Londyński koncert Leonarda Cohena ma działanie terapeutyczne, kojące. Artysta pojawia się na scenie w niezwykłej głębokobłękitnej poświacie, w otoczeniu kilku muzyków i chórzystek (plus Sharon Robinson, którą Cohen nazywa swoją muzą), wokół trochę sprzętu. Żadnych fajerwerków, wybujałej scenografii. A mimo to od pierwszych kadrów 74-letni Kanadyjczyk skupia na sobie uwagę. Tym, co zachwyca, jest jego buddyjski spokój i refleksyjny optymizm, jakim emanuje – zarówno gdy śpiewa, jak i gdy żartuje z publicznością. 26 utworów, które nagrano 17 lipca 2008 roku w ramach ostatniej wielkiej trasy koncertowej pieśniarza, to przekrój przez 40 lat jego kariery: „Suzanne”, „Everybody Knows”, „Tower Of Song”, „I’m Your Man”, „Hallelujah”... Nadal słucha się tego z wypiekami.

Leonard Cohen, „LIVE IN LONDON”, Sony Music, dostępne w formatach: DVD i CD (dwie płyty)