Ronson zaskoczył jubilatkę własnoręcznie wykonaną piosenką „Happy Birthday". Później dołączył na scenie do muzyków z zespołu Jamiroquai i DJ'ów z Hed Kandi.

„To przeszło ludzkie  wyobrażenie. Nawet królewskie przyjęcia nie mogły się równać z tym wydarzeniem. Mnóstwo drinków, świetne jedzenie i rewelacyjny Mark Ronson. Kiedy dziewczyny zobaczyły go na scenie mało nie oszalały. Powinien się cieszyć, że wyszedł z tego żywy" - opowiadał jeden z młodych gości.

Ronson kwotą dwóch milionów dolarów za przyjęcie dopiero dobija się do pierwszej ligi „kotletowych" gwiazd. W zeszłym miesiącu tyle samo dostała Amy Winehouse za półgodzinny występ na przyjęciu organizowanym przez kochankę Romana Abramowicza, Daszę Żukową. W 2006 roku prawie 3,5 miliona dolarów kosztował rosyjskiego miliardera prywatny show Georga'a Michaela. Rekordzistami pozostają do tej pory muzycy z zespołu The Rolling Stones. Za koncert na 60 urodzinach Davida Bondermana zainkasowali... dziewięć milionów dolarów.