MARCIN DOROCIŃSKI Znany m.in. z roli policjanta Despero w „Pitbullu” (2005). W najnowszym filmie – „Ogród Luizy” (2007) – zagrał gangstera Fabio. Nagroda na Festiwalu w Gdyni!

GALA: Czego nie potrafisz?

MARCIN DOROCIŃSKI: Nie potrafię być asertywny.

GALA: Bo jesteś nieśmiały?

MARCIN DOROCIŃSKI: Tak.

GALA: Walczysz z tym, czy się pogodziłeś?

MARCIN DOROCIŃSKI: Mam szacunek do każdego człowieka, którego spotykam. Wydaje mi się, że jest mądrzejszy ode mnie, więc trudno na dzień dobry powiedzieć „nie”. Ze swoimi racjami się nie wychylam.

GALA: Bo tak cię wychowano? To dziewczynkom mówiło się: dziewczynki się nie złoszczą i nie tupią nogą.

MARCIN DOROCIŃSKI: No to jestem dziewczynką.

GALA: Kiedy się buntujesz?

MARCIN DOROCIŃSKI: Kiedy są rzeczy istotne, ważne, wartościowe, potrafię głośno powiedzieć, co myślę.

GALA: Potrafisz gotować? W „Rozmowach nocą” grasz kucharza.

MARCIN DOROCIŃSKI: Życie mnie do tego nie zmuszało, więc nie potrafię. Poza plackami ziemniaczanymi.

GALA: Bartek, którego grasz, jest romantykiem, a ty?

MARCIN DOROCIŃSKI: Też. „Czucie i wiara silniej mówi do mnie niż mędrca szkiełko i oko”. Często odbieram coś instynktownie, intuicyjnie.

GALA: Co to znaczy kochać?

MARCIN DOROCIŃSKI: Czuć, że nic nie jest ważniejsze, że dla tej osoby można zrobić wszystko. Tak jest też z dzieckiem, zmieniają się priorytety.

GALA: Co Staś zmienił w twoim życiu?

MARCIN DOROCIŃSKI: Chciałem powiedzieć, że rzadziej wychodzę z domu, ale przecież częściej wychodzę do pracy. Nic poza nim się nie liczy. Inni się denerwują, że nie pogodzą terminów, a ja mówię: „Jezu, mamy dzieci, więc martwmy się o dzieci”.

GALA: Patrzysz na niego i widzisz siebie?

MARCIN DOROCIŃSKI: Najbardziej to widzę mojego ojca, zwłaszcza kiedy się uśmiecha.

GALA: Czego się wstydzisz?

MARCIN DOROCIŃSKI: Wejść do sklepu i coś sobie kupić, bo rzadko to robię. Tłum mnie zawstydza. Jak wszystko, czego jest za dużo, np. nadmierny zachwyt.

GALA: A sceny rozbierane?

MARCIN DOROCIŃSKI: Żartuję z tego, staram się rozładować atmosferę. Tak samo robię w życiu: każdą trudną sytuację staram się rozładować żartem.

GALA: Pierwsza walka na pięści?

MARCIN DOROCIŃSKI: Podstawówka. Najpierw ja pobiłem kolegę, a potem od niego dostałem straszny łomot w kiblu. I już wtedy stwierdziłem, że to nie ma sensu, bo zła energia wróci. Wierzę w to do dziś.

GALA: Pierwsza lekcja pokory?

MARCIN DOROCIŃSKI: Tata wychowywał nas w pokorze.

GALA: Czego byś nie zrobił dla roli?

MARCIN DOROCIŃSKI: Loda. Miałem już takie propozycje (śmiech).

GALA: Kiedy ostatnio płakałeś?

MARCIN DOROCIŃSKI: Oglądaliśmy w domu film Clinta Eastwooda „Za wszelką cenę”. Niby wiem, że to gra, ale zadałem sobie pytanie jak bohater: „Co by było, gdybym to ja nagle wszystko stracił?”. To był szloch.

GALA: Czemu nie możesz się oprzeć?

MARCIN DOROCIŃSKI: Zmienianiu samochodów. Dłużej niż rok samochód w moich rękach nie zagrzeje. Rajcuję się nowymi.

GALA: Czego sobie odmawiasz?

MARCIN DOROCIŃSKI: Zostałem wychowany, żeby odmawiać sobie przyjemności, bo nie było pieniędzy. Zostało. Teraz Monika uczy mnie radości z drobiazgów.

GALA: Czego się ostatnio o sobie dowiedziałeś?

MARCIN DOROCIŃSKI: Że czas rzucić fajki i wrócić do sportu. Siwych włosów mi przybyło. Starzeję się.