MARC JACOBS Pan i władca wybiegów

Udostępnij

Zdaniem krytyków najbardziej wpływowy projektant XXI wieku. Kochają go hollywoodzkie gwiazdy. A on kocha... swojego młodego partnera. Doniesienia o ich ślubie są równie głośno komentowane jak ostatnia kolekcja Marca.

MARC JACOBS Pan i władca wybiegów

Nie mam zamiaru komentować tych rewelacji. Życie prywatne Marca to tylko i wyłącznie jego sprawa” – powiedział dziennikarzom Robert Duffy, przyjaciel i wspólnik Jacobsa od ponad 20 lat. Powściągliwa w udzielaniu wszelkich informacji na „ten” temat była również jego rzeczniczka prasowa Kate Waters. „Plotki, plotki i jeszcze raz plotki. Czy wyglądam na osobę, która ma czas na komentowanie wszelkich doniesień prasowych?” – odparła. Milczeli także zaufani współpracownicy projektanta i jego znajomi. Nie dali się przechytrzyć wścibskim paparazzim, którzy robili wszystko, by poznać pikantne szczegóły dotyczące prywatnego życia Jacobsa. Ostatnio próbowali się dowiedzieć, czy to prawda, że przystojny Marc nie jest już kawalerem do wzięcia i najlepszą partią w mieście...

KOKAINA? NIGDY!

A wszystko zaczęło się od informacji w „New York Magazine”. Amerykański tygodnik jako pierwszy zamieścił informację o ślubie projektanta, który wyjechał do Francji ze swoim partnerem Lorenzo Martonem. Doniósł, że w otoczeniu znajomych i rodziny zakochani powiedzieli sobie „tak”. Ale wiele wskazuje na to, że jeśli uroczystość faktycznie się odbyła, nie mogła mieć mocy prawnej. W końcu zawieranie małżeństw między parami homoseksualnymi na razie nie jest we Francji dozwolone. Jak było naprawdę i w jaki sposób informacja o ślubie przedostała się do prasy, tego nie wie nikt. Projektant jest bowiem bardzo skryty i nie lubi mówić o sobie. Nie lubi także opowiadać o swoich pracach. Zapytany o to, czym się inspirował, przygotowując najnowszą kolekcję na jesień/zimę 2008/09, powiedział: „Niczym”. I zniknął w tłumie modelek. „To cały on. Outsider zagubiony w wielkim świecie” – twierdzi jego przyjaciółka i muza Sofia Coppola. I ma rację. Choć Jacobs otacza się ludźmi z pierwszych stron gazet, sam nie czuje się najlepiej w błysku fleszy. Gdy nie projektuje i ma wolną chwilę, lubi spędzać czas w swoim paryskim mieszkaniu bądź w kameralnym Mercer Hotel, gdzie zatrzymuje się podczas podróży do Nowego Jorku. Uwielbia słuchać piosenek zespołu Sonic Youth, a także chodzić na spacery z psem. Na każdym kroku podkreśla, że ceni sobie proste życie. Złośliwi zastanawiają się więc, jak to możliwe, że ktoś tak nieśmiały i skryty w sobie osiągnął oszałamiający sukces? „To zasługa dobrego psychonalityka” – śmieje się Jacobs. Projektant przez wiele lat chodził na terapię, a dwa razy leczył się z uzależnienia od narkotyków w klinice w Arizonie. Trudne chwile ma już jednak za sobą. Dzięki codziennym ćwiczeniom na siłowni i diecie organicznej, składającej się z owocowych koktajli, schudł ponad 20 kilogramów. Z ubranego w workowate ciuchy pulchnego okularnika zamienił się w superprzystojnego faceta. Przestał pić i wciągać kokainę studolarowymi banknotami, bo jak sam przyznał, będąc na haju, nie potrafi ł utrzymać w dłoni ołówka, nie mówiąc już o szkicowaniu wzorów ubrań.

KOCHA GO NAWET WINTOUR

Krytycy mody nie mają wątpliwości, że Jacobs jest najbardziej wpływowym projektantem XXI wieku. W ciągu roku jest odpowiedzialny za stworzenie ośmiu pełnych kolekcji. Wymyśla stroje dla Louis Vuitton i ma także dwie swoje linie odzieżowe: Marc Jacobs, która powstała w 1986 roku, i tańszą – Marc by Marc Jacobs. „Chciałem, by w ciuchach dobrej jakości chodziły nie tylko właścicielki czarnych kart kredytowych, ale także zwyczajne, młode dziewczyny” – powiedział po zaprezentowaniu pierwszych modeli ubrań w 2001 roku. Największą popularność przyniosła mu jednak współpraca z Vuittonem. Prezes koncernu LVMH Bernard Arnault, do którego należy francuska marka, zatrudnił Jacobsa w 1997 roku. Chciał, by projektant odświeżył nieco starodawny wizerunek firmy. Jak się później okazało, wybór Marca na stanowisko głównego projektanta okazał się strzałem w dziesiątkę. Dzisiaj zdobycie jego supermodnych torebek ze słynnymi inicjałami LV i czerwonymi wisienkami, które zaprojektował wraz z japońskim artystą Takashim Murakamim, graniczy niemal z cudem. Na listę oczekujących wpisują się nawet gwiazdy Hollywood! Gwiazdy też niemal obowiązkowo stawiają się na jego pokazach. Podczas tygodni mody w pierwszym rzędzie zasiadają zawsze największe sławy: Victoria Beckham, Demi Moore, Christina Ricci, a także naczelne magazynów modowych. Zawsze notują, co miały na sobie modelki. Dobrze wiedzą, że właśnie te ubrania będą się cieszyły największą popularnością w nadchodzącym sezonie.

W tym roku Jacobs postawił na pastelowe kolory. Jak zwykle dużą wagę przywiązuje do dodatków. W jego kolekcji pojawiły się fantazyjne kapelusze-pióropusze, a u Vuittona buty na koturnach, jakie kiedyś nosiła Grace Jones. Jedyną osobą ze świata show-biznesu, która nie zalicza się do grona wielbicieli talentu Marca, jest inny amerykański projektant Oscar de la Renta. „On nie tworzy, lecz kopiuje stare wzory” – oskarża Jacobsa. Ale kto by się przejmował jego opinią, skoro to w ubraniach Marca najlepiej czuje się sama Anna Wintour. A ona, jak wiadomo, zna się na rzeczy.

Komentarze

Marcelina Zawadzka

Vero Moda - Sweter

Kup teraz

129.9 zł

Spódnica sp25

Kup teraz

89 zł

Carinii - Szpilki

Kup teraz

179.9 zł

Mango - Płaszcz Manuela

Kup teraz

199.9 zł