Około 17 500 osób obserwowało wniesienie na scenę Staples Center ozdobionej kwiatami, złotej trumny z ciałem Michaela Jacksona. W takiej samej pochowany został James Brown. Sarkofag godny kryjącej się w nim tajemnicy.

Trumna zostaje umieszczona na scenie – Michael Jackson po raz ostatni stanął przed swoimi wielbicielami. Muzyka cichnie. Na scenę wkracza pastor Lucius Smith. Mówi o Michaelu używając słów "idol", "bohater", ale również, a raczej: przede wszystkim "nasz brat, nasz syn, nasz ojciec i przyjaciel."

"Ci, którzy znali Michaela siedzą tu dziś z ciężkim sercem", mówił pastor. Dodał, że "dopóki będziemy go pamiętać, będzie wśród nas, ze swoim wyjątkowym talentem, dzięki któremu uczynił tyle dobrego dla ratowania świata. Niech ta upamiętniająca go uroczystość będzie czasem uzdrowienia, czasem muzyki... "

Pojawia się Mariah Carey. W przejmujący sposób wykonuje piosenkę z repertuaru Michaela jeszcze z czasów Jackson Five "I'll be there." Będę przy tobie – jakże trafne echo słów pastora... Kolejną osobą składającą hołd Michaelowi była czarnoskóra aktorka i piosenkarka Queen Latifah. Odczytała między innymi wiersz poświęcony Michaelowi. W tle wyświetlany był pokaz slajdów. Po niej wystąpili m.in. Lionel Richie, Stevie Wonder, Usher, Jennifer Hudson, a także nastoletni Shaheen Jafargholi, znany z brytyjskiej edycji programu „Mam Talent”. Swoje wspomnienie o Michaelu wygłosili Magic Johnson, Brooke Shields, Martin Luther King, założyciel wytwórni płytowej Motown Berry Gordy.

Ceremonia zakończyła się wspólnym odśpiewaniem „We are the world” oraz „Heal the world”. Rodzina Jacksonów podziękowała wszystkim przybyłym za hołd złożony Michaelowi. Najbardziej wzruszającym momentem ceremonii była chwila, gdy głos zabrała córka Michaela Paris. Przez łzy powiedziała, że „tatuś był najlepszym ojcem, jakiego można sobie wyobrazić”.