MAGDALENA BOCZARSKA Jest we mnie łobuz

Udostępnij

Polska zachwyciła się jej nagimi zdjęciami z billboardów reklamujących film „Idealny facet dla mojej dziewczyny”. Sama aktorka od razu podkreśla, że to element kreacji i że nie rozbiera się z byle powodu. Nam opowiada o burzliwym dojrzewaniu, dyplomie z krav magi i krwiożerczych pijawkach, z którymi walczyła na Madagaskarze.

MAGDALENA BOCZARSKA Jest we mnie łobuz

GALA: Grasz w „Idealnym facecie...” delikatną blondynkę, która wciela się w twardą instruktorkę krav magi, byłą żołnierkę z Iraku i do tego biseksualistkę. Jak zareagowałaś na propozycję zagrania tej roli?

MAGDALENA BOCZARSKA: Z radością, zwłaszcza że Andrzej Saramonowicz napisał ją specjalnie dla mnie, tak jak wcześniej pisał na miarę dla Roberta Więckiewicza, Tomka Karolaka czy Izy Kuny. Wszyscy dobrze na tym wyszli. Mam nadzieję, że ze mną będzie podobnie. Najważniejsze jednak, że Luna to jedna z tych postaci, których granie pozwala zmierzyć się z sobą samym, a pozostając sobą, stać się jednocześnie kimś innym. Przeistaczanie – to najbardziej lubię w aktorstwie. Natomiast delikatność Luny, o której wspomniałaś, to tylko zewnętrzna powłoka. W jej wnętrzu siedzi łobuz. Tak jak we mnie.

GALA: W jaki sposób ten łobuz objawia się w tobie?

MAGDALENA BOCZARSKA: Niedawno na Madagaskarze płynęliśmy rzeką przez dwa dni. W pewnym momencie łódka zaklinowała się między korzeniami drzew. Za nic nie dało się jej ruszyć. Nasi przewodnicy uwijali się w mulistej, brązowej jak kawa wodzie, ale nie byli w stanie nic zrobić. Więc zlazłam do nich, choć zanurzanie nóg w mętną toń i uczucie zapadania się w gęstym mule pełnym jakiegoś cholerstwa nie należy do przyjemności. W końcu udało nam się łódkę przepchnąć. Kiedy z powrotem wciągnęłam się na pokład, do nóg miałam podoczepiane tłuste pijawki. Moja przyjaciółka o mało nie zemdlała z wrażenia. Ja też, prawdę mówiąc, ale powtarzałam sobie, że to przecież zdrowe.

GALA: Krav maga to izraelska sztuka walki. Znałaś ją wcześniej?

MAGDALENA BOCZARSKA: Nie. Do filmu uczyłam się jej pod okiem zawodowych trenerów. Przez trzy i pół miesiąca cztery razy w tygodniu po półtorej godziny. Przeczołgali mnie naprawdę nieźle. Na zakończenie dostałam dyplom z Izraela.

GALA: Nie boisz się już samotnych powrotów w nocy do domu?

MAGDALENA BOCZARSKA: A kto powiedział, że ja samotnie wracam do domu?! Poza tym treningi są dla mnie ważne nie tyle ze względu na umiejętność obronienia się w przypadku agresji, ale dlatego że lepiej się po nich czuję. Kiedy jestem w formie, wszystkiego mi się chce, nic mnie nie męczy i najzwyczajniej w świecie jest mi ze sobą dobrze.

GALA: To może teraz z taką kondycją weźmiesz udział w którymś z telewizyjnych show, np. „Gwiazdy tańczą na lodzie” albo „Taniec z gwiazdami”?

MAGDALENA BOCZARSKA: Gdybym chciała występować w takich programach, zostałabym tancerką, a nie aktorką.

GALA: A kiedy postanowiłaś nią zostać?

MAGDALENA BOCZARSKA: Wybór drogi życiowej najczęściej jest procesem. I tak było w moim przypadku. Choć z pewnością na moją decyzję wpłynęło to, że ojciec jest muzykiem. Artystyczna atmosfera mojego domu, w której dorastałam jako dziecko, powodowała, że zawsze byłam pierwsza do wchodzenia na krzesełko i występowania przed „publicznością”. Mam do tej pory mnóstwo kaset z takimi nagraniami. Naturalną koleją losu wybrałam liceum o profilu artystyczno- teatralnym. A potem krakowską akademię teatralną.

GALA: Dzieci muzyków często jeżdżą z nimi na koncerty. A ty co najlepiej zapamiętałaś z koncertów ojca w Piwnicy pod Jaszczurami?

MAGDALENA BOCZARSKA: To były lata osiemdziesiąte, z jednej strony smutne, a z drugiej rockandrollowe. Mój ojciec był duszą towarzystwa, w pewnym momencie na tyle jednak niesforną, że rodzice przestali się rozumieć. Rozwiedli się, a ja w wieku 16 lat zamieszkałam sama. Mam jednak z obojgiem dobry kontakt, z mamą bardzo się przyjaźnię.

GALA: Jak wyglądało twoje życie po wyprowadzeniu się z domu?

MAGDALENA BOCZARSKA: Niewiele się zmieniło, prawdę mówiąc. Chodziłam do szkoły, odrabiałam lekcje, spotykałam się z przyjaciółmi. Jak wszyscy. Tyle tylko że musiałam sobie sama prać. Myślę, że najbardziej zyskali na tym moi znajomi, bo byłam jedyną 16-latką z permanentnie wolną chatą. Tak więc w moim mieszkaniu organizowano nieustannie jakieś imprezy. Najśmieszniejsze, że w niektórych nawet nie uczestniczyłam, bo szłam spać do któregoś z rodziców. Pewnego dnia, to było naprawdę zabawne, przyszłam do domu, żeby się przebrać w nowe rzeczy, a tam się już bawił „kolejny garnitur” imprezowiczów, z których nie znałam nikogo. Nie mieli pojęcia, że to moje mieszkanie. Myśleli, że jestem kolejnym gościem. Piękne czasy!

GALA: Masz rodzeństwo?

MAGDALENA BOCZARSKA: Nie. Są chwile, kiedy tego żałuję.

GALA: Czujesz się samotna?

MAGDALENA BOCZARSKA: Lubię być sama i nigdy nie czuję się samotna. Samotność to stan umysłu, poczucie wyobcowania wbrew własnej woli. A ja jestem otoczona przez ludzi, których kocham i którzy mnie kochają. Tęsknota za rodzeństwem nie wynika z samotności, ale z pragnienia więzi, która z definicji nie może ulec rozwiązaniu. Chociaż właściwie mam siostrę. Starszą. To wprawdzie moja najbliższa przyjaciółka, ale wszyscy traktują nas jak rodzeństwo…

GALA: Ale kiedyś przyjaźniłaś się wyłącznie z mężczyznami…

 

MAGDALENA BOCZARSKA: Owszem, dawniej lepiej się czułam wśród mężczyzn, wydawali mi się sensowniejsi, logiczniejsi w komunikacji. Z wiekiem uczę się doceniać kobiety, a co za tym idzie – kobiecą przyjaźń. Być może musiałam do tego dojrzeć? Być może sama musiałam stać się świadomą kobietą? I przełamać charakterystyczną dla mnie nieufność? Długo się muszę oswajać, zanim sama przed sobą przyznam, że relacja z jakimś człowiekiem jest dla mnie ważna.

GALA: Na główną rolę w filmie czekałaś od 2001 roku, od ukończenia krakowskiej PWST. Nie denerwowałaś się, że tak długo?

MAGDALENA BOCZARSKA: Ależ nie czekałam z założonymi rękami! Grałam w teatrze, w serialach, również w kinie, choć nie były to główne role. Dużo i ciężko pracowałam i wierzę, że rola w najnowszym filmie Koneckiego i Saramonowicza to efekt tej pracy. Wierzę też, że właśnie teraz nadszedł mój czas. Przede wszystkim w kinie, bo teatr już dał mi wiele satysfakcji. Nie grałam może dużo, ale zawsze były to istotne role.

GALA: Nie miałaś okresów załamania, niewiary w siebie?

MAGDALENA BOCZARSKA: Gdybym nie miewała okresów załamania, byłabym androidem. Każdy ma momenty większej lub mniejszej wiary w siebie. Nie było jednak tak, bym nadmiernie cierpiała z tego powodu, że mało gram. Uprawiając ten zawód, trzeba wiedzieć, że sukces i porażka są wpisane w jego istotę. Myślę, że naprawdę byłabym załamana, gdybym uświadomiła sobie, że się nie nadaję do aktorstwa. Jak dotąd jednak ta gorzka refleksja się nie pojawiła.

GALA: Aktorki często mają niełatwe charaktery. Podobno twój też jest trudny.

MAGDALENA BOCZARSKA: Zawsze staram się tak postępować, by nikogo nie urazić, nie dotknąć. Staram się być dobra i taktowna. Ludzie często odbierają to jako słabość i próbują mi wchodzić na głowę. Momentami bywa to kłopotliwe. Tak więc mój charakter, jeśli bywa trudny, to najczęściej dla mnie.

GALA: Słyszałam, że pasjonujesz się historią ruchów gnostycznych i herezjami. Skąd takie zainteresowania? Jak je rozwijasz?

MAGDALENA BOCZARSKA: Historia jest moją pasją od zawsze, a chrześcijaństwo kulturowym sosem, w którym się kształtowałam. Całkiem naturalne jest, że chcę wiedzieć o tym jak najwięcej. Jak to robię? Klasycznie: dużo czytam, a jak już się naczytam, to podróżuję. Kilka razy byłam w Jerozolimie, zjeździłam Jordanię w poszukiwaniu świadectw wczesnego chrześcijaństwa, odbyłam pasjonującą wyprawę śladami katarów na południu Francji. Myślę, że niebawem wybiorę się do Etiopii, by zobaczyć, co pozostało z czasów świetności Kościoła koptyjskiego.

GALA: „Testosteron”, „Lejdis”, a teraz „Idealny facet dla mojej dziewczyny”. Czy to twórcze, kiedy kolejny film gra się w tym samym gronie?

MAGDALENA BOCZARSKA: A czy jest twórcze trwać w jakimś związku przez lata? Przecież to zależy od ludzi, którzy go tworzą. Podobnie jest w pracy przy filmie. Z triem Konecki, Madejski i Saramonowicz, a także z aktorami u nich grającymi pracuje się fantastycznie, bo w tych produkcjach jest twórcza atmosfera, dobra energia i – co najważniejsze – pasja. Poza tym te filmy są chętnie oglądane przez miliony Polaków. To ważne pracować przy czymś, co ma dla tak wielu innych ludzi sens.

GALA: A długo trzeba było cię namawiać do pozowania nago do plakatu?

MAGDALENA BOCZARSKA: Na plakacie „Idealnego faceta dla mojej dziewczyny” nie ma więcej nagości, niż się ogląda na plaży: twarz, ramiona, brzuch, nogi. Dlatego dziwi mnie, że budzi on aż tak wiele emocji. Nie mam problemów z pokazywaniem ciała, jeśli wymaga tego rola. Nie rozbieram się bez powodu, dlatego odmówiłam sesji i okładki w „Playboyu” i „CKM”. Plakat, który wisi teraz w całej Polsce, jest kreacją, elementem aktorstwa, a dziewczyna na nim to Luna – bohaterka „Idealnego faceta”, a nie Magda Boczarska. Magda Boczarska rozbiera się wyłącznie dla wybranych.

GALA: A co robiłaś na Madagaskarze?

MAGDALENA BOCZARSKA: Byłam tam ze znajomymi przez miesiąc. Cudowne miejsce: gorąco, słonecznie, a wokół wdzięczą się lemury. Uwielbiam to! Na podróże mogę wydawać wszystkie pieniądze. Zresztą na co je wydawać? Jestem zdrowa, mam czym jeździć i gdzie mieszkać. A mieszkanie wynajmuję, bo przeraża mnie wysokość rat kredytu, które trzeba potem spłacać przez 30 lat.

GALA: Poza tym zawsze możesz spotkać mężczyznę z mieszkaniem.

MAGDALENA BOCZARSKA: Od mężczyzn nie mogę się ostatnio opędzić. Nie sprawdzam, czy z mieszkaniem, czy bez. Może powinnam zacząć?

GALA: Jesteś w dobrej kondycji psychicznej?

MAGDALENA BOCZARSKA: Od lat nie byłam w lepszej. Chociaż mam też taką naturę, że wszystkim się przejmuję i łatwo mnie zranić. Ale czuję się dobrze z podejmowanymi decyzjami. Chyba po raz pierwszy mam świadomość tego, kim jestem i czego chcę.

GALA: Więc czego chcesz?

MAGDALENA BOCZARSKA: Być jak najdłużej kapitanem okrętu „Magda Boczarska”.

Komentarze

Marcelina Zawadzka

Vero Moda - Sweter

Kup teraz

129.9 zł

Spódnica sp25

Kup teraz

89 zł

Carinii - Szpilki

Kup teraz

179.9 zł

Mango - Płaszcz Manuela

Kup teraz

199.9 zł