Urzędnicy z miejscowości Vratsa, położonej w północno-zachodniej części Bułgarii, nie mogli uwierzyć własnym oczom. Kilka lat temu zupełnie niespodziewanie przysłano do ich biura mnóstwo dziwnych listów od rozgorączkowanych mieszkańców. We wszystkich napisane było mniej więcej to samo. Ludzie zdecydowanie domagali się zmiany rozkładu jazdy lokalnych autobusów. Powód? No cóż, powód był dość nietypowy. Okazało się, że decyzją władz telewizji ustalono nową godzinę emisji serialu „Moda na sukces”. Niestety, ukochana opera mydlana Bułgarów miała być wyświetlana w czasie, kiedy każdy przeciętny obywatel podróżuje do pracy. „Jestem bardzo zaskoczona tym, co zrobiła telewizja. Proszę nam jakoś pomóc” – gorączkowała się zrozpaczona 54-letnia Iliana. „Liczę na to, że władze miasta staną na wysokości zadania i zapewnią nam autobusy w lepszych godzinach” – wtórowała jej 40-letnia Elena.

Vratsa nie jest jednak jedynym miejscem na świecie, w którym zapanował absolutny szał na „Modę na sukces”. Serial jest jedną z najpopularniejszych produkcji tego typu w historii całej telewizji. W ciągu 24 godzin ogląda go w 100 państwach ponad 300 milionów widzów. Opowieść o rodzinie Forresterów śledzą także mieszkańcy z tak odległych zakątków globu jak Oman, Turkmenistan, Uganda, Trynidad i Tobago, Tanzania, Zambia czy Dżibuti.

W marcu tego roku twórcy i aktorzy z kultowej produkcji świętowali 25. rocznicę powstania „Mody na sukces”. Najpierw był gigantyczny tort i życzenia na planie zdjęciowym. Później wieczorna impreza. „Od początku wiedziałam, że ten serial to będzie coś wielkiego” – zdradziła dziennikarzom wzruszona Katherine Kelly Lang, czyli telewizyjna Brooke Logan.

Nieoczekiwane zwroty akcji

Wszystko zaczęło się pod koniec lat 80. W telewizji prym wiodły takie produkcje jak „Dallas” czy „Dynastia”. Szefowie stacji CBS ogłosili wtedy konkurs na najlepszą operę mydlaną. Chcieli zastąpić lubiany przez widzów show „Capitol”, opowiadający o świecie politycznych intryg, innym wciągającym tasiemcem. Do prestiżowego wyścigu stanęło kilkoro czołowych scenarzystów. Każdemu zależało na wygranej. Najlepiej oceniony został skrypt Williama J. Bella i jego żony Lee zatytułowany początkowo „Rags”. Szefowie stacji uznali, że historia o świecie mody i zakulisowych rozgrywkach bogaczy przyciągnie przed odbiorniki miliony Amerykanów. I nie pomylili się. Serial pod nowym tytułem „Moda na sukces” okazał się strzałem w dziesiątkę. Pilotowy odcinek pokazano 23 marca 1987 roku.

Telewidzowie bardzo szybko wciągnęli się w pasjonujące losy czwórki głównych bohaterów: nestora rodu i właściciela znanego domu mody Erica Forrestera (John McCook), jego żony Stephanie (Susan Flannery), ich syna Ridge’a (Ronn Moss), a także wybranki serca młodzieńca Brooke Logan (Katherine Kelly Lang). Oczywiście z biegiem lat i w następnych sezonach pojawiali się kolejni bohaterowie, którzy podbijali serca widzów. Na liście medialnych ulubieńców znalazła się m.in. atrakcyjna pani doktor Taylor Hayes (Hunter Tylo), brat Ridge’a Thorne Forrester (Winsor Harmon), a także ognistowłosa Sally Spectra (Darlene Conley).

William J. Bell mający już spore doświadczenie w branży telewizyjnej wiedział doskonale, jak zbudować życiorysy bohaterów, by zaintrygowały widzów. „Jak najczęściej i jak najbardziej wszystko komplikować” – powtarzał podobno. W „Modzie na sukces” wszystko, absolutnie wszystko może się więc zdarzyć. Na ekranie już od 25 lat rozpalają wyobraźnię odbiorców szalone romanse głównych bohaterów, tajemnicze ozdrowienia, pożegnania, a także zaskakujące powroty. Fani serialu (w Ameryce są ich ponad 3 miliony) uwielbiają w tej produkcji to, że Ridge wciąż nie wie, czy kocha Brooke, czy Taylor, i tak naprawdę nigdy nie wiadomo, kto tu jest czyim ojcem, a kto kochankiem.

Rodzinny interes

Dzisiaj nad losami Forresterów czuwa syn zmarłego w 2005 roku Williama J. Bella – Bradley. To on i jego matka Lee wciąż główkują, co tu zrobić, aby podwyższyć słupki oglądalności. 48-letni Bradley ma w środowisku filmowców opinię pracoholika. Prawie każdy dziennikarz, który miał okazję z nim rozmawiać, przyznawał, że twórca ani na sekundę nie przestaje myśleć o swoich bohaterach. „Forresterowie są jak moja rodzina. Myślę o nich od razu po przebudzeniu i tuż przed pójściem do łóżka. Często, gdy siedzę w knajpie, to podsłuchuję rozmowy moich sąsiadów. Jeśli coś wydaje mi się ciekawe, zapisuję  to, a później wprowadzam do scenariusza” – zdradził w jednym z wywiadów.

W procesie tworzenia całej historii udział biorą także bliscy Bradleya. Twórca od lat jest szczęśliwym mężem i ojcem czwórki dzieci. Największe zainteresowanie „Modą na sukces” wykazuje jego 19-letnia córka. „Pewnego dnia powiedziała mi, że jeśli chcę przyciągnąć młodszą publiczność, to powinienem rozbudować wątki poświęcone nastolatkom, a także wprowadzić nowe lokalizacje” – zdradził Bradley. I tak też zrobił. Postanowił też zabierać swoich aktorów w dalekie podróże.

 

Forresterowie często podróżują do Włoch. Głównie dlatego, że to właśnie tam jest najwięcej fanów „Mody na sukces” – aż 4 miliony. W Wenecji Thorne oświadczał się Brooke (tak, Thorne był również jej szwagrem), a w Porto no wypoczywała Sally Spectra. Ostatnio, w połowie maja, przeniesiono zdjęcia do malowniczego regionu na południu Włoch – Apulii. I mimo że coraz częściej mówi się o kryzysie ekonomicznym dotykającym także Hollywood, wygląda na to, że twórcy serialu nie narzekają na jego budżet. Do Europy przyjechało 6 aktorów, 16 członków ekipy filmowej z USA, 2 osoby od PR-u i producent. Na miejscu zatrudniono z kolei 42 osoby, a także wynajęto niezliczoną liczbę samochodów i skuterów. Aktorów zakwaterowano oczywiście w bajkowym pięciogwiazdkowym hotelu Borgo Egnazia, przed którym dzień i noc gromadzili się wielbiciele telewizyjnych sław.

Nieśmiertelni

Na razienic nie wskazuje na to, że szefowie stacji CBS chcą zdjąć z anteny serial. „Jestem wzruszony, że już od 25 lat możemy tworzyć »Modę na sukces«. Mam nadzieję, że kolejne 25 jeszcze przed nami” – powiedział podczas krojenia rocznicowego tortu Bradley Bell. Zdolny twórca wciąż ma wiele pomysłów na to, jak jeszcze bardziej pogmatwać losy serialowej rodziny. Jedynym problemem, choć nie takim, którego nie można rozwiązać, są sami odtwórcy głównych ról. Nie wszyscy chcą grać w serialu przez tyle lat.

Pod koniec lipca z „Mody” wycofał się nagle Ronn Moss, czyli jeden z najprzystojniejszych aktorów na planie. W granym przez niego Ridge’u kocha się niejedna kobieta. Amerykanin uznał, że ćwierć wieku w skórze Forrestera wystarczy. Za oceanem ostatni odcinek z Ronnem zostanie wyemitowany 12 września. „Nie czujcie się zawiedzeni ani źli. Uznałem, że to najwyższa pora, by zamknąć w życiu pewien rozdział” – napisał na swoim pro filu na Facebooku Moss. Aktor chce teraz skoncentrować się na innych projektach zawodowych i na wychowywaniu dwóch nastoletnich córek: Creason i Calee.

W mediach oczywiście zawrzało. Nikt nie mógł pogodzić się z tą szokującą informacją. Bradley Bell zapowiedział jednak, że mimo odejścia gwiazdora nie uśmierci Ridge’a na ekranie. Po prostu Mossa zastąpi nowy aktor. Podobnie zresztą jak Susan Flannery. Kilka dni po zaskakującym oświadczeniu Ronna z „Modą na sukces” pożegnała się ta 73-letnia aktorka. Powodów swojego odejścia nie zdradziła.

Na szczęście z produkcją nie zamierzają na razie żegnać się inni ulubieńcy widzów. Dla Hunter Tylo, czyli dr Taylor Hayes, „Moda na sukces” to główne źródło zarobku. Nieo ficjalnie mówi się, że 50-letnia kobieta ma podobno problemy z podpisaniem nowych ciekawych kontraktów. A wszystko dlatego, że reżyserzy nie widzą w niej dawnej, niezwykle pięknej Hunter. Aktorka zrobiła sobie w ciągu ostatnich kilku lat niewiarygodną liczbę operacji plastycznych i dzisiaj w niczym nie przypomina dawnej siebie.

Katherine Kelly Lang wciąż świetnie bawi się w roli Brooke. I nie za bardzo może pozwolić sobie na granie w innych produkcjach. Występuje w prawie każdym epizodzie serialu. A że rocznie kręci się ponad 250 odcinków, Katherine nie ma czasu na udział w innych serialach czy filmach. Niedawno przedłużyła kontrakt o kolejne dwa lata.

Zplanem zdjęciowym i rolą Erica nie może także rozstać się John McCook. Przystojny aktor nie rozumie, dlaczego jego koledzy rezygnują z pracy w serialu. W jednym z ostatnich wywiadów zażartował, że 60-letni Ronn Moss zrozumiał pewnie, że jest zbyt sędziwy, by grać jego syna. W końcu John McCook jest starszy od kolegi z planu jedynie o 7 lat i na początku musiał farbować sobie włosy, by wypaść przekonująco w roli jego ojca. „Teraz mam nadzieję, że to może wreszcie ja zostanę głównym amantem serialu” – śmieje się. I niewykluczone, że tak właśnie będzie. W końcu w modowym świecie sukcesu wszystko może się zdarzyć.