Trzy razy K, czyli kurkuma, kardamon, kolendra. Tak w skrócie można opisać kuchnię Maroka. Faktycznie jednak jest to tylko część prawdy, bowiem ten kraj oszałamia niezliczoną ilością przypraw.

Ekipa „Smaków podróży”, która niejedno na świecie widziała, była zdumiona przyprawowym bogactwem. Sambor Czarnota, który nigdy nie był pasjonatem smażenia i gotowania, nagle odkrył w sobie wielką ciekawość kuchennej sztuki. Z Karolem Okrasą ponad dwie godziny buszował po sklepie z przyprawami, bo chciał każdej dotknąć, każdą spróbować, powąchać. Ileż było żartów i zabawy, kiedy innym razem aktor i kucharz wspólnie zasiedli jako sprzedawcy przy straganie z przyprawami! A nie było wcale łatwo rozeznać się, co znajduje się w każdej misie, w każdym worku, w każdym pęku, by sprostać życzeniom kupujących.

Dla Sambora pobyt w Maroku to była też niezwykła lekcja egzotycznego gotowania. Z uwagą słuchał i naśladował mistrza – Karola Okrasę. Odkrył w sobie talent, o jaki się w ogóle nie podejrzewał – niezwykłą umiejętność siekania. Pod koniec pobytu w Afryce dał popis swoich możliwości – własnoręcznie i zupełnie samodzielnie przygotował sałatkę marokańską. Przydała się jego niecodzienna umiejętność siekania połączona z zaskakującym poczuciem smaku. W rezultacie powstało kucharskie dzieło sztuki. Członkowie ekipy „Smaków” do dziś wspominają tę sałatkę.