MARIA NUROWSKA Miłość pani N.

Udostępnij

"Był czas, kiedy nie mogłam zasnąć, nie przeczytawszy chociaż kawałka opowiadania Agathy Christie, ale potem mi to przeszło. Może dlatego, że nie ma już dobrych kryminałów. Wszystko jest teraz w jakimś gorszym gatunku, jak z supermarketu."

MARIA NUROWSKA Miłość pani N.

GALA: „Sprawa Niny S.” to pierwsza kryminalna powieść w pani pisarskiej karierze.

MARIA NUROWSKA: To quasi-kryminał, a w rzeczywistości dramat psychologiczny, w którym bohaterkami są trzy niezwykłe kobiety – matka i jej córki bliźniaczki. Każda z nich szuka dla siebie drogi wyjścia ze skomplikowanych życiowych sytuacji. A że już na początku pojawia się trup... No cóż, tak też się zdarza.

GALA: W warszawskim mieszkaniu zostaje zastrzelony radca prawny Jerzy Baran. Śledztwo prowadzi komisarz Zawadka, a do zbrodni przyznaje się pisarka Nina S. Prawnik i pisarka, a więc powieść z kluczem?

MARIA NUROWSKA: Nie będę się wypierała, że nie. Ale wzorem Jarosława Iwaszkiewicza zastrzegam się na początku książki, że „żadna osobistość ukazana tutaj, żaden fakt nie odpowiada rzeczywistości”. I tak chyba trochę jest. Czytelnik nie będzie wiedział, co w tej powieści jest fikcją, a co prawdą. Może się domyśli.

GALA: Uśmiercenie na papierze byłego ukochanego przynosi ulgę?

MARIA NUROWSKA: Wolałabym nie doświadczać więcej takich dramatów i ich nie opisywać. Uważałam, że to jedyne wyjście z matni, oczywiście na papierze. W prawdziwym życiu nikomu nie życzyłabym śmierci, nawet największemu wrogowi. Ja raczej uśmierciłam problem, który nie pozwalał mi normalnie żyć, oddychać. A że tym problemem był mężczyzna...

Komentarze

Marcelina Zawadzka

Vero Moda - Sweter

Kup teraz

129.9 zł

Spódnica sp25

Kup teraz

89 zł

Carinii - Szpilki

Kup teraz

179.9 zł

Mango - Płaszcz Manuela

Kup teraz

199.9 zł