Gala.pl: Jesteś jedną z najlepszych kostiumografek i stylistek w tym kraju. Jak to jest być Malwiną Wędzikowską na co dzień?

Malwina Wędzikowska: Jeżeli oczekujesz, że zacznę się skarżyć, że jestem zapracowana, zabiegana, zestresowana, wstaję bladym świtem, po północy chodzę spać, to się mylisz. Tak faktycznie jest, ale ja bardzo to lubię!

Do tej pory pracowałaś przy największych formatach telewizyjnych w Polsce: „Taniec z Gwiazdami”, „The Voice of Poland”, „Kocham Cię Polsko”. Tworzyłaś kostiumy do największych kampanii reklamowych. Jest dla Ciebie w naszym kraju jeszcze jakiś szczyt do zdobycia?

W Twoim środowisku mówi się, że „jesteś tak dobry, jak Twój ostatni wywiad”. Tak samo jest u mnie. Kostiumograf jest tak dobry, jak jego ostatnie kostiumy, więc każda nowa praca to ściganie się z samym sobą. Marzy mi się pracować przy polskiej produkcji science-fiction na miarę „Mad Max’a”, „Blade Runnera” czy „Gwiezdnych Wojen”. Mam nadzieję, że taka już niedługo powstanie w naszym kraju!

A propos szczytów, niedawno otrzymałaś nagrodę Stowarzyszenia Komunikacji Marketingowej SAR za kostiumy do głośnej reklamy „BAL” z serii spotów Allegro „Czego szukasz?”. Jak wyglądała praca nad tym projektem?

Mniej więcej tak jak wygląda sama reklama. Wymyślanie po nocach projektów, szukanie materiałów, zarywanie kolejnych nocy na szycie i nanoszenie poprawek. Było podobnie jak w samym spocie, tylko ja zrobiłam 27 kostiumów, a mama z filmu raptem 5.

Ta reklama, w której mama próbuje dogodzić swojej córce i uszyć jej wymarzony kostium karnawałowy, to prawdziwy wyciskacz łez! Tobie też zakręciła się łezka w oku, kiedy zobaczyłaś efekt końcowy?

Nie - stało się to dużo wcześniej, bo już na etapie czytania skryptu agencyjnego. Pamiętasz wcześniejszy spot z dziadkiem i kaczuszką, który uczył się języka angielskiego, żeby porozmawiać ze swoją wnuczką, która mieszka w Wielkiej Brytanii? Tę reklamę robiła ta sama agencja, więc wiedziałam, jakie wyzwania czekają mnie przy tej produkcji.

Wielkie produkcje, przy których pracowałaś, takie jak „Taniec z Gwiazdami” i „Voice of Poland”, to programy, które produkuje Twój były partner, Rinke Rooyens. Jak Wam się pracuje teraz, kiedy nie jesteście już parą?

Gdy spotyka się dwoje fascynatów swojej pracy, profesjonalistów, których łączy zaangażowanie, wizja i kreatywność, relacje osobiste przestają mieć znaczenie.

Mówiło się swego czasu, że dostałaś pracę przy tych produkcjach właśnie dlatego, że byłaś dziewczyną Rinke. To był zawodowy nepotyzm?

A wiesz może, komu zawdzięczam moją pracę przed naszym związkiem i wszystkie produkcje po naszym rozstaniu? (śmiech)

O Waszym rozstaniu pisały wszystkie show-biznesowe media. Nie męczyło Cię to, że nagle w centrum zainteresowania jest Twoje życie prywatne, a nie praca?

Miałam wrażenie, że ta historia opisuje osobę podobną do mnie z wyglądu, ale historia, którą się opisuje, jest stworzona z fantazji. Nigdy nie udzieliliśmy nawet jednego wspólnego wywiadu!

Może to był błąd...? Spytam, choć nie wiem, czy mi odpowiesz: jaki był powód Waszego rozstania?

Odpowiem. Mieliśmy inne plany na życie.

Brzmi dojrzale i logicznie. Zmieńmy na chwilę temat. Ostatnio zainteresowałaś się dietą doktor Dąbrowskiej. Wiem, że konsekwentnie wprowadziłaś ją w życie. Byłaś nawet na turnusie w ośrodku pani doktor. Skusiła Cię moda na tę dietę, czy tak jak Karolina Szostak chciałaś zrzucić kilka kilogramów?

Zdrową dietą i alternatywnymi metodami leczenia interesuję się od kilkunastu lat. Nie są mi obce wschodniochińskie głodówki i ayourwedyjske oczyszczanie organizmu olejami. Z drugiej jednak strony nie wierzę w dietę cud „zmieniającą rysy twarzy”, uzdrawiającą i odchudzającą w kilka tygodni. Zdrowa dieta to jest sposób na życie i ciągła uważność na to, co jesz, ile śpisz, czy jesteś aktywny fizycznie i jakimi ludźmi się otaczasz.

Jesteś też zapaloną joginką Znajdujesz czas na to, żeby zafundować sobie pełną sesję jogi? Przecież to wymaga spokoju, zwolnienia tempa, wyciszenia, a o to nie jest u Ciebie chyba łatwo?

To prawda. Ale to wynika z tego, że z natury jestem dynamiczna. Nie mogę i nie chcę tego zmienić. Traktuję to jako dar, a medytacja i joga pozwalają mi się wyciszyć, odetchnąć, znaleźć dystans do bieżących spraw.

Malwina, jak byś określiła swój styl? Ja bym go nazwał „neo-eklektycznym”. Dużo w nim barw, nowatorskich fasonów, eksperymentów modowych. Często nosisz też ubrania od młodych polskich projektantów. Skąd te wybory?

Może dlatego, że trudno mi zdecydować, co lubię bardziej: japoński minimalizm, afrykański maksymalizm, wspieranie młodych projektantów, czy umierające rzemiosło. W każdym moim wyborze jest trochę mojej filozofii życiowej - fajnie jest robić coś dla siebie, jednocześnie robiąc coś dla innych.

Jak się okazuje, praca kostiumografa to dla Ciebie za mało i teraz sama chcesz także spróbować swoich sił na rynku mody. Pracujesz nad wprowadzeniem własnej marki odzieżowej...

Owszem, ale póki co skupiam się głównie na pracy nad nowym projektem telewizyjnym dla Stacji TTV „Druga Twarz”, którego jestem współprowadzącą, a także osobą odpowiedzialną za metamorfozy uczestników. Program rusza już za chwilę!

A co z Twoim tegorocznym urlopem? Masz jakieś konkretne plany wypoczynkowe, czy praca zajmuje Twój wakacyjny czas? Pytam m.in. dlatego, ponieważ widziałem zdjęcie na Instagramie, z oznaczeniem Nataszy Urbańskiej, Janusza Józefowicza i musicalu „Romeo i Julia”.  Szykujecie dla fanów kultowego musicalu coś nowego?

Owszem, choć nie powiem Ci na razie o tym projekcie za wiele. Ale wyobraź sobie Romeo i Julię, którzy zwieszeni w napędzanym ciekłym azotem pojeździe zawieszeni są nad miastem w stylu metropolii rodem z „Blade Runnera”, wygłaszają kwestię ze sztuki Sheakespeare’a przełożonej na współczesny język, a to wszystko w sążnistych strugach deszczu. Widzisz to?

Ja owszem! Tylko czy polski widz jest na to gotowy…? Zostańmy przy dużych produkcjach. Za chwilę ruszają nagrania do kolejnej edycji „The Voice of Poland”. Na planie zdjęciowym spotkasz m.in. Michała Szpaka. Jak oceniasz jego styl?

Szanuję ludzi, którzy mają siłę drzemiącą w talencie, która to siła dźwiga ich styl. Nie wiem, ilu Michał ma dzisiaj naśladowców, ale na pewno dodał odwagi niejednemu, który miał tę inność w sobie, ale bał się ją wyrazić.

Twoim zdaniem komu w Polsce przydałoby się kilka sesji z osobistym stylistą?

Każdemu potrzebny jest stylista, tylko nie każdy o tym wie. Dobry stylista wydobędzie Twoją osobowość, pomoże Ci nawet zrezygnować z trendów na rzecz odnalezienia własnego stylu.

A to przecież, jak mawiała Coco Chanel, w modzie jest najważniejsze ;-) Dzięki za rozmowę i dużo powodzenia!

Rozmawiał: Oscar Dąbkowski