Kiedy pojawił się w kościele, wierni zaczęli dyskretnie zerkać w jego kierunku. Zazwyczaj obecność Mela Gibsona w świątyni, którą wybudował na terenie swojego rancza, nie była dla nikogo zaskoczeniem. Lecz teraz, trzy dni po doniesieniach o rozwodzie z żoną Robyn, aktor praktycznie nie pokazywał się publicznie. Po mszy bliżsi znajomi podpytywali go, czy to prawda. „No cóż, rzeczywiście Robyn złożyła pozew” – mówił. I jak donoszą świadkowie, wcale nie wyglądał na zmartwionego z tego powodu. Humoru Melowi nie popsuły nawet spekulacje na temat ewentualnego podziału majątku. Zaraz po mszy uśmiechnięty pojechał na lotnisko. Ale ludzie plotkowali. W końcu chodzi o niebagatelną kwotę. Kiedy w 1980 roku brali ślub, Mel dopiero zaczynał wielką karierę. Zakochani nie zdecydowali się podpisać intercyzy. Teraz jego majątek szacowany jest na około 960 milionów dolarów, a połowa tej sumy może trafić na konto Robyn.

NIEWIERNY MEL

W okazałej rezydencji w Kostaryce ktoś już na niego czekał. Kilka godzin wcześniej w ogrodzie wylądował helikopter z piękną blondynką na pokładzie. Dziewczyna, jak wynika z relacji służby, którą aktor zatrudnił specjalnie dla niej, czuła się tam jak u siebie w domu. Zresztą to nie była jej pierwsza wizyta w tym kraju. W zeszłym miesiącu świat obiegły zdjęcia, na których Mel spaceruje z nią po plaży. Dziennikarze długo zastanawiali się, kim jest tajemnicza piękność. W końcu kobieta ujawniła się sama. Okazało się, że to 24-letnia rosyjska piosenkarka Oksana Pochepa. „Jesteśmy w sobie zakochani. To poważne uczucie. Mam nadzieję, że nasz związek będzie się umacniał i trwał jak najdłużej. Różnimy się od siebie, ale Mel jest dorosłym facetem i wie, czego chce. Zupełnie tak jak ja” – mówiła w wywiadzie dla stacji Fox News. Dokładnie dzień po tej deklaracji Robyn Gibson zdecydowała się złożyć papiery rozwodowe. Chciała to zrobić już we wrześniu 2008 roku. Zaraz po plotkach o romansie Mela z inną Rosjanką, Oksaną Kolesznikową. Załamała się, kiedy zobaczyła, jak jej małżonek nadskakuje dużo młodszej pianistce. „Zachowywał się jak zakochany szczeniak. Robił maślane oczy, próbował obejmować ją, jak tylko pojawiała się w jego zasięgu. Robyn poczuła się upokorzona i nie ma się jej co dziwić” – komentowali jej znajomi. Mel próbował bagatelizować sprawę. Tłumaczył żonie, że Oksana to tylko znajoma z „pracy”. Poznał ją w Meksyku, kiedy szukał plenerów do swojego najnowszego filmu. Zjedli razem kolację i jak zapewniał aktor, rozeszli się w swoje strony. Później potwierdziła to także Oksana. „To był miły wieczór. Rozmawialiśmy o muzyce i filmach. Do niczego więcej nie doszło” – mówiła. Tłumacząc się, dodała, że jest w czwartym miesiącu ciąży i razem z mężem, którego bardzo kocha, nie mogą doczekać się dziecka. Chyba tylko dlatego Robyn uwierzyła Melowi.

KONESER SŁODKICH CYCUSZKÓW

Jej cierpliwość została jednak wystawiona na próbę. Plotka, jak to zwykle bywa w takich sytuacjach, wymknęła się spod kontroli. Media wciąż donosiły o zdradach Mela, tym razem już nie z jedną, lecz co najmniej z... sześcioma kobietami. Wszystkie „niemoralne” kontakty miały ponoć miejsce w ciągu ostatnich kilku miesięcy. Wymieniano Oksany: Kolesznikową i Pochepę, dwie tajemnicze brunetki i jedną blondynkę, z którą Mel obściskiwał się na plaży w Kostaryce. Jednak prawdziwy szok Amerykanie przeżyli, kiedy dziennikarze połączyli tego żarliwego katolika z... Britney Spears. Zaczęło się dość niewinnie. Mel zaproponował przeżywającej kryzys piosenkarce pobyt w jego domu w Kostaryce. „Zrobił to podczas obiadu, który przeciągnął się do późnych godzin nocnych. A złośliwi donieśli o tym jego żonie. Po karczemnej awanturze zrezygnował ze wspólnego wypadu z Britney, ale wciąż nie wiadomo, co się działo podczas ich spotkania” – podsycał atmosferę znajomy Robyn.

Rzecznicy prasowi Mela i Britney konsekwentnie odmawiali komentarza w tej sprawie. Jednak to wydarzenie mocno nadszarpnęło i tak już nie najlepszą reputacją aktora. Od 2006 roku z Melem dzieje się coś złego. Pijackie awantury przeplatały się z wywiadami, w których opowiadał o głębokiej wierze w Boga i przywiązaniu do rodzinnych wartości. „Mamy z Robyn siedmioro dzieci. Gdyby Pan zdecydował się dać nam ich więcej, bylibyśmy zachwyceni” – mówił w jednym z wywiadów. Nie przestał moralizować nawet po największej aferze. W sierpniu 2006 roku jadącego lexusem Gibsona zatrzymała policja. Okazało się, że aktor prowadził na „podwójnym gazie”. „Był tak pijany, że nie mógł wyjść z auta o własnych siłach” – opowiadał reporter miejscowej telewizji. „Najpierw straszył policjantów, że zwolni ich z pracy. Potem, gdy dowiedział się, że jeden z funkcjonariuszy, James Mee, ma żydowskie korzenie, zaczął rzucać w jego kierunku antysemickie uwagi. Skończył, nazywając jego partnerkę na służbie »słodkim cycuszkiem«. To było żenujące” – dodał reporter. Mel długo odkręcał sytuację. Kiedy w show Jimmy’ego Kimmela prowadzący zasugerował, że powinien zastrzec zwrot „słodki cycuszek”, zawstydzony aktor tłumaczył, że nie może tego zrobić, bo nigdy tak nie powiedział. Nie przyznał też, że właśnie wtedy tak naprawdę zmieniło się całe jego życie.

KONIEC MITU ŚW. MELA

 

Prawdziwa bomba wybuchła, kiedy Robyn złożyła pozew o rozwód. Adwokat Gibsona zdradził, że para była w oficjalnej separacji od... prawie trzech lat! „Na życzenie żony mój klient zgodził się na taki krok. Trwa to od września 2006 roku. Zdecydowali się zachować tę wiadomość w tajemnicy ze względu na dobro swoich dzieci”. Ponoć przez ten czas próbowali walczyć o swój związek. Tak przynajmniej twierdzą ich najbliżsi przyjaciele. Mel przekonywał żonę, że wszystko się jakoś ułoży. Wciąż też robił wokół siebie „pozytywne” zamieszanie. Co roku przekazywał datki w wysokości 10 milionów dolarów na swój kościół. Wspierał także ofiary huraganu „Stan”, który nawiedził USA w 2005 roku. W końcu jednak pokazał swoje prawdziwe oblicze. Pozwolił odejść żonie i skupił się na młodszej kochance. Teraz Amerykanie zastanawiają się, jakie jeszcze mroczne tajemnice skrywa „święty” Mel?