W wieku 26 lat William, drugi w kolejności do brytyjskiego tronu, wraca do swych dziecięcych marzeń, nieco zmodyfikowanych dla potrzeb realiów brytyjskiej armii. Jak sam mówi: "Aktualnie staram się być pełnoprawnym pilotem w Royal Air Force's Search and Rescue Force" (Odział Poszukiwawczo – Ratunkowy Królewskich Siły Lotniczych).

Potem, wizytując szpital, którego jest patronem, tak jak niegdyś była jego matka, zwierzył się na temat blizny na lewej skroni, która pozostała po urazie z dzieciństwa: „To jest moja blizna Harry’ego Pottera. Czasami świeci i wtedy ludzie mogą ją zobaczyć”. Biedny książę nabawił się jej w trakcie gry w golfa. "Zostałem uderzony kijem golfowym, w czasie gry z moim kolegą. Byliśmy na polu golfowym i nagle następną rzeczą, którą pamiętam, jest to, że z nikąd pojawia się kij golfowy, siódemka, który uderza mnie w głowę.” Odrobinkę zawstydzony, że opowiada takie historie naprawdę chorym dzieciom, William dodał do jednego z dzieciaków: "To drobnostka, w porównaniu do tego, jak często ty trafiałeś do szpitala”. Ale Książę William ma też inne rany. Takie, które nigdy się nie zabliźnią...