MARCIN PROKOP Jestem królem obciachu!

Udostępnij

Najdłuższy prezenter w Polsce (204 cm). Miał być bankowcem, ale został dziennikarzem. Fan motoryzacji, gier komputerowych, córki Zosi i… parówek. Kręci go, kiedy się kręci.

MARCIN PROKOP Jestem królem obciachu!

MARCIN PROKOP  Był redaktorem naczelnym „Machiny” i „Filmu”. Pracował w banku, MTV i TVP 2. Prowadzi „Dzień Dobry TVN” i „Clever: widzisz i wiesz” w TVN oraz „Motoszoł” w TVN Turbo.

GALA: Czego wciąż nie wiesz?

MARCIN PROKOP: Czy Bóg istnieje, kim będę za piętnaście lat, czy dożyję pięćdziesiątki, ile mam na koncie i jaki samochód chcę sobie kupić.

GALA: Ciągle grasz na giełdzie?

MARCIN PROKOP: Przystopowałem, bo dostałem po dupie. Spadki… Okazało się, że nie jestem rekinem finansjery, za jakiego się uważałem, a – co najwyżej – gupikiem. Ale jestem twardy i wrócę, kiedy będzie spokojniej.

GALA: Masz naturę hazardzisty?

MARCIN PROKOP: Czasem hazardzisty, czasem – księgowego. Więcej odwagi mam w finansach niż w miłości.

GALA: W miłości jesteś księgowym?!

MARCIN PROKOP: Moje porywy serca są równoważone chłodną kalkulacją: czy to na pewno ta kobieta, czy mi się to opłaca, czy nie zostanę zraniony.

GALA: Co ci nie wychodzi?

MARCIN PROKOP: Koszula ze spodni. Kot na spacer, bo jest lękliwy. Pieniądze z konta, bo jestem oszczędny, wręcz bywam skąpy.

GALA: Czego się boisz?

MARCIN PROKOP: Przedwczesnej śmierci bez pozostawionego testamentu, w którym przepiszę wszystko na dziecko i narzeczoną, żeby nie musiały pracować w kopalni albo w mięsnym na kasie.

GALA: W co wierzysz?

MARCIN PROKOP: Po przeczytaniu książki „Bóg urojony” w coraz mniej. Staram się wierzyć w siebie, że niezależnie od okoliczności będę w stanie utrzymać się na powierzchni.

GALA: W co nie wierzysz?

MARCIN PROKOP: W to, że ludzie są dobrzy.

GALA: Kiedy stałeś się mężczyzną?

MARCIN PROKOP: Kiedy urodziła się moja córka. Odpowiedzialność, kiedy zostaje się rodzicem, to furtka do dorosłości. Wcześniej mi się wydawało, że to będzie pierwszy pocałunek, zaciągnięcie dziewczyny do łóżka, prawo jazdy.

GALA: Wolniej jeździsz autem?

MARCIN PROKOP: Wszystko robię wolniej, od kiedy jest Zosia. Ona uczy mnie smakować życie.

GALA: Obejrzałeś film, który nakręciłeś podczas jej porodu?

MARCIN PROKOP: Obejrzałem i nawet zmontowałem, podkładając muzykę zespołu The Strokes. Chciałbym nagrać płytę z osiemnastoma dobrymi piosenkami, do każdej zmontować film z kolejnych lat życia Zosi i podarować jej na osiemnastkę.

GALA: Noc, której nigdy nie zapomnisz?

MARCIN PROKOP: Noc po dniu, kiedy giełdy straciły kilkanaście procent. Obudziłem się z potężnym bólem brzucha. Noc urodzin mojego dziecka. Noc, kiedy na balkonie syczało na mnie wielkie, brunatne zwierzę. To była leśna kuna, chciała zjeść pisklęta gołębi. Wyszedłem do niej na golasa, za to z wiatrówką w ręku.

GALA: Największy obciach w twoim wydaniu?

MARCIN PROKOP: Jestem królem obciachu! Szary dres ze ściągaczami i bandana wiązana na kolanie w szkole średniej. Podejrzane chałtury w miejscach powszechnie uznawanych za obciachowe. Pomyliłem Andrzeja Smolika z Bogdanem Smoleniem. Najważniejsze, żeby uczyć się na własnych obciachach i się odobciachawiać.

GALA: Co cię kręci, poza parówkami oczywiście?

MARCIN PROKOP: Szybkie samochody, pieniądze, kobiety. Wynika z tego, że jestem jakimś kosmatym wieśniakiem z Teksasu, pachnącym potem i bydlęcym łojem. Chyba mi z tym dobrze! (śmiech)

GALA: Co by było, gdybyś przestał myśleć?

MARCIN PROKOP: Siedziałbym z otwartymi ustami, toczył ślinę, trzymał palec w nosie i patrzył w telewizor. Prawdopodobnie tak bym skończył (śmiech).

Komentarze

Marcelina Zawadzka

Vero Moda - Sweter

Kup teraz

129.9 zł

Spódnica sp25

Kup teraz

89 zł

Carinii - Szpilki

Kup teraz

179.9 zł

Mango - Płaszcz Manuela

Kup teraz

199.9 zł