"Otwierać, tu policja!” – wrzeszczał jeden z funkcjonariuszy FBI. „Jeśli za chwilę panie się nie uspokoją, będę zmuszony wyważyć drzwi” – zagroził. Dochodziła szósta nad ranem. W apartamencie Samanthy Ronson i jej kochanki Lindsay Lohan już od ponad godziny trwała karczemna awantura. Jak donieśli sąsiedzi didżejki, dziewczyny musiały mieć niejeden powód do kłótni. W pewnym momencie zaczęły podobno rzucać w siebie ciężkimi przedmiotami. „Nie daruję ci tego! Kłamałaś!” – krzyczała Ronson, zalewając się łzami. Aktorka nie pozostawała jej dłużna. Przez cały czas wykrzykiwała niecenzuralne słowa. W końcu zbiła okno. Świadkowie zdarzenia bali się, że dziewczyny zrobią sobie krzywdę. „Widziałem wiele awantur, ale to, co zdarzyło się teraz, było przerażające. Lindsay bełkotała w pijackim amoku. Ta druga zachowywała się jak niezrównoważona nastolatka” – opowiadał policjantom młody mieszkaniec Beverly Hills. W końcu kiedy wzeszło słońce, w domu Samanthy nieco się uspokoiło. Już kilka godzin później na wszystkich amerykańskich portalach plotkarskich pojawiły się informacje dotyczące skandalicznego nocnego zajścia. Według jednej z teorii wszystkiemu winien był... Jack Nicholson.

UCIECZKA PRZED POLICJĄ?

Jak się okazało, w sobotni wieczór aktorka do późnych godzin nocnych imprezowała w luksusowym hotelu Chateau Marmont w Los Angeles. Pijana i na wpół przytomna wczołgała się do samochodu i poprosiła kierowcę, by zawiózł ją do posiadłości Jacka Nicholsona. Około 3.30 nachalnie dobijała się do jego bramy. Po dziesięciu minutach 72-letni gwiazdor wpuścił ją wreszcie do środka. Lindsay została u niego do 4.30, po czym wróciła do mieszkania swojej partnerki. Sam była wściekła, gdy dowiedziała się, że jej ukochana w drodze do domu „wpadła” do Jacka. Didżejka jest podobno potwornie zazdrosna o Lohan, a zwłaszcza o jej kontakty z mężczyznami. Zdaje sobie sprawę, że Lindsay nie jest tak zdeklarowaną lesbijką jak ona i ma za sobą niejeden związek z facetami. Ronson odegrała więc prawdziwą scenę zazdrości. Druga wersja wydarzeń jest nieco inna. Lindsay wróciła do domu swojej kochanki głównie po to, aby ukryć się przed policją. Podobno w piątek sędzia w Los Angeles wydał nakaz aresztowania gwiazdy „Wrednych dziewczyn”. Lohan nie przestrzega bowiem zasad warunkowego zawieszenia kary, jaką dostała dwa lata temu. W 2007 r. prowadziła samochód pod wpływem substancji odurzających. Żeby uniknąć więzienia, zadeklarowała się, że regularnie będzie poddawać się testom na wykrycie narkotyków we krwi. Niestety, słowa nie dotrzymuje. Nie przestrzega terminów badań kontrolnych. Gdy policja przyjechała po nią do apartamentu Sam, Lindsay zabarykadowała drzwi i nie chciała wyjść. Didżejka wpadła w szał, gdy zobaczyła funkcjonariuszy FBI przed swoim domem...

PATENT NA POPULARNOŚĆ

To nie pierwsza burda z Lindsay Lohan w roli głównej. O 22-letniej gwieździe od dłuższego czasu mówi się, że jest czarną owcą Hollywood. Jak nikt inny, z niebywałą łatwością pakuje się w tarapaty. Niektórzy żartują, że dzięki niej dziennikarze mają pracę i materiał do kolejnych artykułów. „Lindsay przyznała, że bardziej pociągają ją kobiety”, „Lindsay wydała 500 dolarów na fryzjera dla swojej dziewczyny”, „Lindsay rozbiła kolejny samochód”, „Lindsay nie panuje nad sobą. Wciąż ćpa i pije”, „Lindsay trafi do więzienia?” – pisały gazety. Redaktorzy kolorowych pism z wielką chęcią relacjonują także jej kilkuletni spór z ojcem Michaelem, który zdradza wstydliwe sekrety z życia własnej córki. „Dziewczyna Lindsay nie przestrzega podstawowych zasad higieny osobistej” – wielokrotnie powtarzał. Córka natomiast pokazuje dziennikarzom jego recepty na silne leki psychotropowe. „Ten człowiek powinien się leczyć. Jest niezrównoważony. Boję się go” – zdradziła.

Przeciwnicy młodej aktorki śmieją się, że tylko dzięki skandalom ludzie o niej mówią. „Gdyby nie sypiała z kobietą i nie trafiała regularnie na odwyk, wszyscy by o niej zapomnieli” – przypuszczają dziennikarze. W końcu filmy, w których gra, prawie zawsze przechodzą bez echa. A informacje o jej wybrykach nie. Tak jak teraz. Do dzisiaj wiele osób zastanawia się, dlaczego sędzia z Los Angeles Marsha Revel wycofała nakaz aresztowania gwiazdy. I pewnie jeszcze przez kilka tygodni ten temat będzie omawiany w mediach. Aż do następnego skandalu Lindsay. Tylko aż strach pomyśleć, czym jeszcze nas zaskoczy ta młoda, niepokorna dziewczyna.