GALA: Podobno wracasz na radiową antenę po półtorarocznej przerwie?

MARIA SZABŁOWSKA: Chciałabym! Jestem już po rozmowie z szefami Programu Pierwszego i mam nadzieję, że wrócę do radia publicznego. Miałam oferty ze stacji komercyjnych, ale tam dziennikarze muzyczni niemal nie używają słowa. W moim wieku bycie dyskdżokejem to obciach.

GALA: Przypomnijmy, odeszłaś z Polskiego Radia przez wiceprezesa Jerzego Targalskiego, który nazywał niektórych podwładnych „złogami gierkowskimi”.

MARIA SZABŁOWSKA: Wiceprezes tłumaczył mi, że muszę odejść, bo nie może być tak, że on wychodzi na korytarz, a dookoła same stare kobiety. Na co ja: „Panie prezesie, pan również nie ma 20 lat”. On z dumą: „Mam 54 lata”. Od grudnia 2006 roku sporo czasu minęło, a ja pamiętam każde słowo tej rozmowy. Wytoczyłam sprawę radiu, a pan Targalski wytoczył sprawę mnie i wszystkim, którzy napisali o nim cokolwiek niekorzystnego. W odpowiedzi na mój pozew napisał, że się do niczego nie nadaję.

GALA: Teraz wreszcie wygrałaś z nim proces o bezprawne wyrzucenie z pracy.

MARIA SZABŁOWSKA: Wygrałam, ale pan Targalski, który przegrał sprawę o naruszenie dóbr osobistych, już zapowiedział, że jako ofiara prześladowań politycznych będzie się odwoływał do samego Strasburga.