Dam radę. Jeszcze tylko dwa okrążenia” – pomyślała. Napiła się wody, włączyła muzykę w odtwarzaczu MP3 i zaczęła biec po Central Parku. Najpierw wolno, robiąc wymachy ramionami, a potem coraz szybciej i szybciej. Czuła, że jest już naprawdę w świetnej formie. Nic dziwnego. W końcu od dobrych kilku miesięcy trenowała pod czujnym okiem swojego trenera Davida Kirscha. Zmieniła także nawyki jedzeniowe. Na dobre zrezygnowała z tuczących pączków polanych truskawkowym lukrem i ukochanych włoskich makaronów, którymi uwielbiała się objadać, siedząc przed telewizorem. A wszystko po to, by odzyskać figurę sprzed ciąży i jeszcze lepiej prezentować się w obcisłych sukienkach na premierach swoich kolejnych filmów. Po trzyletniej przerwie Liv Tyler postanowiła bowiem wrócić do pracy na dobre. „Miałam dosyć siedzenia w domu i chodzenia w wyciągniętych dresach” – wyznała ostatnio. „Dosyć” powiedziała także swojemu mężowi Roystonowi Langdonowi. Ku zdziwieniu najbliższych na początku maja aktorka spakowała jego rzeczy do walizki i kazała mu opuścić ich wspólny apartament na Manhattanie.

UCIECZKA W SAMOTNOŚĆ

Pierwsze doniesienia o tym, że w ich związku coś się psuje, zaczęły się pojawiać już na początku tego roku Liv przestała opowiadać w wywiadach o tym, jak bardzo służy jej życie rodzinne i zajmowanie się domem. „Po trzech latach spędzonych z dzieckiem zatęskniłam za planem filmowym. Gdy mój syn Milo trochę podrósł, uznałam, że to doskonała pora na powrót do pracy” – wyznała. Nie mówiła już także o gorącym uczuciu do męża. Choć cały czas pojawiali się razem na przyjęciach i bankietach, nie przytulali się już tak czule jak kiedyś. Bomba wybuchła na początku maja. Na coroczną modową imprezę Costume International Gala zorganizowaną w nowojorskim Muzeum Sztuki Metropolitan Liv przyszła sama i bez obrączki na palcu. Dziennikarskim spekulacjom nie było końca. Aktorka pytana, dlaczego pierwszy raz w historii jej pięcioletniego związku nie ma na palcu pierścionka od męża, tajemniczo się uśmiechała i sprytnie zmieniała temat. Wszystko stało się jasne kilka dni później. Do mediów trafiło oświadczenie, w którym rzecznik Liv potwierdził zaskakujące informacje o rozpadzie jej małżeństwa. „To prawda, że para zdecydowała się rozejść. Sprawa rozwodowa jest w toku, ale dla dobra ich wspólnego syna, 3,5-letniego Milo, aktorka i Royston Langdon pozostali w dobrych stosunkach” – brzmiał komunikat.

MĄŻ PIJAWKA

Na razie Liv nie chce zdradzić przyczyn rozstania. „To takie trudne, naprawdę. Mam rozdarte serce i nie jestem jeszcze gotowa na to, by cokolwiek wyjaśniać, zwłaszcza publicznie” – powiedziała. Dziennikarze nie dawali jednak za wygraną. Za wszelką cenę próbowali się dowiedzieć, co spowodowało, że jedna z najprzykładniejszych i najbardziej dobranych par powiedziała sobie „adieu”. Pamiętali, jak jeszcze kilka lat temu muza Bernarda Bertolucciego opowiadała, że Royston to miłość jej życia i nigdy się z nim nie rozstanie. „Nie wierzę w rozwody”– deklarowała w 2004 roku, czyli rok po tym, jak wzięła ślub z muzykiem w willi na Barbadosie. Rąbka tajemnicy uchyliła jedna z przyjaciółek aktorki. Dziennikarzom magazynu „New York” powiedziała, że Liv od dawna nie czuła się szczęśliwa w małżeństwie. To dlatego postanowiła wrócić do aktorstwa. Mordercza praca na planie jej ostatnich dwóch filmów „Incredible Hulk” i „Nieznajomi” była dla niej odskocznią od codzienności. „Miała dosyć życia ze sfrustrowanym muzykiem, który w ciągu ponad dziesięciu lat swojej kariery wylansował tak naprawdę tylko jeden przebój – »In the Meantime «. Skarżyła się, że Royston jest jak pijawka przyssana do jej konta bankowego” – powiedziała. Dodała także, że Brytyjczyk ją ograniczał. Nie chciał, by Liv wróciła do pracy. Wolał, by siedziała w domu z dzieckiem.

ZATAŃCZY I ZAŚPIEWA?

Czy decyzja Liv o rozstaniu jest już ostateczna? Na razie nie wiadomo. Pewne jest tylko to, że dla gwiazdy nie jest to łatwa sytuacja. Podobno w czerwcu po rozmowie z Gwyneth Paltrow podjęła nawet jeszcze jedną próbę ratowania związku. Bezskutecznie. Wielbiciele talentu Liv nie powinni jednak rozpaczać z powodu kłopotów w jej życiu prywatnym. W końcu to dzięki nim zdecydowała się wrócić na plan filmowy. „Chcę znowu grać!” – powiedziała ostatnio. Zdradziła również, że pragnie sprawdzić się w zupełnie nowych rolach. Podobno marzy o tym, by w przyszłym roku zaśpiewać w musicalu. Może tym razem w realizowaniu zawodowych celów nie przeszkodzi jej zaborczy mąż? Jej ojciec, 60-letni rockman Steven Tyler, odetchnął z ulgą. Od dawna martwił się przedwczesną „emeryturą” córki.