To była najgorsza podróż jej życia. Nie mogła spać. Nie chciało jej się nawet jeść. Tylko nerwowo patrzyła na zegarek. Nie mogła się doczekać, kiedy samolot lecący z Lilongwe, stolicy Malawi, wyląduje wreszcie na lotnisku Luton pod Londynem. Madonna była wściekła i bardzo zawiedziona, że sąd odrzucił jej wniosek adopcyjny. Przez kilka miesięcy starała się o 4-letnią dziewczynkę Chifundo „Mercy” James. Piosenkarka pokochała ją, gdy tylko zobaczyła sierotę w przytułku. Była przekonana, że władze afrykańskiego państwa bez problemu pozwolą jej zabrać małą do Stanów Zjednoczonych. W końcu ponad dwa lata temu sprowadziła z Malawi małego chłopca Davida Bandę. Nie przypuszczała, że teraz kurator, który spędził z nią ostatnie tygodnie, wyda niepochlebną opinię na temat jej stylu życia i nie udzieli zgody na adopcję. A jednak... Oprócz Madonny w samolocie była jeszcze jedna osoba, która nie mogła pogodzić się z tą porażką. 12-letnia Lourdes, córka piosenkarki, większość podróży spędziła, patrząc smutno w okno. Potem notowała coś w swoim pamiętniku. Bardzo żałowała, że nie będzie mieć upragnionej, młodszej siostry z Afryki.

NIESPEŁNIONE MARZENIE

Lourdes od dłuższego czasu prosiła mamę o „siostrzyczkę”. Mówiła, że chciałaby ją uczyć tańczyć, ubierać i zabierać do sklepów z zabawkami. Wychowywana razem z dwoma braćmi, 8-letnim Rocco i prawie 4-letnim Davidem, marzyła o towarzystwie. Ale jak donieśli ludzie z najbliższego otoczenia gwiazdy, Lourdes błagała mamę o adopcję dziewczynki z zupełnie innego powodu. Podobno chciała, by Madonna skupiła swoją uwagę na przygarniętej sierocie, a jej dała wreszcie spokój. Od kilku miesięcy mówi się, że relacje między matką a córką nie układają się najlepiej. Nastoletnia Lourdes nie może znaleźć wspólnego języka z Madonną. Ciągle się z nią kłóci, a potem trzaska drzwiami i zamyka na kilka godzin w swoim pokoju. Czasami nie odzywa się do matki nawet przez kilka dni. Ma jej za złe, że próbuje przejąć kontrolę nad jej życiem. Madonna mówi dziewczynce, z kim ma rozmawiać, jakie ubrania nosić, a jakich nie.

Niektórzy twierdzą, że powodem rodzinnych awantur jest trudny wiek, w który wchodzi Lourdes. W październiku skończy 13 lat. Nic dziwnego, że zaczyna się buntować przeciwko dorosłym. Inni natomiast obwiniają o wszystko gwiazdę. Piosenkarka nie może znieść, że jej mała córeczka z brzydkiego kaczątka zamienia się powoli w pięknego motyla. Ma obsesję na jej punkcie. Robi wszystko, by Lourdes jak najdłużej pozostała niewinnym dzieckiem. Boi się, że to śliczna Lola niedługo będzie na sobie skupiać większą uwagę mediów niż ona sama.

ZDRADZONE SEKRETY

Pierwszą osobą z otoczenia Madonny, która zauważyła, że piosenkarka nie potrafi porozumieć się z córką, był jej młodszy brat Christopher Ciccone. W swojej bulwersującej książce „Moje życie z Madonną” dokładnie opisał łączące je relacje. Zdradził także, dlaczego gwiazda w połowie lat 90. zapragnęła nagle mieć dziecko. „Chciała mieć w domu ładną zabaweczkę, którą mogłaby stroić w modne ubranka. Zorganizowała więc casting na idealnego ojca. Przez chwilę myślała, że świetnym dawcą nasienia będzie koszykarz Denis Rodman lub ewentualnie aktor z serialu „Melrose Place” John Enos. Dopiero później wybrała umięśnionego Carlosa Leona. Spodobał się jej od razu. Uznała, że jego ciemna skóra i piękne ciało wystarczą, by został ojcem dziecka. Nie zapytała go nawet, czy ma maturę. Nic dziwnego. Nie było czasu na tak osobiste pytania. Przecież moja siostra spotkała Carlosa w Central Parku” – zażartował Christopher.

Madonna była wściekła, gdy dowiedziała się, że jej rodzony brat opowiada wszystkim takie rewelacje. W prawdziwy szał wpadła jednak, gdy usłyszała, że Christopher rozmawia z dziennikarzami o Lourdes. „Mała jest naprawdę świetna. Ale to tylko kwestia czasu, kiedy zacznie się buntować przeciwko mamusi. Ostro da wszystkim popalić. Boję się, że Madonna zniszczy jej życie. Ciągle kontroluje córkę” – zdradził. Brat piosenkarki nie jest jednak jedyną osobą, która zauważyła problemy w jej rodzinie. Asystenci i bliscy współpracownicy Madonny zaczęli już coś podejrzewać w lutym 2008 roku. Podczas gali UNICEF-u, w trakcie której zbierano pieniądze na pomoc dzieciom z Malawi, matka i córka nie były w dobrych humorach. Choć obie z wielką chęcią pozowały do zdjęć, po uroczystości nie chciały ze sobą rozmawiać. „Lourdes wpadła w szał tuż przed wyjściem na galę. Była wściekła, bo mama nie pozwoliła jej pójść do fryzjera. Obie długo na siebie krzyczały. Lourdes się rozpłakała. Ale nawet jej smutek i prośby nie poskutkowały. Madonna była nieugięta. Nie rozumiem dlaczego. Czy naprawdę nie wie, że każda dorastająca dziewczynka chce ładnie wyglądać? Jeśli nadal będzie zabraniać córce dbać o siebie, ludzie zaczną plotkować, że próbuje z nią rywalizować” – powiedziała dziennikarzom z magazynu „OK!” asystentka gwiazdy.
Od tamtej pory redaktorzy kolorowych pism zaczęli z uwagą przyglądać się metodom wychowawczym Madonny. Niektórzy z nich przeprowadzili nawet prywatne śledztwo.

NIE DOSTANIESZ MOJEJ ZGODY!

 

Wyszło na jaw, że Madonna od dłuższego czasu próbowała przejąć kontrolę nad życiem córki. W 2008 roku, podczas trasy koncertowej „Sticky & Sweet”, wydała ogólne rozporządzenia swoim stylistom. Sztab speców od wizerunku miał przede wszystkim czuwać nad image’em królowej popu. Nikomu natomiast nie wolno było zbliżać się do Lourdes, która wpadała na koncerty. Już pierwszego dnia pracy Madonna poinformowała, że jeśli ktokolwiek zaproponuje jej córce korekcję brwi, depilację bądź profesjonalny makijaż, wyleci na bruk. Styliści trzymali się więc z dala od dziewczynki. Problemy robiła tylko sama nastolatka. Całymi dniami kłóciła się z matką. Po kilku tygodniach wszyscy mieli już dosyć zarówno jej napadów agresji, jak i samej Madonny.

Jednak wizerunek Lourdes to niejedyna sfera życia, którą gwiazda próbowała kontrolować. Okazało się, że piosenkarka nie chciała także, by córka poszła w jej ślady. A w końcu kto jak kto, ale Madonna powinna zrozumieć marzenia swojego dziecka. Sama przecież zaczynała karierę w bardzo młodym wieku. Przyjaciele piosenkarki potwierdzili, że gwiazda nie zamierza dopuścić córki do świata show-biznesu. W prasie tłumaczyła, że chciała ją chronić. „Dbam o rozwój intelektualny Loli. Zabraniam jej oglądać telewizję. Nie chcę, by obżerała się chipsami i gapiła godzinami w ekran. Dwa razy w tygodniu zawożę ją za to na lekcję baletu. Ale na robienie kariery jest jeszcze za młoda” – powiedziała w jednym z wywiadów.

Fakty jednak mówią same za siebie. Madonna już kilka razy nie wyraziła zgody na udział Lourdes w filmie. Najpierw rolę zaproponowali jej producenci z Warnera. Chcieli, by dziewczynka zagrała w jednej z części „Harry’ego Pottera”. W 2007 roku zgłosili się do niej z kolei twórcy filmu „Sekretne życie pszczół”. Zaproponowali jej główną rolę Lily Melissy Owens. Jednak i tym razem opiekuńcza Madonna odrzuciła interesującą propozycję. Miejsce Loli zajęła potem wschodząca młoda gwiazda Dakota Fanning. Lourdes bardzo to przeżyła. Ale nie wiedziała jeszcze, jakie kolejne niespodzianki przyszykowała dla niej matka. Okazało się, że Madonna zabroniła jej również występu w dziecięcej wersji musicalu „Bugsy Malone”, opowiadającym o losach słynnego gangstera. „Miałaby za dużo na głowie”– tłumaczyła Madonna. Pewnie dlatego nie wyraziła też zgody na udział Lourdes w kampanii reklamowej dla szwedzkiego koncernu odzieżowego H&M. Szefowie marki zaproponowali nastolatce, by wystąpiła w sesji zdjęciowej promującej kolekcję dla dzieci i nastolatek. Niestety, i tym razem Madonna nie podeszła z entuzjazmem do oferty złożonej Loli. „Zapomnij o H&M i o filmach. Show-biznes nie jest dla ciebie. Jesteś jeszcze na to za młoda. Musisz się rozwijać” – wykrzyczała w czasie kolejnej awantury.

BUNTOWNICZKA Z WYBORU

Lourdes nie dała jednak za wygraną. Nie jest typem posłusznej dziewczynki, która z zamkniętymi oczami będzie postępować tak, jak mówi jej mama. 12-latka zaczęła się buntować. Gdy po rozwodzie Madonny z Guyem Ritchiem Lourdes razem z matką i braćmi Rocco i Davidem przenieśli się do Nowego Jorku, postawiła warunek. Poinformowała matkę, że zamierza na poważnie zająć się aktorstwem. „Masz mi sfinansować kursy obycia scenicznego. A jeśli nie, wrócę do Londynu do Guya i zamieszkam z nim. On myśli o mnie bardziej niż ty!” – wykrzyczała. I dopięła swego. Kilka dni po awanturze gwiazda popu zapisała córkę do świetnej Manhattan’s Professional Children School, którą skończyli m.in. Scarlett Johansson i Sarah Jessica Parker. Według brytyjskiego „Daily Mail” Lourdes podobno od początku roku uczęszcza na zajęcia i jest bardzo pilna. Wszystko wskazuje na to, że naprawdę marzy o karierze aktorskiej.

Madonna na razie powstrzymała swoje emocje i spokojnie obserwuje poczynania córki. Wie, że dziennikarze nie przepuszczą kolejnej okazji do krytyki jej metod wychowawczych. Skarży się znajomym, że śledzący ją reporterzy tylko czekają na to, aż pokłócą się w miejscu publicznym. Poza tym piosenkarka boi się, że jeśli nie zacznie pozwalać Lourdes na wszystko, córka ze złości zacznie opowiadać prasie o domowych sekretach gwiazdy. I kto wie, co tej temperamentnej dziewczynie (w końcu jej ojciec jest Kubańczykiem) przyniesie ślina na język? A może posunie się jeszcze dalej i zacznie za kilka lat podrywać 20-letnich chłopaków swojej matki? A tego, jak głosi jedna z plotek, Madonna boi się najbardziej.