Przewodnicy byli zachwyceni. Turyści z góry i bez targowania zapłacili za ich opiekę, dwupoziomową łódź i dwie motorówki podczas wodnego safari po delcie Okawango. Kiedy później opowiadali o tym reporterom brytyjskich bulwarówek, przyznali, że dopiero na pokładzie dowiedzieli się, kto jest ich klientem.

Wakacje księcia Harry’ego i Chelsy Davy w Botswanie miały być utrzymane w tajemnicy. Tak jak jego trzymiesięczny pobyt na froncie w Afganistanie. Jednak mimo starań agentów służb specjalnych już parę godzin po wypłynięciu łódki ich tropem ruszyli paparazzi. Tabloidy miały gotowe materiały. „Harry i Chelsy znów razem” – pisał „The Sun”. Dziennik „The Daily Mail” poszedł jeszcze dalej, spekulując, który z braci Windsorów pierwszy stanie przed ołtarzem. Do tej pory wygrywał William. „Wyglądają jak Katharine Hepburn i Humphrey Bogart w fi lmie »Afrykańska królowa«. Harry jest silny i nie pozwala, by ktoś pracował za niego na pokładzie. Mimo że mają kilku ochroniarzy, nie traktują ich jak służących. Chelsy przygotowuje posiłki dla załogi. Gotuje na małej turystycznej kuchence” – opowiadał paparazzi śledzący parę. Zakochani w ciągu dnia zapuszczali się w bagniste rejony delty i obserwowali dziką przyrodę. Chelsy, która urodziła się w Zimbabwe, odważnie kierowała łódkę w stronę przepływających krokodyli, a Harry w tym czasie robił zdjęcia. Wieczorami szybko znikali w swoim namiocie, który rozbili na dachu łodzi. Przez okienko w dachu patrzyli na gwiazdy. „On uwielbia Afrykę. Deltę Okawango zna prawie jak własną kieszeń. Był tutaj już kilka razy. Ostatni raz dwa lata temu. Wynajął łódkę i zorganizował wielkie przyjęcie na swoje 21. urodziny. Już wtedy był z Chelsy” – opowiadał znajomy Harry’ego. Przyznał też, że to pobyt na misji w Afganistanie pomógł księciu zdecydować, kto i co liczy się dla niego najbardziej. Zaraz po powrocie do kraju spotkał się z byłą dziewczyną.

W Afganistanie Harry przeszedł trudną lekcję. „Nikt nie traktował go ulgowo. Dowódcy wysyłali go na niebezpieczne piesze patrole, ochraniał konwoje. Jemu też udzielił się wojenny stres. Jednak do momentu, kiedy media zdradziły informację, że jest na pierwszej linii frontu, wierzył, że dotrwa do końca. Razem ze swoim oddziałem” – tłumaczył ofi cer oddziału kawalerii Blues and Royals. Podobno już wtedy Harry zaczął pisać listy do Chelsy, z którą rozstał się kilka miesięcy temu. Przekonywał ją, żeby dała mu drugą szansę. Obiecał, że skończy z zabawami i romansami. Ukochana wymusiła także obietnicę, że będzie ją wspierał podczas jej studiów prawniczych na uniwersytecie w Leeds. „Specjalnie wybrała tę szkołę. Nie tylko ze względu na poziom. Chodziło jej głównie o to, żeby być bliżej Harry’ego. Bardzo się na nim zawiodła” – mówiła tuż po ich rozstaniu przyjaciółka Chelsy. Teraz ma być inaczej. Harry sam zajął się przygotowaniami do romantycznej wyprawy. Chciał sprawić ukochanej niespodziankę. Para w Afryce chce spędzić kilka tygodni. Aż do powrotu oddziału księcia z Afganistanu. Jeżeli Harry wytrwa w postanowieniach, na pewno jeszcze nie raz odwiedzi Afrykę z Chelsy. Następna okazja – podróż poślubna?