Widzicie, jakie ciężkie jest światowe życie? ? żartuje, gdy podczas sesji zdjęciowej stylistka prosi, by kolejny raz się przebrał. Kiedy córki przymierzają kreacje, nie może powstrzymać się od zachwytów: ?Piękne, prawda? Uwielbiam je?. Ponownie spotykamy się, gdy dubbinguje Schumachera w filmie ?Asteriks i Obeliks?. Nigdy tego nie robił, ale nie ma wątpliwości, że da sobie radę. Sportowiec, biznesmen, parlamentarzysta. 196 cm wzrostu. Szczęśliwy mąż Danuty, niegdyś koszykarki (180 cm), ojciec Karoliny (183 cm) i Alicji (ciągle rośnie), ?z trzecią w ciąży?. Zdeklarowany optymista.

GALA: Po co panu ten Dakar? To niebezpieczny rajd.

KRZYSZTOF HOŁOWCZYC: Skłamałbym, gdybym powiedział, że się nie boję. Każdy normalny człowiek powinien się bać, ale też przezwyciężać strach. Dla mnie ten rajd to ogromne wyzwanie. Walka z czasem, z własnymi słabościami. Największy, najtrudniejszy, najcięższy, najbardziej niebezpieczny. Wszystko naj. Na granicy szaleństwa. Jak ci się wydaje, że nie żyjesz, to jesteś dopiero w połowie trasy.

GALA: Co na ten horror pana córki?

KRZYSZTOF HOŁOWCZYC: Pytają: Tato, naprawdę jedziesz? I wygrasz? Będę robił wszystko ? odpowiadam i widzę w ich oczach to, na czym zależy każdemu mężczyźnie. Dlatego staram się być mężczyzną walecznym, który pierś wystawia do boju. Ale wiem, że różne rzeczy mogą się zdarzyć. Parę razy już wracałem na noszach. W wypadkach miałem wyrwany bark, jeden i drugi, skręcone kolana, pozrywane ścięgna. Jesienią tego roku w Rajdzie Faraonów w Egipcie złamałem kręgosłup, pękł mi kręg piersiowy. Usłyszałem chrupnięcie, jakby się łamał konar suchego drzewa. Głośne, przerażające. Pomyślałem: to koniec. Teraz porządnie się ubezpieczyłem. Gdybym nie wrócił, moje kobiety nie będą miały przynajmniej problemów finansowych.

GALA: Przecież ten wypadek był przed chwilą. Musiał pan leżeć, chodzić w gorsecie. I mimo to jedzie pan do Dakaru?

KRZYSZTOF HOŁOWCZYC: Gorset nosiłem dwa tygodnie zamiast pół roku. Leżeć miałem trzy miesiące, ale podniosłem się z łóżka po dwóch tygodniach. Żona westchnęła na mój widok: Oho, niedźwiedź wylazł z legowiska.

GALA: Trzy kobiety w domu, miał pan idealne warunki do rekonwalescencji. Po co się pan tak szybko poderwał?

KRZYSZTOF HOŁOWCZYC: Moja żona mówi, że nie ma nic gorszego niż chory facet w domu. Kobiety są w takich sytuacjach mocniejsze. Ale ja się bardzo szybko podnoszę nawet z ciężkiego upadku, w przenośni i dosłownie. Zawsze taki byłem. Mężczyzna musi imponować kobiecie: zwyciężać, a przynajmniej walczyć. Przecież stąd cały postęp na świecie. Ja naprawdę tak myślę. Facet, który stworzył rodzinę, w obliczu niebezpieczeństwa wyciąga miecz i próbuje ją ochronić. Dziś odpowiednikiem miecza są pieniądze, pozycja, dobry przykład dla dzieci.

GALA: Blisko 25 lat ma pan ciągle tę samą żonę, Danutę.

KRZYSZTOF HOŁOWCZYC: Która jest teraz w ciąży. Urodzimy w kwietniu, ale już wiemy, że będzie Antonina. To dla mnie esencja życia. Można być świetnym sportowcem, europarlamentarzystą, ale pierwsza zawsze jest rodzina. I ludzie wokół. Dlatego w pracy, biznesie, życiu staram się otaczać ludźmi, do których mam zaufanie. Takie są ?Holowczyc rules? ? moje zasady.

GALA: Ten wizerunek nieco mąci reklama telewizyjna, w której atrakcyjna blondynka marzy o Hołowczycu, a budzi się koło pospolitego nudziarza.

KRZYSZTOF HOŁOWCZYC: Śmieszy mnie ten przerysowany gość, który sprawia wrażenie, że może tę dziewczynę zabrać wszędzie, do Dakaru i Paryża.

GALA: A jego uśmiech powala na kolana.

KRZYSZTOF HOŁOWCZYC: Proszę tak nie mówić, bo się czerwienię. Ja mam zasady, serio. Sam się śmieję z takich, którzy mówią: mam zasady, a potem się okazuje, że mają trzy kochanki i żadnego pojęcia o tym, co robią ich dzieci. A dla mnie świadomość, że moje córki są poukładane, mają swoje pasje, jest najcenniejsza. Wiem, że gdy na starość zasiądę w bujanym fotelu i będę patrzył, jak zdobywają świat, będę szczęśliwy.

GALA: Sielankowy ten obraz.

KRZYSZTOF HOŁOWCZYC: Różnie bywało. Ja też nie jestem idealny. Kilka lat temu przeżyliśmy ciężkie chwile z Karoliną.

GALA: Buntowała się?

KRZYSZTOF HOŁOWCZYC: I to jak! Była jedną wielką pretensją: ?Siedzicie na jakiejś prowincji, gdzie ten kolorowy świat?? ? to był horror, totalna krytyka. Karolina, która ma dziś 21 lat, mówi: ?Jak mogliście ze mną wytrzymać, byłam okropna?.

GALA: Nigdy nie żałował pan, że nie ma syna, którego mógłby wciągać w męskie zabawy?

KRZYSZTOF HOŁOWCZYC: Córki też dostarczają mi wiele atrakcji. Karolina latem prowadziła motorówkę, ciągnąc siedemnastu narciarzy wodnych. Alicja jest zwariowana na punkcie koni. Niedawno spadła, miała wstrząśnienie mózgu, przytomności nie odzyskiwała przez pięć minut, ale kiedy otworzyła oczy, jej pierwsze pytanie brzmiało: Czy będę mogła dalej jeździć? Kupiłem jej wtedy konia o imieniu Olimpijczyk rasy wielkopolskiej, ze słynnego ojca Hamlet Go. Wytrwale ćwiczy stęp, kłus, galop, cwał. ?Na tę olimpiadę się nie załapiesz, ale na następną już musisz ćwiczyć? ? mówię Ali. Staram się wychowywać przez wyznaczanie celów. Moje dziewczynki dają mi taki napęd, że nie dotyczy mnie stereotyp: dom, drzewo i syn.

GALA: Choć pod Olsztynem jest i dom, i drzewa.

 

KRZYSZTOF HOŁOWCZYC: Świerk srebrzysty sam posadziłem na środku podwórka. A kłopot z dziedzicem nazwiska Karolina już rozwiązała: ?Tato, chyba będę musiała namówić mojego męża, żeby przyjął nazwisko Hołowczyc?. To prawda, Hołowczyców nigdy za wielu. Każdy Hołek w Polsce to nasza rodzina. Od XIV wieku moi przodkowie mieszkali w okolicach Baranowicz, mieliśmy tam wioskę Hołowczyce. Ojciec czasami wzdycha: Synu, musimy usiąść i spisać dzieje rodu. Tylko czasu nie mamy.

GALA: Rozpieszcza pan córki?

KRZYSZTOF HOŁOWCZYC: Staram się. Lubią ciuchy, gadżety, ale bez przesady. Nie ma łapania za rękaw: tato daj, tato kup.

GALA: A one pana w domu rozpieszczają? Pytają: Tato, chcesz herbaty z cytryną?

KRZYSZTOF HOŁOWCZYC: Pytają. Teraz jest inaczej z powodu ciąży. Ala jest wcześniakiem, więc Dana musi być ostrożna i ona rządzi.

GALA: Pokazuje palcem, kto co ma zrobić?

KRZYSZTOF HOŁOWCZYC: Pokazuje, a my bez mrugnięcia okiem wykonujemy wszystko, co każe.

GALA: Bywały w świecie Hołowczyc jest równie swobodny i samodzielny w domu?

KRZYSZTOF HOŁOWCZYC: Prawda jest taka: nie sprzątam, nie gotuję, nie zmywam. Potrafię zrobić jajka na bekonie. Poza tym do kuchni nie wchodzę. Za to we wszystkich samochodach opony zmienione są z letnich na zimowe, olej sprawdzony, koła w rowerach napompowane. No dobrze, nie pompuję sam, ale organizuję. Moi pracownicy to robią. Bardzo nie lubię powiedzenia: szewc bez butów chodzi.

GALA: Taki pan rodzinny, więc teraz sprawdzian: kiedy brał pan ślub, dzień, miesiąc?

KRZYSZTOF HOŁOWCZYC:(długie milczenie) Mam to... w kalendarzu zapisane.

GALA: Podpowiadam: było ciepło czy zimno?

KRZYSZTOF HOŁOWCZYC: Ciepło. Sierpień, chyba. Aż mi wstyd.

GALA: Druga szansa: dzień urodzin żony.

KRZYSZTOF HOŁOWCZYC: 22 lutego.

GALA: Rozmawialiśmy wiele lat temu, a ja pamiętam zaskakujące jak na Polskę wyznanie, że nagość w waszym domu nie jest tabu.

KRZYSZTOF HOŁOWCZYC: Do tej pory Karolina, gdy się kąpie, nie robi problemu, że w łazience jest ojciec, mama, Alicja. Wszyscy jesteśmy podobnie zbudowani. Z czego tu robić problem?

GALA: Sport to ekstremalne emocje. Gdy po wyścigu otaczają pana fanki motoryzacji, potrafi pan oprzeć się pokusie?

KRZYSZTOF HOŁOWCZYC: To prawda, nie jest łatwo patrzeć chłodno na piękne kobiety. Trzeba po prostu w odpowiednim momencie ? mówiąc moim językiem ? zejść z toru jazdy. Kocham moją żonę i nie mam potrzeby poszukiwań. Mimo upływu lat każdy dzień utwierdza mnie w przekonaniu, jak nam jest dobrze. Nie chcę tego popsuć.

GALA: Mężczyzna tak zakochany w córkach i żonie ? pozazdrościć. Naprawdę nigdy nie był pan podrywany, uwodzony?

KRZYSZTOF HOŁOWCZYC: Jasne, że byłem i bywam. Ale to nie znaczy, że jak rozmawiam z dziewczyną, tańczę na imprezie, to ja też podrywam. Nie lubię jednak o tym rozmawiać ani nikogo oceniać.

GALA: Kilka tygodni temu przyjął pan mandat europosła. Profesor Barbara Kudrycka musiała zrezygnować, bo została ministrem nauki i szkolnictwa wyższego. Nie boi się pan?

KRZYSZTOF HOŁOWCZYC: W politykę wdałem się wcześniej, gdy na Warmii i Mazurach wspierałem Platformę. Zagłosowało na mnie wtedy 30 tysięcy ludzi. W Europarlamencie chcę się zajmować tym, na czym znam się najlepiej: bezpieczeństwem na polskich drogach. Już parę lat temu założyłem Fundację ?Kierowca Bezpieczny?, działamy naprawdę aktywnie. Niech pani zajrzy na strony holek.pl czy kierowcabezpieczny.pl.

GALA: Żadnej tremy, żadnych nerwów na salonach europejskiej władzy?

KRZYSZTOF HOŁOWCZYC: Od wielkiej polityki są ludzie, którzy zęby na niej zjedli. Ja nie jestem politykiem, jestem sportowcem, który chce działać społecznie i zająć się jedną ważną dziedziną... Tu mógłbym wyrecytować moją mantrę.

GALA: Z żoną też pan rozmawia o motoryzacji?

KRZYSZTOF HOŁOWCZYC: O wszystkim. Gdy rzadko bywam w domu i nagromadzi się wiele spraw, te rozmowy bywają napięte. Parę lat temu w kalendarzu, który prowadzi mój menedżer, zobaczyłem wpis: spotkanie z żoną. To Dana zrobiła żart, bo chciała ?uzyskać u męża audiencję?. Zrefl ektowałem się, że nie jest dobrze, coś trzeba zmienić. I jak pani widzi, zmieniłem. Antonina nadchodzi.