenta: „Czy przyjechałeś tutaj zrywać maliny?”. Aborygenom w Australii zadał pytanie: „Nadal rzucacie w siebie włóczniami?”.

Ci, którzy go znają, twierdzą, że prowokuje, aby się nie nudzić. Jest intelektualistą, napisał 13 książek, m.in. „Ptaki Brytanii” – należy do najbardziej cenionych ornitologów na świecie. Kolekcjonuje obrazy oraz satyryczne rysunki, również te na swój temat. O małżeństwie z Elżbietą mówi: „Po tylu latach wspólnego życia wiem, że warunkiem szczęśliwego związku jest tolerancja. Wierzcie mi, królowa ma jej w nadmiarze”. Na pewno łączy ich poczucie humoru, co potwierdza książę William: „Dziadek potrafi rozbawić babcię, bo jego sposób patrzenia na świat jest zupełnie inny niż jej. Idealnie się uzupełniają”.

Wtajemniczeni twierdzą, że jest on jedyną osobą na świecie, przy której królowa beztrosko się śmieje, a ona jedyną osobą na świecie, która może go skłonić, by się nie odzywał. Elżbieta II nigdy publicznie nie wzięła męża za rękę. Bardzo rzadko mówi o nim prywatnie. Dopiero w zeszłym roku, w swoje 90. urodziny napisała: „Zawsze, przez te wszystkie lata, był moją siłą i dawał mi ogromne wsparcie”.