Lara Gessler i jej narzeczony barman Paweł Pawłowski wzięli plenerowy ślub w pięknym zagajniku oddalonym od Warszawy o kilkadziesiąt kilometrów. Młoda gwiazda nie chciała zdradzać zbyt wielu jej szczegółów przed samą uroczystością. Po ślubie postanowiła jednak uchylić trochę rąbka tajemnicy i w tygodniku Twoje Imperium opowiedziała o tym, jak wyglądała ta najważniejsza w jej życiu uroczystość.

Odpowiadając na jedno z pytań, Lara Gessler przyznała, że w dniu swojego ślubu ona i jej narzeczony ograniczyli się jedynie do ślubu cywilnego. Jak przy okazji zdradziła, z czasem nie zamierza powtarzać swojej przysięgi w kościele. Odniosła się też do spekulacji na temat jej miesiąc miodowego:

„Nie było ślubu kościelnego i nie będzie. Oboje zostaliśmy przy swoich nazwiskach. Podróż się szykuje, ale jeszcze nie w tej chwili.”

Dziennikarka tygodnika zapytała młodą mistrzynię cukiernictwa o plany rodzicielskie świeżo upieczonych małżonków. Lara Gessler nie wydała się specjalnie zaskoczona tym pytaniem, toteż szybko i stanowczo na nie odpowiedziała:

„Żyjemy w kraju na tyle nowoczesnym, że nie trzeba myśleć aż tak sztampowo: jeśli jest ślub to potem musza być także dzieci. Niczego z mężem nie planujemy. Ślub wzięliśmy po to, by być bliżej siebie i tak naprawdę tylko po to.”

Te wyznania Lary na pewnie nie wszystkim przypadną do gustu. W końcu dla wielu w naszym kraju ślub jest synonimem uroczystości w kościele, a małżeństwo oznacza tylko to, że młoda para zaraz zacznie się starać o potomstwo. Mamy jednak nadzieję, że Lary nie zaleje fala hejtu, a jej małżeństwo z Pawłem Pawłowskim będzie niezwykle udane i szczęśliwe! Bardzo im tego życzymy!