GALA: znasz zakończenie „Zagubionych”. Możesz coś zdradzić fanom serialu?

MATTHEW FOX: Przyjaźnię się z twórcą serii Damonem Lindelofem. To od niego wiem, jak cała historia się skończy. I powiem tylko tyle, że wielbiciele „Zagubionych” na pewno nie będą rozczarowani. W ostatnim odcinku szóstego sezonu wyjaśnią się wszystkie zagadki. To będzie naprawdę piękna, mocna, ale i bardzo smutna puenta.

GALA: Nie będzie ci żal, że się rozstaniesz z postacią doktora Jacka Shepharda?

MATTHEW FOX: Może trochę. W końcu „znamy” się od 2004 roku. Aktorsko jestem już jednak gotowy na nowe wyzwania. Nie chcę być do końca kariery kojarzony tylko z tą rolą.

GALA: Istnieje takie niebezpieczeństwo?

MATTHEW FOX: Wierzę, że ten rozdział będzie już zamknięty. Poza tym rola Jacka była bardzo złożona. Targały nim różne, niejednoznaczne emocje. Dużo ode mnie wymagał. Producenci, kompletując obsadę do filmów, powinni zwrócić na to uwagę.

GALA: Czyli teraz stawiasz na kino.

MATTHEW FOX: Obiecałem sobie, że po „Zagubionych” kończę z telewizją i serialami. To był mój trzeci długoterminowy kontrakt po „Ich pięciorgu” i „Napiętnowanym”. Mam już dość. Ludzie nie zdają sobie sprawy, jaka to harówka. Zdjęcia trwają przez cały rok, czasami nie ma nawet przerw między sezonami. Trzeba się też przeprowadzać. Filmy to zupełnie inna bajka. Trzy miesiące pracy, a potem czas wolny, który mógłbym spędzić z żoną i synami. Nie chcę ich już zaniedbywać.