Jednak mając na uwadze stan psychiczny rodziny i fakt, że nie chcę tam zimować, postanowiłem przygotować się do tego, co może mnie spotkać w tundrze. Potrzebowałem błota, głębokiej wody i komarów. Wszystko to znalazłem pod Warszawą. Zadekowałem się tam na weekend z przyjaciółmi i trenowałem” – mówił „Gali” Mateusz.